Dziś przed godz. 2.30 w nocy autokar z Mediolanu wiozący pierwszą grupę uczestników wyjazdu SKS Jantar na Zimowe Igrzyska wrócił do Racotu. Około 40-osobowa grupa młodzieży i dorosłych spędziła we Włoszech 8 dni.
Uczestnicy wyprawy pomimo nocnej pory oraz ponad 16 godzinach podróży autokarem nie wyglądali na mocno zmęczonych. Na pewno trzymała ich jeszcze olimpijska adrenalina.
[FOTORELACJA]4440[/FOTORELACJA]
Pod szkołą czekali już na nich stęsknieni rodzice i bliscy, choć wszyscy jednogłośnie przyznali, że tydzień zarówno na wyjeździe, jak i tutaj w Polsce minął błyskawicznie. Tematem numer jeden były wyniki polskich sportowców. Uczestnicy wyjazdu byli podekscytowani tym, że mieli szansę być świadkami zdobycia srebrnego medalu przez naszego skoczka Kacpra Tomasiaka.
Wśród uczestników wyjazdu było rodzeństwo Metzner – Zosia i jej młodszy brat Antek. Dodajmy, że uczennica kościańskiego Liceum Ogólnokształcącego była drugi raz na igrzyskach po Paryżu, a jej brat po raz pierwszy. – Wrażenia bardzo pozytywne, cieszę się, że mogłam po raz drugi wziąć udział w takim wydarzeniu i kibicować naszym sportowcom. Zdobywane medale bardzo cieszą, ale dla sportowców to jest i tak bardzo duże wyróżnienie, że mogą być uczestnikami Igrzysk. Nie da się tego porównać, które Igrzyska były lepsze – letnie w Paryżu czy teraz w Mediolanie. Każde są wyjątkowe – mówi z przekonaniem Zosia. Jej brat Antek najbardziej z wyjazdu zapamięta srebrny medal na skoczni.
– Jako rodzic jestem dumna, że moje dzieci mogły uczestniczyć w takim wydarzeniu, które zapamiętają na całe życie. Powiem szczerze, że kiedy autobus już odjechał w pierwszą stronę, pojawiła się nutka żalu, że i ja nie siedzę w tym autokarze. Tym bardziej, że sama jestem absolwentką szkoły w Racocie. Pamiętam jeszcze pana Wojtka Ziemniaka jak był w tej szkole wuefistą. Już wówczas organizował różne wyjazdy, w których uczestniczyłam – relacjonuje pani Anita, mama Zosi i Antka.
Uczestnicy wyjazdu podkreślają, że był on bardzo intensywny. Zaraz po wczesnym śniadaniu wyruszali na zawody lub też zwiedzać. Część osób miała okazję być w wiosce olimpijskiej, część w Domu Polskim. Jeśli nie byli na trybunach, niektóre sportowe widowiska oglądali w strefach kibica. Teraz zmagania sportowców będą śledzić już przed telewizorami.
Dodajmy, że kilkoro opiekunów, którzy wyjeżdżali w pierwszym turnusie, nadal pozostaje we Włoszech i wrócą z drugą grupą za tydzień. To między innymi Wojciech Ziemniak.
[ZT]90767[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu koscianiak.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz