Maj pod znakiem historii

Na temat wydarzeń organizowanych w maju przez Muzeum Regionalne im. dra H. Florkowskiego w Kościanie, a także o innych planach i przedsięwzięciach rozmawiamy z Dariuszem Kramem, dyrektorem placówki.

– 17 kwietnia miało miejsce otwarcie wystawy poświęconej Policji Państwowej w dwudziestoleciu międzywojennym, która czynna będzie przez 3 tygodnie, a przed nami maj i kilka kolejnych bardzo interesujących zdarzeń w muzeum.
– Wystawa zatytułowana „Z dziejów Policji Państwowej 1919-1939” przedstawia historię formowania się policji, szczególnie w Wielkopolsce i na Ziemi Kościańskiej. Pokazujemy na niej m.in. archiwalne zdjęcia czy dokumenty związane z Kościanem. Częścią wystawy są też biogramy policjantów kościańskich, ofiar sowieckiego i niemieckiego terroru. Z eksponatów prezentujemy tablice policyjne, afisze czy oryginalny mundur policyjny z okresu II RP. Wystawa będzie czynna do 10 maja. Następne dni to przygotowania do 16 maja i kolejnej Nocy Muzeów.

– Czego możemy się spodziewać podczas tegorocznej nocy w kościańskim muzeum?
– W tym roku głównym punktem programu będzie wystawa fotograficzna mieszkańca naszego miasta, Jacka Olejniczaka. Jego pasją jest fotografowanie ptaków występujących na Ziemi Kościańskiej. Godne podkreślenia jest to, że jego zdjęcia zostały docenione przez National Geographic Polska. Już w zeszłym roku przymierzaliśmy się do tej wystawy, ale był kłopot z terminami, a że prace są naprawdę wyjątkowe, doszliśmy do wniosku, że Noc Muzeów będzie dobrym momentem, by je pokazać. Co do innych atrakcji tego wieczoru, to mogę powiedzieć, że udostępnimy zwiedzającym nową stałą wystawę „Prahistoria ziemi kościańskiej”. Ekspozycję tę przygotowujemy przede wszystkim z myślą o najmłodszych odwiedzających muzeum. W scenografii pradawnego domostwa będzie można wypróbować warsztat tkacki, pradziejową wiertarkę, czy spróbować swoich sił w poszukiwaniu obiektów archeologicznych w specjalnie przygotowanej „piaskownicy”. Ta wystawa będzie po otwarciu połączona z udostępnioną w zeszłym roku dioramą i wystawą „Królewskie miasto Kościan”, na której prezentujemy multimedialną opowieść o XVII-wiecznym Kościanie.

– Będzie to już czwarta edycja Nocy Muzeów w Kościanie. Ile osób uczestniczyło w wydarzeniu w poprzednich latach?
– Przez cztery godziny, czyli od 20.00 do 24.00 odwiedza nas około 300 osób. Jest więc dość tłoczno. W ubiegłym roku podczas otwarcia wystawy „Królewskie miasto Kościan” przez bite trzy godziny salę zapełniała grupa za grupą. Ale takie wydarzenia jak Noc Muzeów, Święta Narodowe 3 Maja czy 11 Listopada, kiedy otwieramy placówkę, przyciągają rzesze odbiorców. Szczególnie to ostatnie jest dla nas dobrym czasem.
Z zadowoleniem patrzymy wówczas na „kolejkę do kultury”, bo jest ona dowodem na akceptację przez mieszkańców naszych działań. Na co dzień nie mamy takich tłumów, w dni powszednie odwiedzają nas pojedyncze osoby, grupy szkolne, choć coraz częściej zdarzają się też grupy z Poznania czy innych miejscowości.

– Skoro mowa o świętach narodowych, już za tydzień będziemy obchodzić Święto Konstytucji 3 Maja. Czego możemy spodziewać się tego dnia?
– Zaplanowaliśmy piknik historyczny. Już po raz trzeci będziemy opowiadali o wydarzeniach, w których uczestniczyli mieszkańcy Kościana i Ziemi Kościańskiej. W tym roku pokażemy widowisko historyczne, poświęcone potopowi szwedzkiemu w Kościanie z 1655 r. Piknik odbędzie się na Wałach Żegockiego, będziemy mieć grupy rekonstrukcyjne, które zaprezentują wydarzenia związane z zajęciem miasta przez wojska szwedzkie, odbiciem go przez partyzantów Krzysztofa Żegockiego oraz spaleniem królewskiego Kościana. Dotychczas organizowaliśmy pikniki pod koniec sierpnia, jednak planując wydarzenia na ten rok postanowiliśmy wspólnie z miastem, że w tym razem formą uczczenia Święta Konstytucji 3 Maja nie będzie wystawa, a właśnie piknik.

– Kiedy rozmawialiśmy trzy lata temu tuż po objęciu przez Ciebie stanowiska dyrektora muzeum mówiłeś o planach związanych z wystawami poza murami ratusza. Na ile udało się te pomysły zrealizować?
– Zorganizowaliśmy kilka wystaw zewnętrznych. W ubiegłym roku były trzy, w tym jedna przez półtora miesiąca funkcjonowała w poczekalni dworca. Jej tematem były podróże mieszkańców II Rzeczpospolitej nad morze. Wystawa spotkała się przede wszystkim z zainteresowaniem osób oczekujących na pociąg. Mieliśmy też pozytywną odpowiedź ze strony kolei, która jest otwarta na tego typu inicjatywy również w przyszłości. Dwie pozostałe wystawy miały miejsce na rynku przed budynkiem ratusza i cieszyły się dużym zainteresowaniem. Obserwowaliśmy, jak ludzie zaabsorbowani swoimi sprawami mimo wszystko zatrzymują się i oglądają wystawę. Te przedsięwzięcia możemy zaliczyć do udanych. Natomiast wystawy w innych częściach miasta, jak np. w Parku Miejskim czy na deptaku są jeszcze przed nami, przede wszystkim z przyczyn organizacyjnych. Nie porzucamy jednak tych pomysłów i cały czas szukamy różnych rozwiązań. W tej chwili jednak ze względów logistycznych najłatwiej jest nam zorganizować wystawę przed ratuszem. Tutaj wystarczy tylko znieść stelaże i dodatkowo cały czas mamy na nie oko. W ubiegłym roku bowiem, pomimo przeszło 30-kilogramowej betonowej podstawy, silny wiatr poprzewracał tablice. Wtedy mogliśmy od razu zareagować i wnieść wystawę do środka.

– Pikniki, wystawy plenerowe, digitalizacja – wszystko to wpływa na podniesienie atrakcyjności muzeum i z pewnością przyciąga odbiorców. O to chyba chodzi?
– Zdecydowanie tak, chociaż staramy się w tym wszystkim nie zapominać o jednym z głównych naszych zadań, jakim jest przybliżanie zwiedzającym wiedzy na temat historii regionu. Dzisiaj współczesne muzea stają się takimi „centrami rozrywki”. Nie ma w tym nic złego, my chcemy jednak, by za tym szedł jeszcze przekaz. Chociaż nie ukrywam, ważny jest dla nas odbiór naszych propozycji. Cały czas poszukujemy nowych rozwiązań, obserwujemy inne muzea, ale staramy się przełożyć podpatrzone pomysły na nasze możliwości lokalowe, logistyczne czy finansowe i dodać także coś od siebie. Przy dzisiejszym postępie technicznym możliwości są praktycznie nieograniczone, a hamulcem są jedynie ludzka wyobraźnia i dostępne środki finansowe.