Losy dworku jeszcze nieprzesądzone

Trwa postępowanie związane z wpisaniem dworku należącego do rodziny Wańkowiczów w Jerce do rejestru zabytków. Decyzja ma zapaść do 30 września, a przed jej poznaniem gmina nie chce przesądzać o przyszłości tej nieruchomości.

Dworek Wańkowiczów w Jerce

Postępowanie się przedłuża i zgodnie z informacją, którą przekazano władzom gminy Krzywiń, potrwa ono do 30 września. – Niczego jeszcze nie przesądzamy. Jeżeli nieruchomość zostanie wpisana do rejestru, nie wykluczamy odwołania się od niej. Tym bardziej, że naszym zdaniem zabytkowość dworku jest wątpliwa, zbyt mocno był on przebudowywany. W latach 90. wymieniono w nim okna, a w latach 80. powstała dobudówka, która zniekształciła tak naprawdę cały budynek. Wątpliwa jest również obecność Melchiora Wańkowicza w tym miejscu. Może przyjechał raz czy dwa w odwiedziny do swojego brata, Witolda, który był właścicielem  dworku, ale znacznie częściej przebywał w Jurkowie, gdzie miał krewnychprzekonuje Bartosz Kobus, sekretarz miasta i gminy Krzywiń.

Po pięciu nieudanych przetargach, a także po protestach przedstawicieli lokalnych organizacji społecznych gmina odstąpiła na razie od planów sprzedaży nieruchomości. Zainteresowanie jej zakupem nie zniknęło jednak całkowicie. – Ludzie cały czas dopytują o tę nieruchomość. Tym bardziej, że nie chodzi tylko o sam dworek, ale również o dużą działkę do niej należącą, która jest atrakcyjna dla potencjalnych inwestorówmówi sekretarz.

Samorząd Krzywinia od samego początku był za sprzedażą nieruchomości. Uwolniłby się tym samym od obciążenia związanego z remontami, a także od szukania dla niej przeznaczenia. Z kolei potencjalny inwestor mógłby zaadoptować dworek na potrzeby mieszkalne, a w sąsiedztwie wybudować kolejny budynek wielorodzinny. Tak dzieje się w tej chwili z przebudowywanym dawnym spichlerzem, gdzie powstaje osiedle.

Zabytek natomiast znacznie trudniej będzie sprzedać. – Jeżeli nieruchomość stanie się nieodwołalnie zabytkiem, będziemy szukali środków na jej odrestaurowanie. Być może pojawią się one z funduszy Polskiego Ładu. Druga kwestia to natomiast pomysł na przeznaczenie budynku. Jak na razie nikt z protestujących osób w gminie, by nie sprzedawać dworku, nie wskazał konkretnego planu na jego przeznaczenie, poza mglistymi deklaracjamipodsumowuje Kobus.