Uczniowie „czwórki” wrócili do szkoły na kilka dni

W poniedziałek, po kilkumiesięcznej przerwie, uczniowie klas IV-VIII szkół podstawowych oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych powrócili do nauki stacjonarnej. W SP nr 4 w Kościanie dzieci niezbyt długo zagrzeją jednak miejsca w szkolnych ławkach.

Od 17 maja nauka w szkołach w całej Polsce odbywa się w systemie hybrydowym, co oznacza, że połowa uczniów realizuje zajęcia w szkole, a drugie 50 proc. uczy się w domu zdalnie. Po kilku dniach następuje zamiana.

Uczniowie od czwartej klasy szkół podstawowych uczyli się zdalnie nieprzerwanie od 26 października ub. r. Powodem były obostrzenia sanitarne związane z trwającą epidemią. Teraz, na ostatni miesiąc obecnego roku szkolnego, powracają do lekcji stacjonarnych.

W Kościanie w specyficznej sytuacji są uczniowie Szkoły Podstawowej nr 4. Tutaj bowiem z uwagi na planowany remont budynku szkoły, rok szkolny zakończy się prawie miesiąc wcześniej. Uczniowie odrobili już zajęcia czerwcowe ucząc się w wybrane soboty. Z uwagi na fakt, że nauka odbywa się obecnie w systemie hybrydowym, do szkoły powrócili tak naprawdę zatem na kilka dni.

Zajęcia mamy do 2 czerwca. Teraz będziemy chodzić tylko cztery dni do szkoły, potem wracamy na zajęcia zdalne i  przed końcem roku szkolnego wracamy jeszcze na trzy dnitłumaczy Marianna Mazur, uczennica VII klasy SP nr 4.

Choć powrót jest zatem krótki, uczniowie cieszą się, że choć na chwilę powracają do szkoły. – Stęskniłyśmy się trochę za szkołą, a najbardziej za bezpośrednim kontaktem z kolegami – przyznaje Matylda Mencel z VII klasy. – Dziś w szkole było całkiem fajnie, tylko nasza klasa ma taką specyfikę, że „rozwala” lekcje. Koledzy przeszkadzają, nie są spokojni.

Dziewczyny przyznają, że wolą naukę w szkole niż w domu, gdyż na zdalnym nauczaniu wcale nie ma taryfy ulgowej, a wręcz przeciwnie, rygor i wymagania ze strony nauczycieli są jeszcze większe. – Lubimy się uczyć, ale jak zadają nam za dużo sprawdzianów, to się odechciewaprzyznają uczennice.

Dzieci z niższych klas, które spotkaliśmy wychodzących po lekcjach ze szkoły, a także te bawiące się na trwającej przerwie na boisku, tryskały energią. Zarówno dziewczyny, jak i chłopcy podkreślali, że najważniejszy jest dla nich bezpośredni kontakt ze sobą.

Fot. Milena Waldowska