Spektakl o Bogdanie Ludowiczu i dla Bogdana [ZDJĘCIA]

W restauracji Novopolska we wtorkowy wieczór został pokazany spektakl w reżyserii Janusza Dodota zatytułowany "Okno", który upamiętniał twórczość i nieprzeciętną postać Bogdana Ludowicza, kościańskiego fotografa i fotoreportera. Tłem dla widowiska były grafiki autorstwa Huberta Baranowskiego.

W kameralnym, restauracyjnym otoczeniu spotkały się osoby, które znały Bogdana Ludowicza nie tylko od strony jego twórczości, ale dla których był on dla nich bliskim znajomym, a często nawet przyjacielem. Choć trzeba zaznaczyć, że była to tylko nieliczna reprezentacja takiej grupy, bo fotoreporter zawodowo współpracował z wieloma osobami, a dzięki swej otwartości i serdeczności, miał wielu przyjaciół. Wśród widzów nie zabrakło również rodziny zmarłego w lipcu ubiegłego roku fotografa.

Zgromadzeni obejrzeli blisko godzinny spektakl, któremu towarzyszyło również kilka piosenek. Nie było to widowisko biograficzne, choć na wstępie pojawił się zacytowany fragment wypowiedzi jednego z wywiadów bohatera wieczoru, w którym opowiadał o początkach swojej zawodowej ścieżki. Spektakl był natomiast bardziej przedstawiony z punktu widzenia fotografa, którym był Bogdan.

– Bogdan potrafił budować obrazy w swoim aparacie jak rzadko kto. Był nie tylko fotoreporterem, ale również artystą. Miał oko i potrafił dostrzegać to, co innym umyka. Dlatego też konstrukcja mojego spektaklu polegała na tym, że został on włożony w bardzo ograniczoną przestrzeń, takie okienko, które bardzo subtelnie się zmieniało i było ustawione pod działania fotografa. Chwilami wręcz obraz się zatrzymywał, by móc uchwycić go w kadrze opowiada Janusz Dodot.

Inspiracją była oczywiście praca, która połączyła obu panów i przerodziła się w przyjaźń. – Spotykaliśmy się często przy okazji pracy nad moimi spektaklami i robiliśmy całe sesje fotograficzne. Aktorzy szukali pewnych rozwiązań na scenie, zatrzymywali się. Bogdan to fotografował, a potem z tego wychodziły bardzo fajne rzeczywspomina Dodot.

Ale spektakl miał również bardziej uniwersalny wymiar. Opowiadał o miłości, o lękach, o przemijaniu – jednym słowem o życiu. – Ten spektakl był dla Bogdana i o Bogdanie. Kończył się piosenką o wspólnym śnie. Tekst piosenki jest mój. Mówi o tym, że życie jest snem. A sen Bogdana był wartościowy. Słowa „do snu swojego zabierz mnie” można interpretować w ten sposób, że Bogdan zabierał ludzi do swojego snu, by stawali się coraz lepsi. Oczywiście jego twórczość i pamięć o nim pozostaną z nami. Dlatego, choć już po drugiej stronie okna, wciąż jest wśród nas obecny.

W widowisku, poza grającymi aktorami na scenie wybrzmiały także dwie piosenki z tekstami Janusza Dodota i muzyką Michała Dolaty, a zaśpiewane przez Julię Stolpe i Kasię Ciszak. Kilka utworów zagrał i zaśpiewał na żywo również Maciej Wesołek. Ponadto obrazom granym na scenie towarzyszyły grafiki autorstwa Huberta Baranowskiego. Młody twórca chorujący na SMA wkomponował zdjęcia przedstawiające fotografującego Bogdana Ludowicza w okna. Zdjęcia te są z kolei autorstwa Krzysztofa Szały, który dokumentował pracę Bogdana Ludowicza i Janusza Dodota w trzech wspólnych projektach, które zostały realizowane w ostatnich latach, czyli „Kapliczki”, „Cukrownia” oraz sesja przeprowadzona w DPS w Jarogniewicach podczas pandemii.

Po spektaklu był czas na podziękowania, a także bliższe przyjrzenie się wystawionym grafikom. Ponadto wiele osób pozostało jeszcze w restauracji, by przy kawie lub posiłku powspominać Bogdana lub porozmawiać na inne tematy.

W spektaklu wystąpili: Vanessa Smoczyk, Mirosława Wojciechowska, Mateusz Jurga, Przemysław Szwarc, Arkadiusz Wesołek, Maciej Wesołek.