Pociągiem po Azji

Tym razem uczestnicy „Spotkania z podróżnikami” mieli okazję usłyszeć opowieść o Mongolii. W podróż po tym egzotycznym dla Polaków kraju zabrała kościaniaków Małgorzata Seńków.

Spotkanie tradycyjnie miało miejsce w Kościańskim Ośrodku Kultury, ale odbyło się nietypowo w niedzielę (13.03). Nie przeszkodziło to przybyć na nie sporej rzeszy kościaniaków w różnym wieku.

Mieszkającej w Zielonej Górze Małgorzacie Seńków w podróży po Azji, która miała miejsce latem 2014 r., towarzyszyło dwóch kompanów – Marek i Zosia. Nie było to jednak proste, by znaleźć osoby gotowe przemieszczać się koleją transsyberyjską. Plany związane z realizacją tego wyzwania czekały zatem aż 7 lat. W końcu do zielonogórzanki odezwał się znajomy, z którym podróżowała kiedyś po Armenii. Okazało się, że jej kolega nie ma zaplanowanych wakacji, dlatego postanowili odbyć tę podróż we dwójkę. Dołączyła do nich jeszcze Zosia.

Poznałam ją w Zielonej Górze. W czasie naszej rozmowy wspomniałam o moich planach związanych z Mongolią. Kiedy o nich usłyszała, stwierdziła, że pojedzie ze mną – opowiadała na spotkaniu Małgorzata Seńków. – Uznałam to za dość ryzykowny pomysł, by wybierać się w podróż z dopiero co poznaną osobą. Jednak po trzech spotkaniach z Zosią stwierdziłam, że mogę zaryzykować.

Przygotowania do wyprawy trwały kilka tygodni, a ponieważ znajomi na co dzień mieszkają  w różnych miastach, wszelkie szczegóły ustalali poprzez portal społecznościowy. Podróż miała być niskobudżetowa, dlatego nie planowali zatrzymywać się w hotelach, ale wykorzystując tzw. couchsurfing, który polega na darmowym zakwaterowaniu u osób, które użyczają swej gościny. Odpowiednie kontakty nawiązuje się poprzez specjalne strony internetowe.

Z początkiem sierpnia ruszyli w drogę. Spotkali się na przejściu granicznym w Terespolu. Stamtąd podróż wiodła przez całą Białoruś aż do Moskwy. Po krótkim pobycie w stolicy Rosji udali się w podróż koleją. Trasa prowadzi z Moskwy do Władywostoku i liczy 10 tys. km. Podróż w wieloosobowych wagonach sypialnych nie jest zbyt wygodna, ale umożliwia wysiadanie po drodze na dowolnej stacji i zwiedzanie, a następnie kontynuowanie podróży. I tak na pierwszy przystanek zdecydowali się w Jekaterynburgu, na granicy Europy i Azji. Następny postój był w Omsku i dalej w Irkucku, który stanowił bazę wypadową do jeziora Bajkał.

Po kilkudniowym pobycie nad Bajkałem przyszedł czas na główny cel ekspedycji, czyli Mongolię. Początkowo chcieli ją przemierzać na własną rękę, ale z uwagi na brak dróg, oznakowania, a także nieznajomość języka, zrezygnowali z tego pomysłu. Znaleźli jednak byłego przewodnika, który zgodził się pokazać im kraj. Kraj niezwykle ciekawy, mało zaludniony, w którym wiele rodzin mieszka w tzw. jurtach, czyli namiotach koczowniczych. Polacy mieli okazję nocować w takich miejscach i pić z tubylcami kumys, czyli alkohol na bazie mleka. Nie przypadł on specjalnie do gustu Małgosi, ale obrazą dla gospodarzy byłaby odmowa jego wypicia.

Małgorzata Seńków nie jest zawodową podróżniczką, ale pasjonatką dalekich wyjazdów, szczególnie do Azji. Swoją opowieścią pokazała, że świat przed każdym może stanąć otworem.