Po ostatnich deszczowych dniach, wody w kanale Obry oraz na terenach do niej przylegających ponownie przybyło. Woda ponownie przekroczyła poziom alarmowy, a sąsiadujące z kanałem łąki przypominają już jeziora.
O wysokim stanie kanału Obry oraz sąsiednich cieków wodnych piszemy regularnie już od grudnia. Po przekroczeniu stanu alarmowego w połowie stycznia, potem poziom wody zaczął się stopniowo obniżać. Było to efektem mrozów, a przede wszystkim brakiem opadów przez jakiś czas.
Ostatnie dni przyniosły jednak ponownie deszcze, a co za tym idzie poziom wody w kanale zaczął znowu wzrastać. Według pomiaru z 12 lutego dokonanego w Kościanie, poziom wyniósł 220 cm, co oznacza przekroczenie stanu alarmowego o 10 cm.
Gołym okiem widać, że wody jeszcze przybyło na sąsiadujących z kanałem polach i łąkach. – Myślę, że w tej chwili mamy w gminie Kościan około 1000 hektarów pod wodą. Na szczęście woda nie przelała się z koryta kanału i nie zagraża bezpośrednio budynkom. Jednak poziom wód gruntowych już tak się podwyższył, że woda przesiąka na tereny gospodarstw rolnych, przechodząc na stogi siana czy silosy. Z tym niestety niewiele da się zrobić – mówi Mirosław Duda, zastępca wójta gminy Kościan.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"2319"}
Tymczasem Wody Polskie cały czas monitorują sytuację, by nie dopuścić do wystąpienia wody z koryta kanału. – W tej chwili zamknięta jest tama na zbiorniku Wonieść, by nie dopuścić do przepływania z niego wody do kanału. Obecnie zbiornik jest już prawie pełen, jego poziom jest wyższy o 2-3 metry niż normalnie – informuje wicewójt.
By chronić Kościan, Wody Polskie spiętrzyły także wodę na Jeziorze Łoniewskim znajdującym się w gminie Osieczna. Uczyniono to, by woda ciekami nie przedostawała się z kolei w nadmiarze do zbiornika retencyjnego Wonieść.
W ostatnim czasie udrożniony został ponadto powstały na kanale zator na wysokości Wławia i Osieka, by zapobiec nadmiernemu przesiąkaniu wody. Z kolei już za Kościanem, na wysokości Bonikowa, Wody Polskie starają się rozdzielać wodę na Kanał Mosiński i Południowy.
– Pracownicy Wód Polskich podejmują na bieżąco działania w terenie w zależności od sytuacji na danym obszarze mając na uwadze całość. Jest to sieć naczyń połączonych i należy mieć na uwadze, że działania podejmowane w jednej części zlewni oddziałują na kolejne. Wykorzystujemy wszelkie możliwości, aby złagodzić skutki wezbrań w ciekach i jeziorach oraz zminimalizować lokalne podtopienia – w tym możliwości przekierowywania wód za pomocą istniejących urządzeń – informuje Małgorzata Siepa z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Poznaniu.
Tymczasem na terenach sąsiadujących z kanałem zrobiły nam się prawdziwe jeziora. Na zalanych łąkach od Racotu do Kurzej Góry pojawiły się łabędzie. Jeśli woda utrzymałaby się do wiosny, można by spokojnie pływać po niej kajakiem.
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu koscianiak.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz