Spektakl na finał Dnia Animatora Kultury w Czempiniu [ZDJĘCIA]

Centrum Kultury w Czempiniu pokazało w niedzielę kilka przedsięwzięć z okazji Dnia Działacza i Animatora Kultury. Kulminacją był spektakl zatytułowany "Przestała już gościć cnota w moim sercu" w reżyserii Janusza Dodota.

Na początek publiczność miała okazję w sali widowiskowej Tlenowni zobaczyć koncert, w którym wystąpili uczestnicy poszczególnych zajęć artystycznych prowadzonych przez CK. Pokazała się m.in. sekcja taneczna, a także sekcje poszczególnych instrumentów muzycznych oraz orkiestra dęta, kapela dudziarska, akademia piosenki i sekcja animacji poklatkowej.

Następnie otwarto wystawy pracowni plastycznej i ceramicznej oraz warsztatów szydełkowych, czemu towarzyszył poczęstunek.

Wieczorem odbyła się natomiast premiera spektaklu. Wystąpiły w nim dwie aktorki – Dorota Antkowiak i Katarzyna Hohorek. Pierwsza z pań ma za sobą już doświadczenia teatralne, gdyż udziela się m.in. w teatrze w Mosinie. Jest jednak czempinianką, dlatego nie kryje radości, że dzięki współpracy Janusza Dodota z Centrum Kultury w Czempiniu ma teraz możliwość artystycznego rozwoju w swojej rodzinnej miejscowości. Z kolei Katarzyna Hohorek na co dzień znana jest w zupełnie innej roli, czyli dyrektorki Centrum Kultury oraz Biblioteki Publicznej. Udział w spektaklu to dla niej debiut sceniczny, nie licząc wcześniejszych małych epizotów.

Obie panie poradziły sobie jednak świetnie i z pewnością zaskoczyły swą ekspresją niejednego widza. Aktorki wcielają się w jedną postać. – Pierwotnie miał to być monodram, w którym miała zagrać inna osoba. Ale później w wyniku kolejnych przymiarek tak wyszło, że zaczęłyśmy pracę we dwie. Podzieliłyśmy się tekstem i tak to wyszłozdradza Dorota Antkowiak.

Na spektakl składają się krótkie, zlepione ze sobą prozy. Niektóre z nich są bardzo zabawne, inne o bardziej dramatycznej wymowie. – Ten spektakl jest efektem naszej wspólnej pracy twórczej. Widać, że nam się chce pracować i to się potem przekłada na scenętłumaczy Janusz Dodot, reżyser.

Widowisko nie ma jednoznacznej i czytelnej wymowy. Dzięki temu jednak widz ma możliwość własnej interpretacji. Aktorki grają za przezroczystą kotarą, oświetlone wąskim światłem tworzącym ramkę. – Ścianka  z jedne strony tworzy ekran telewizora. Jest to także kotara odradzająca świat, który widzimy na scenie, od świata, który przynosi ze sobą widownia. Szybko okazuje się jednak, że te światy wcale nie są  odległe, a widz w oglądanych obrazkach telewizora może zobaczyć siebie. Poruszane są bowiem kwestie namacalne i dotykalne, które śmieszą, ale jednocześnie też bolą mówi Janusz Dodot.

Poza aktorkami odgrywającymi poszczególne scenki dużą rolę w widowisku odgrywa światło, za które odpowiedzialny był Michał Kozłowski. Wrażenia artystyczne potęguje również muzyka autorstwa Anny Rymaniak.

Fot. Milena Waldowska