Już po raz dziesiąty w okresie Wielkiego Postu Stowarzyszenie Klub Wujka Karola zorganizowało nocną, pieszą drogę krzyżową. Pielgrzymi w nocną wędrówkę wyruszyli spod kościoła św. Brata Alberta, a tym razem trasa wiodła do Śmigla.
Nocna Droga Krzyżowa pod egidą Elżbiety Bączyk ze Stowarzyszenia Klub Wujka Karola odbywa się regularnie każdego roku, niezależnie od pogody. Tylko jednego roku pandemia spowodowała, że z drogi musiano zrezygnować.
[FOTORELACJA]4513[/FOTORELACJA]
Po raz drugi z rzędu pielgrzymi wyruszali spod kościoła św. Brata Alberta na os. Jagiellońskim w Kościanie, gdyż w poprzednich latach początek wędrówki stanowiła kościańska fara. Nowa była ponadto trasa, a wiodła do kościoła NMP Wniebowziętej w Śmiglu przez Widziszewo, Przysiekę Polską, Bruszczewo, Koszanowo i Śmigiel. Łącznie 14 km. Po ich przejściu z przystankami i rozważaniami na poszczególnych stacjach, w kościele w Śmiglu była planowana msza św. o godz. 24.00. Potem każdy z uczestników mógł powrócić na własną rękę lub wracać pieszo grupą do Kościana tą samą trasą.
Uczestników było około 70. Zanim wyruszyli w trasę, w kościele przeprowadzono nabożeństwo. Po nim, przed kościołem, prezes Elżbieta Bączyk przypomniała zgromadzonym, że główna intencja drogi dedykowana jest za Polskę, za wstawiennictwem św. Andrzeja Boboli. Następnie, w podziękowaniu za życzliwość i gościnę, przekazała na ręce proboszcza Tomasza Bochyńskiego obrazek z wizerunkiem świętego. Z kolei ksiądz proboszcz życzył pielgrzymom bezpiecznej wędrówki i pokropił wszystkich wodą święconą.
Potem przyszedł czas na wspólną fotografię uczestników i rozpoczęto drogę. Przy krzyżu pod kościołem przeprowadzono modlitwę w ramach pierwszej stacji.
Wśród uczestników były zarówno osoby, które już w poprzednich latach brały udział w drodze, jak i takie, które zdecydowały się na to po raz pierwszy. – Idę pierwszy raz. Mąż chodzi co roku, a tym razem postanowiłam do niego dołączyć – mówi pani Julita. Z kolei jej koleżanka, pani Anita z Kamieńca, ma już za sobą udział w kilku drogach. – Pierwszy raz szłam w Kamieńcu, kiedy jeszcze świętej pamięci ksiądz proboszcz organizował Ekstremalną Drogę Krzyżową. Potem już nie było u nas drogi, więc uczestniczę w tej kościańskiej. Początkowo odbywała się droga do Konojadu, gdzie była msza św., a następnie droga była kontynuowana do Woźnik – opowiada pani Anita. Koleżanki wraz z panią Magdą zamierzały iść do Śmigla, na powrót już się nie decydowały. – Raz szłam całą trasę do Woźnik, to jest to naprawdę bardzo ciężkie. Tym bardziej, że w nocy idzie się zupełnie inaczej niż za dnia. Jednakże polecam każdemu, bo to jest niesamowite przeżycie. Nie da się zresztą tego opowiedzieć słowami, trzeba po prostu przeżyć. Każdy idzie z własnymi przemyśleniami, ze swoim skupieniem – tłumaczy pani Anita.
Uczestnicy wyruszyli następnie w drogę w szybkim, równym tempie. Kierowali się w stronę ulicy Nacławskiej, a następnie Widziszewa. W tym roku pogoda posłużyła nocnej wędrówce. Było ciepło i sucho.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu koscianiak.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz