Pod szkołę przybyli najbliżsi uczestników wyprawy, ale też znajomi, by odwieźć ich samochodami do domów.
Przed godziną 3.00 w nocy do Racotu wróciła druga grupa uczestników wyjazdu na Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina. Tym samym włoska olimpijska przygoda SKS Jantar zakończyła się, choć sportowe zmagania mogą jeszcze śledzić, tak jak my wszyscy, przed telewizorami.
Podobnie jak pierwsza grupa kibiców, druga we Włoszech także spędziła 8 dni. Przez dwa tygodnie na igrzyskach był natomiast prezes SKS Jantar, Wojciech Ziemniak. Po przyjeździe autokaru 19 lutego pod szkołę, wyszedł z niego jako pierwszy. Powitał wszystkich głośno i powiedział: „melduję wykonanie zadania”. Dla głównego organizatora najważniejsze jest bowiem zawsze to, by wszyscy z wyjazdu wrócili cali i zdrowi. Tak właśnie było.
[FOTORELACJA]4455[/FOTORELACJA]
Druga grupa kibiców miała okazję uczestniczyć w konkurencji łyżwiarstwa szybkiego, meczu hokeja, curlingu oraz w najbardziej emocjonujących zawodach skoków narciarskich duetów, podczas których Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek zdobyli srebrny medal. Ponadto sporo zwiedzali, a podczas odwiedzin w Casa Polonia mieli okazję porozmawiać z naszymi łyżwiarzami szybkimi.
Pod szkołę przybyli najbliżsi uczestników wyprawy, ale też znajomi, by odwieźć ich samochodami do domów. Tym bardziej, że sporo osób było spoza naszego powiatu. Nie zabrakło czułych powitań. Pomimo odbytej długiej podróży, a także mroźnej nocy, uczestnicy wyprawy byli rozmowni i aż tak bardzo nie spieszyli się do samochodów. – Podczas skoków narciarskich było bardzo fajnie, ale zimno – przyznaje Wiktor Pecolt z Osiecznej. – Atmosfera była jednak fajna, było dużo kibiców z Polski. Po tej drugiej serii, kiedy zaczął padać śnieg trochę się denerwowaliśmy, ale liczyliśmy na to, że trzecia zostanie odwołana. I tak się w końcu stało.
Wiktor, podobnie jak Konrad z Gostynia, we Włoszech był po raz pierwszy. – Bardzo mi się podobało, chociaż Austria, Szwajcaria i Niemcy przez które przejeżdżaliśmy też bardzo piękne. Podczas pobytu mieliśmy okazję jeść włoskie jedzenie, w tym pizzę. Była dobra, ale w Polsce już jadłem lepszą – uważa Konrad Ponk.
Po Wiktora przyjechała mama. – Podczas nieobecności syna w domu tęsknota mała była, chociaż syn to sportowiec, więc jesteśmy przyzwyczajeni w domu do jego częstych wyjazdów. Poza tym na naszej grupie whatsappowej cały czas mieliśmy kontakt, były wrzucane relacje i zdjęcia. Wielki szacunek i podziękowania w stronę organizatorów, bo to był niesamowity wyjazd z punktu widzenia nas – rodziców. Bardzo się cieszę, że moje dziecko mogło to przeżywać i mam nadzieję, że jeszcze wiele podobnych wyjazdów przed nim – mówi Magda Pecolt.
Choć te igrzyska już za nimi, już za dwa lata będzie okazja ponownie pokibicować na największej imprezie sportowej na świecie. Letnie Igrzyska Olimpijskie odbędą się w Los Angeles, a kibiców z Racotu nie będzie mogło na nich zabraknąć.
[ZT]90776[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu koscianiak.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz