Po dziewięciu latach do Kościana wróciła Ekstremalna Droga Krzyżowa. W piątek, 4 kwietnia ponad 80 osób wyruszyło spod kościańskiej fary w nocną drogę liczącą 41 kilometrów.
Nocne drogi krzyżowe w Kościanie odbywają się regularnie od 2016 roku. Ich organizacji podjęła się Elżbieta Bączyk, a takie wydarzenie odbyło się także w tym roku (zobacz: IX Nocna Piesza Droga Krzyżowa [ZDJĘCIA]).
Jednakże tylko pierwsza droga miała charakter ekstremalnej, czyli ogólnopolskiej inicjatywy odbywającej się w różnych miejscach w całej Polsce.
[FOTORELACJA]3555[/FOTORELACJA]
Teraz parafia NMP Wniebowziętej postanowiła przyłączyć się do tej właśnie drogi. – My nie jesteśmy organizatorem tej drogi, tylko wyznaczmy trasę. Rozpoczynamy wspólną mszą świętą, a potem każdy idzie już na własną odpowiedzialność. Większość dzisiaj, chociaż można także w innym terminie – tłumaczył w piątek, przed rozpoczęciem drogi ks. Patryk Nachaczewski z kościańskiej fary. – Patronką tegorocznej trasy jest św. Faustyna Kowalska, ponieważ mamy 25 lat od ogłoszenia ją świętą przez Papieża Jana II. To także jeden z elementów roku jubileuszowego, który przeżywamy w Kościele i nasza parafia się do tego w ten sposób włącza.
Uczestnicy drogi zapisywali się na nią poprzez stronę internetową www.edk.org.pl. Przed wyruszeniem w drogę na kościańską trasę zapisanych było 85 osób. W kościele okazało się, że większość osób uczestniczyła już w takim lub podobnym wydarzeniu, choć byli i tacy, którzy zamierzali iść po raz pierwszy. Co ciekawe, niektórych z uczestników nie tylko nie przerażała całonocna wędrówka licząca ponad 40 km, fragmentami przez pola czy las, ale nawet zamierzali powtórzyć swój udział przykładowo w przyszłym tygodniu w Lesznie. Sporo osób uczestniczyło także w Nocnej Drodze Krzyżowej w Kościanie sprzed dwóch tygodni.
Cechą charakterystyczną Ekstremalnej Drogi Krzyżowej jest nie tylko jej długość, ale także to, że należy w jej trakcie iść w skupieniu i w większości w milczeniu. Jak wyjaśniał przed wędrówką ksiądz Patryk, chodzi o to, aby skupić się na przeżywaniu drogi, a nie traktować jej w wymiarze sportowego wyzwania czy też wycieczki.
Każdy z uczestników drogi jej trasę ściągał poprzez aplikację na telefon. Wiodła ona z Kościana przez Nowy Lubosz, Racot, Gryżynę, Nowy Dębiec, Zgliniec, Jezierzyce, Wonieść. Powrót następował przez Nielęgowo i Kurzą Górę aż do fary. Oczywiście przejść można było krótszy odcinek, każdy tyle, na ile czuł się na siłach. Po drodze, przy figurach i kapliczkach następowały przystanki w ramach poszczególnych stacji. Był to czas na modlitwę i rozważania. Dodajmy, że w Nowym Dębcu na uczestników czekał przystanek na zregenerowanie sił w postaci poczęstunku.
Tempo całej trasy zależało od uczestników, ale czas na powrót przewidziano na godziny wczesnoranne w sobotę.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz