Choć ta droga krzyżowa stanowi duże wyzwanie, to jednak wyjątkowo dużo śmiałków zdecydowało się na jej przejście w nocy z piątku na sobotę w Kościanie. Około setka osób wyruszyła w piątkowy wieczór spod kościańskiej fary i planowo miała tutaj wrócić w sobotę rano.
Ta droga nosi nazwę ekstremalnej, bo jest długa i całonocna. Powinna odbywać się w ciszy i skupieniu, a jej uczestnicy powinni ograniczyć wzajemne rozmowy do niezbędnego minimum. Zgodnie z założeniem powinna boleć i stanowić duży wysiłek i wyzwanie. Ma to jednak przede wszystkim cel duchowy, a nie sportowy czy tym bardziej turystyczny.
Kościańska Ekstremalna Droga Krzyżowa organizowana przez parafię farną odbyła się po raz drugi. Jej uczestnicy zgromadzili się najpierw w kościele na mszy świętej. Na koniec mszy jej uczestnicy otrzymali specjalne błogosławieństwo wraz z poświęceniem.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"4543"}
Po zakończeniu eucharystii o zasadach drogi krzyżowej opowiedział zgromadzonym ksiądz Patryk Nachaczewski z kościańskiej fary. Zwrócił m.in. uwagę na zasady związane z bezpieczeństwem. Uczestnicy powinni mieć zatem na sobie kamizelki odblaskowe i inne podobne elementy, a także latarki. Jeżeli chodzi o kamizelki, można było się w nie zaopatrzyć przed wyruszeniem w drogę. Podobnie w drewniane krzyże, jeśli ktoś nie miał swojego. Choć wiele osób było w nie zaopatrzonych, niektórzy zadbali o to, by były one rozświetlone lampkami.
- 40 kilometrów to jest pełna trasa. Ale nie chodzi o to, by ją przejść na wyścigi. Dla każdego też ekstremum może być różne. Nie każdy może być w stanie przejść całą trasę. Chodzi jednak o to, by dojść do swojego ekstremum, gdzie dla jednej osoby może to być 30 kilometrów, a dla kogoś innego 20 kilometrów. Należy jednak walczyć, by przejść jak najwięcej – mówił ksiądz Patryk. – Wyciszamy się całkowicie i nie przeszkadzamy innym. Być może ktoś rozmawia z Panem Bogiem, być może się modli, być może przeżywa jakieś trudności.
Kapłan opowiedział też o przebiegu trasy. Wiodła ona w Kościanie spod kościoła do ronda Solidarności. Tutaj, na skwerze Jana Pawła II, przy figurze Serca Jezusowego była pierwsza stacja. Następnie uczestnicy przechodzili ulicami Młyńską, Łąkową i Północną do osiedla Konstytucji III Maja. Tutaj, przy krzyżu w pobliżu kościoła przygotowano drugą stację. Dalej Pianowo, Stare Oborzyska, Piotrkowice, Jarogniewice, Zadory, Łagiewniki, Sepienko, Sepno, Szczodrowo, Sierakowo i ponownie Kościan, a po drodze 14 stacji. Dla chętnych w Kościanie jeszcze msza święta w sobotę rano – o godz. 7.00 lub 9.00. Trasa wiodła ścieżkami rowerowymi, ale również drogami gruntowymi, leśnymi, a fragmentami jezdnią.
Wyzwanie więc bardzo wymagające, a mimo to zdecydowało się na nie wyjątkowo dużo osób. Zapisanych było około 80, ale do wspólnej fotografii przy ołtarzu stanęło znacznie więcej. Niektórzy więc zapisywali się bezpośrednio przed startem. Były to osoby w różnym wieku, w tym nastolatki, a nawet dzieci. Uczestnicy pochodzili też z różnych miejscowości, w tym naszego powiatu, ale nie tylko. Zapisane były też osoby z Poznania, a nawet Pudliszek i Zielonej Góry.
Sporo osób podejmowało wyzwanie po raz pierwszy. Niektórzy zapewniali, że są dobrze przygotowani, ale były też osoby, które podjęły decyzję o swoim udziale bardzo spontanicznie licząc na to, że pójdą po prostu za innymi.
Ruszali w grupkach, w szybkim tempie. Towarzyszył im bardzo dobry nastój.
::news{"type":"see-also","item":"91109"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu koscianiak.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz