„Piątka dla Kai” w kościańskim Parku Miejskim [ZDJĘCIA]

Blisko setka osób w różnym wieku przybyła w środowy wieczór do parku w Kościanie, by wspólnie pokonać 5-kilometrową trasę biegiem, marszem lub na rowerze i wrzucić do puszki datek. A to wszystko dla 3-letniej Kai zmagającej się z nowotworem mózgu.

Kościan. Bieg w parku dla Kai

O historii małej Kai pisaliśmy w artykule: 3-letnia Kaja walczy z nowotworem. Ruszyła akcja pomocy.

Około 2 tygodnie temu do naszego klubu z prośbą o pomoc zwróciła się matka chrzestna Kai. A że Speed Feet współpracuje z TGV, postanowiliśmy razem zaangażować się w zbiórkę. Powstała zrzutka na portalu siepomaga.pl, a także pomysły na kilka charytatywnych inicjatywmówi Marcin Jurga z klubu Speet Feet ’16.Dzisiejsze wydarzenie jest pierwsze, ale w planach mamy kolejne opierające się na aktywności fizycznej, jak również angażujące sponsorów.

Kaja i jej najbliżsi nie mogli być obecni w parku, ponieważ przebywają w Warszawie na leczeniu dziewczynki. Otrzymali jednak mnóstwo pozytywnej energii od uczestników wydarzenia, a także wsparcie finansowe. Z datków zbieranych do puszki udało się zebrać sumę 1814,71 zł. Kwota ta została podliczona tuż po biegu, a dziś będzie wpłacona na konto zbiórki: www.siepomaga.pl/kaja-burdyka.

Pogoda sprzyjała uczestnikom „Piątki dla Kai”. Nie było zapowiadanej burzy, tylko ciepły, choć lekko parny wieczór. Taka aura z pewnością przyczyniła się do dużej frekwencji. A poza członkami klubów sportowych Speed Feet ’16 i TGV Club, którzy byli organizatorami wydarzenia, do akcji włączyły się inne aktywne grupy, w tym Kościan Team, Chodzę bo Lubię – Śmigielska Grupa Nordic Walking i śmigielskie „Bieganie na Śniadanie”. Ponadto pojawiły się osoby nie zrzeszone w żadnej grupie, a chcące przyłączyć się do wydarzenia.

Od małych dzieci na rowerkach po emerytów wszyscy wspólnie pokonali 5-kilometrową trasę, z której na co dzień korzystają miłośnicy Park Runu. Każdy poruszał się własnym tempem, bo tutaj nie miało zupełnie znaczenia, kto pierwszy, a kto ostatni przybędzie na metę. Liczyła się przede wszystkim wspólna aktywność i radość z możliwości wsparcia małej dziewczynki, która już na początku życia została boleśnie doświadczona przez los.

Fot. Milena Waldowska