Kiedy nie ma wolnej karetki pomagają strażacy

Na przełomie marca i kwietnia w powiecie kościańskim kilkakrotnie dochodziło do sytuacji, że na wezwania pogotowia ratunkowego na miejscu zamiast zespołu ratownictwa medycznego, pojawiali się strażacy. Wszystko po to, by pomoc mogła dotrzeć jak najszybciej.

Kiedy nie ma wolnej karetki pomagają strażacy
W Niedzielę Wielkanocną przed południem do potrzebującego pomocy mężczyzny na ul. Chłapowskiego w Kościanie, przybyła karetka ze Śremu (fot. Maciej Sibilak)

Na terenie powiatu kościańskiego stacjonują trzy karetki obsługiwane przez zespoły ratownictwa medycznego – dwie w szpitalu w Kościanie i jedna w Krzywiniu. Nie jest to dużo, jak na liczący blisko 80 tys. mieszkańców powiat, dlatego czasami dochodzi do sytuacji, że wszystkie karetki w danym momencie są zadysponowane do różnych zdarzeń, a tymczasem pojawia się kolejne zgłoszenie…

W takie sytuacji nikt nie czeka, aż zwolni się karetka, tylko podejmowane są inne, mające na celu jak najszybsze udzielenie pomocy działania w ramach Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. – Jednostki straży pożarnej, zarówno OSP jak i PSP są dysponowane do takich zdarzeń – tłumaczy Dawid Kryś, oficer prasowy PSP w Kościanie. Strażacy mają kwalifikacje do udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej, dysponują także odpowiednim sprzętem ratownictwa medycznego, w tym defibrylatorem.

Strażacy czuwają nad poszkodowanym lub chorym do momentu pojawienia się pomocy medycznej, która przybywa z możliwie najbliższej lokalizacji. Zdarza się, że jest to wolna karetka z sąsiadującego powiatu lub też śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Dopiero po pojawieniu się zespołu medycznego, strażacy przekazują pacjenta w ich ręce. Ratownicy z kolei podejmują decyzję o udzieleniu pomocy na miejscu bądź konieczności transportu do szpitala.

W związku ze sporą liczbą wezwań medycznych w ostatnich dniach marca i na początku kwietnia, nieomal codziennie brakowało w powiecie wolnej karetki. Wezwanie dotyczyło m.in. zasłabnięcia osoby pod jednym z marketów w Śmiglu. Z kolei w Niedzielę Wielkanocną strażacy zostali zadysponowani do udzielenia pomocy w Kościanie mężczyźnie, który został w domu przygnieciony lodówką. W tym przypadku pierwotnie dyżurujący dyspozytor wezwał śmigłowiec LPR, ale po kilku minutach zastąpiono go karetką ze Śremu, która ostatecznie przybyła na miejsce zdarzenia i to jej załoga udzieliła pomocy poszkodowanemu.