Zamordował rodziców po tym, jak wyszedł ze szpitala psychiatrycznego w Kościanie

Magazyn Ekspresu Reporterów wyemitował w tym tygodniu reportaż dotyczący morderstwa dokonanego w Górze. Makabrycznego czynu dokonał syn ofiar, który krótko przed zdarzeniem został wypisany z kościańskiego "sanatorium". Siostra mordercy obwinia ordynatora o przyczynienie się do tragedii.

Magazyn Ekspresu Reporterów, TVP

Zbrodnia dokonana przez Damiana K. miała makabryczny przebieg. 29-latek w środku nocy za pomocą noży kuchennych zadał wiele ran kłutych swojej śpiącej matce i ojczymowi. Następnie sam zgłosił się na policję i przyznał do podwójnego zabójstwa. Do dramatu doszło w nocy z 11 na 12 lutego.

Sprawą zajął się dziennikarz Magazynu Ekspresu Reporterów. Premiera odcinka, w którym wyemitowano reportaż miała miejsce we wtorek, 5 kwietnia w TVP1. Reporter Paweł Kaźmierczak postanowił podjąć temat, gdyż młody zabójca od lat cierpiał na schizofrenię paranoidalną, a na krótko przed dokonaniem zbrodni opuścił Centrum Neuropsychiatryczne w Kościanie po kilkutygodniowym pobycie na zamkniętym oddziale. Bliscy Damiana K. uważają jednak, że jego stan po wyjściu ze szpitala wręcz się pogorszył i nie powinien on go opuszczać.

W materiale Magazynu Ekspresu Reporterów wypowiadają się m.in. sąsiadka ofiar oraz Sylwia Wojtyczka, siostra oskarżonego o morderstwo i córka zamordowanej 64-letniej Elżbiety K. i jej partnera 58-letniego Andrzeja S. Kobiety zgodnie twierdzą, że po powrocie do domu ze szpitala w Kościanie, Damian K. był niezwykle agresywny. Matka mężczyzny obawiała się o swoje życie.

Strach był na tyle duży, że rodzina zbierała dowody na agresywność Damiana K. nagrywając m.in. jego rozmowy telefoniczne z najbliższymi. Ponadto Sylwia Wojtyczka widząc pogorszenie się stanu psychicznego brata wraz z matką udała się do szpitala w Kościanie na rozmowę z ordynatorem oddziału, który zdecydował o wypisaniu Damiana K. Kobiety chciały poznać przebieg choroby i leczenia ich bliskiego. Ordynator odmówił jednak udzielenia jakichkolwiek informacji powołując się na podpisaną przez Damiana K. klauzulę o niewyrażeniu zgody o informowaniu najbliższych o swoim stanie zdrowia.

W reportażu wypowiada się także Jerzy L., opisany jako pracownik Centrum Neuropsychiatrycznego w Kościanie, który nie ujawnił jednak swojej twarzy i tożsamości. Twierdzi, że rodzina została pozostawiona sama sobie, nikt nie wyciągnął do nich pomocnej dłoni i w efekcie doszło do tragedii.

– Jest to taka typowa sytuacja decyzyjna, w tym przypadku ordynatora oddziału, czy ma przestrzegać z pełną bezwzględnością przepisów i tajemnicy lekarskiej, czy też brać pod uwagę, że niepodjęcie żadnych działań może zakończyć się zagrożeniem zdrowia czy życia ludziuważa wypowiadający się przed kamerą dr Jerzy Pobocha, psychiatra i biegły sądowy.

W materiale pokazana została również opieszałość Prokuratury Okręgowej w Legnicy prowadzącej sprawę morderstwa, która to dopiero po interwencji reporterów zaczęła zbierać dokumentację dotyczącą choroby Damiana K. Mężczyzna po dokonaniu zbrodni został aresztowany na 3 miesiące. Teraz biegli muszą orzec, czy w momencie dokonywania zbrodni był poczytalny. Jeżeli uznają, że tak, grozi mu dożywocie.

Wracając natomiast do kościańskiego szpitala, sprawę bada Departament Prawny Biura Rzecznika Praw Pacjenta. To on na podstawie przekazanej przez szpital dokumentacji orzeknie, czy doszło do nieprawidłowości w placówce.

Reportaż jest w całości dostępny na platformie VOD TVP w odcinku Magazynu Ekspresu Reporterów z dnia 5 kwietnia (https://vod.tvp.pl/video/magazyn-ekspresu-reporterow).