Fundacja Mondo Cane kieruje ostre zarzuty w stronę miasta

Szerokim echem odbiła się wtorkowa interwencja Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane na terenie oczyszczalni ścieków w Kościanie, gdzie w starym kiosku przetrzymywane są znalezione psy. Urzędnicy się bronią, ale przedstawiciele fundacji nie przyjmują tych argumentów.

Blaszana budka po dawnym kiosku to wg aktywistów z fundacji broniącej praw zwierząt zdecydowanie nieodpowiednie miejsce dla psów.

We wtorek, 15 lutego przedstawiciele fundacji Monte Cane przeprowadzili interwencję w sprawie warunków, w jakich miasto trzyma psy złapane przez Straż Miejską w Kościanie. Zdaniem aktywistów na rzecz zwierząt znalezione psy mają bardzo złe warunki, na które składa się 10 m kwadratowych wnętrza byłego, blaszanego kiosku handlowego. Pomieszczenie jest nieogrzewane poza małą farelką, a psy nie mają nawet legowiska.

Kiedy interwencja wypłynęła na światło dzienne, z wyjaśnieniami natychmiast pospieszył Jerzy Frąckowiak, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska i Działalności Gospodarczej Urzędu Miejskiego Kościana. Tłumaczył, że były kiosk to tylko tymczasowe miejsce dla pobytu psów, a magistrat zamówił już kojec spełniający wszelkie normy.  – Kiosk jest ogrzewany farelką, a psy mają zapewnioną wodę i pożywienie. Kiosk jest rozwiązaniem tymczasowym. Mamy już zamówiony kojec spełniający wszystkie opisane w rozporządzeniu wymagania. Powinien być gotowy w ciągu tygodnia – cytował Bronisława Frąckowiaka portal koscian.net. – I podkreślam jeszcze raz: przetrzymujemy tu zdrowe psy tylko przez maksymalnie dwie doby szukając w tym czasie ich właścicieli. Przez czterdzieści pięć dni, mieliśmy tylko trzy psy i wszystkie wróciły do domów. Dwa z nich bez konieczności jazdy do schroniska. Sądzę, że to rozwiązanie jest korzystne i dla psów, i dla właścicieli.

Przedstawiciele Mondo Cane nie przyjmują jednak tych argumentów. Podkreślają, że warunki w kiosku są nie do przyjęcia. Jedna z aktywistek fundacji we wtorek wieczorem na swoim profilu na Facebooku przytoczyła zatrważający opis. – W piątek, 11 lutego przed południem został wrzucony do kiosku na terenie oczyszczalni ścieków przy ul. Kanałowej 1 młody pies w typie owczarka. Może i ktoś nalał tam wody, ale… UPS ZAMARZŁA W NOCY! Zamarzła też karma! Niestety nikomu się nie dodało, aby dać jakieś legowisko. Pies spędzał  czas na „gumolicie”, który również zamarzł!!! Przez cały weekend NIKT DO PSA NIE PRZYJECHAŁ! NIKT NIE WŁĄCZYŁ „zacnej farelki” powieszonej dla prowizorki na ścianie (ale tu się nie dziwię, bo groziło pożarem) napisała Karolina Marzec, aktywistka fundacji Monte Cane. – Pies, a dokładniej 10-miesięczna sunia KONAŁA Z ZIMNA W KIOSKU RUCHU do poniedziałku do 14 lutego – do momentu kiedy pracownik oczyszczalni (człowiek z sercem i obecnie narażony na zemstę Urzędników) wyciągnął w stanie agonalnym tego psa na słońce, dał cieplej wody i rozpoczął walkę o to „aby powróciła do naszego świata”. ON JĄ URATOWAŁ!! Sunia była ZAMARZNIĘTA! Miała przykurcz mięśni, była odwodniona, blade dziąsła. MAŁO WAM Drodzy Urzędnicy? Na podłodze były wszędzie zamarznięte odchody i mocz!!

Według relacji Karoliny Marzec pies został odratowany i odwieziony do schroniska w Obornikach. I tu pojawia się kolejny zarzut w stronę miasta o korzystaniu z usług transportowych osoby, która otrzymała wyrok za znęcanie się nad zwierzętami. Warto jednak podkreślić, że skazanie dotyczy dzikich zwierząt, a wyrok jest na razie nieprawomocny. W dalszej części swego postu aktywistka podtrzymuje wcześniejszą deklarację złożoną przez jej kolegów na miejscu interwencji o zawiadomieniu odpowiednich organów o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Mam nadzieję, że osoby winne poniosą adekwatną karę za przestępstwo, którego się dopuścili: nielegalne miejsce przetrzymywania odłowionych zwierząt, brak opieki człowieka na miejscu, narażenie psów na utratę życia i zdrowia, brak zgłoszenia do PIW i inne…wylicza Karolina Marzec.

Fot. Monte Cane i Piotr Pewiński (ekoscian.eu)