Kilkudziesięciu morsów z pięciu grup zebrało się w niedzielę, 25 stycznia na plaży przy krzywińskim jeziorze. Po krótkiej rozgrzewce grupami wchodzili do wody, wyrąbanym w lodzie korytarzem. Mróz ściął bowiem mocno jezioro. To poświęcenie jest oczywiście związane z 34.Finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Organizatorem krzywińskiego Morsowania dla WOŚP był Klub Morsów Mrozoodporni przy wsparciu OSP Łuszkowo. Przerębel pomogli przygotować także druhowie z OSP Krzywiń.
[FOTORELACJA]4378[/FOTORELACJA]
Morsy zgromadziły się na plaży w Krzywiniu przed godz. 13.00. Poza Mrozoodpornymi były tutaj także inne kluby z pobliskich miejscowości, w tym z Gostynia czy Krzemieniewa. Z racji faktu, że przerębel nie był zbyt duży, a prowadziło do niego wąskie przejście, do wody wchodzono grupami przy dźwiękach wielkoorkiestrowego hymnu. Podobnie rozgrzewka odbywała się etapami.
Zimno czy nie, zabawa przy morsowaniu jest zawsze doskonała. Tak było i tym razem, a humor morsujących nie opuszczał. Poza uśmiechem na twarzach, wielu morsów przygotowało sobie na tę wyjątkową okazję kolorowe przebrania. Na tle innych szczególnie wyróżniała się kilkuosobowa grupa z Klubu Morsów Zimne Misie z Krzemieniewa. Wszyscy mieli na głowach czerwone czapki klubowe oraz inne elementy stroju w tym kolorze.
– Ja morsuję od 2009 roku. Wszystkim sprawia nam to dużo przyjemności. To są przede wszystkim spotkania z ludźmi. Wszyscy są dla siebie niesłychanie przyjaźnie nastawieni. To jest po prostu super ekipa. Najważniejsze co nam to daje, to hart ducha i pozytywne nastawienie. Dzisiaj jest tu nas sześcioro, niektórym praca nie pozwoliła dzisiaj na przyjazd. Do Krzywinia przyjeżdżamy co roku, bo mamy tutaj blisko i zawsze kolegów z Krzywinia wspieramy. Z kolei tydzień temu uczestniczyliśmy w zlocie morsów z całej Polski w Lginiu, to była fenomenalna zabawa – mówi jeden z morsów z klubu Zimne Misie.
Kąpiel trwała kilka minut. Po wyjściu z wody można było ogrzać się przy ognisku i upiec kiełbaskę. Funkcjonowała także mobilna sauna, choć morsujący tłumaczyli, że należy z niej korzystać przed kąpielą, a nie po niej. Poza tym można było posilić się gorącą zupą i napojami. Funkcjonowała także kawiarenka ze smakowitymi wypiekami. Ze wszystkich atrakcji można było skorzystać po wrzuceniu datku do puszki.
Morsom towarzyszyli też nie korzystający z kąpieli obserwatorzy. Mimo zimnego i pochmurnego dnia z drobnymi, marznącymi opadami, tutaj atmosfera była tak gorąca, jak na plaży w tropikach.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu koscianiak.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz