Kiedy zaczynałam pracę w dziale HR, często słyszałam w firmach: „szkolenia? Tak, ale to koszt, więc ograniczamy je, jeśli trzeba ciąć budżet”. Dziś wiem, że to podejście krótkowzroczne. Szkolenie, dobrze dobrane i osadzone w strategii rozwojowej firmy, działa tak samo jak inwestycja w system IT, nową linię produkcyjną czy kampanię marketingową – zwiększa efektywność i przynosi wymierne korzyści. Tyle że zamiast maszyn inwestujemy w ludzi.
Z mojego doświadczenia wynika również, że wiele organizacji deklaruje, że pracownicy są największym kapitałem firmy. Ale patrząc na budżety, widać, że w praktyce najwięcej inwestuje się w biura, technologie czy marketing. Rozwój kompetencji schodzi na dalszy plan. Często powtarzam wtedy menedżerom: „Jeśli naprawdę uważacie, że ludzie są najważniejsi, pokażcie to w budżecie”. Bo slogan niczego nie zmienia – liczy się konkretne działanie.
Wiele firm, które spotkałam, stosuje jednak prostą praktykę – wysyłają pracowników na szkolenia, które sami wybierają. I powiem szczerze: czasem to działa. Pracownicy zazwyczaj wiedzą, które szkolenie przyda im się w pracy. Problem pojawia się wtedy, gdy wybory te nie są powiązane z potrzebami organizacji, nie wynikają z analizy kompetencji i nie są w żaden sposób mierzone pod kątem efektów.
Dlatego moim zdaniem szkolenia muszą być planowane strategicznie. Tylko wtedy stają się inwestycją, a nie kosztem, który trudno uzasadnić.
Wielokrotnie spotykałam się z sytuacjami, w których szkolenia były organizowane „bo trzeba”, bez jasnej koncepcji i spójnej logiki. Na szczęście kilka prostych zasad pozwala odwrócić ten trend i sprawić, że szkolenia rzeczywiście wspierają rozwój firmy.
Zawsze zaczynam od rozmowy o polityce szkoleniowej. To nie musi być ogromny dokument, ale powinien jasno określać:
jakie kompetencje i działania rozwojowe są priorytetowe dla firmy,
kto odpowiada za identyfikację potrzeb i zatwierdzanie udziału w szkoleniach,
jakie kryteria decydują o tym, że szkolenie jest warte inwestycji.
Dzięki polityce szkoleniowej szkolenia przestają być przypadkowym wydatkiem, a stają się częścią świadomej strategii rozwojowej.
Z doświadczenia wiem, że kluczowe jest określenie, które kompetencje naprawdę wpływają na wyniki firmy. W praktyce warto zadać sobie pytania:
Które umiejętności pozwolą zespołowi realizować cele biznesowe w najbliższych miesiącach?
Gdzie brak kompetencji generuje największe ryzyka lub koszty?
Które szkolenia w największym stopniu podniosą efektywność pracy lub jakość obsługi klienta?
Odpowiedzi na te pytania pomagają alokować budżet tam, gdzie przyniesie on największy zwrot.
Nie wystarczy intuicja ani subiektywne odczucia menedżerów. Polecam trójpoziomowe podejście:
Organizacja – analiza celów strategicznych i obszarów wymagających wzmocnienia,
Zespoły – obserwacja wyników pracy, procesów i wyzwań,
Indywidualny pracownik – rozmowy rozwojowe i analiza kompetencji.
Takie podejście sprawia, że szkolenia stają się odpowiedzią na realne luki kompetencyjne, a nie jedynie na chwilową potrzebę.
Nie każdy pracownik potrzebuje tego samego szkolenia. Ważne jest dopasowanie formy i zakresu szkoleń do:
poziomu stanowiska i odpowiedzialności,
roli w organizacji,
etapu rozwoju zawodowego.
Dzięki temu inwestycja w szkolenia jest efektywniejsza, a pracownicy otrzymują treści, które faktycznie wzmacniają ich kompetencje.
Po ustaleniu priorytetów i potrzeb kolejnym krokiem jest wybór wartościowych szkoleń. Z mojego doświadczenia wynika, że najważniejsze są trzy aspekty:
Praktyczność i zastosowanie w pracy – szkolenie powinno umożliwiać natychmiastowe wdrożenie nowych umiejętności,
Doświadczenie trenera – najlepiej, gdy zna realia branży i potrafi przekładać teorię na praktykę,
Jasno określone cele – uczestnik i firma muszą wiedzieć, co dokładnie zostanie osiągnięte.
Warto również korzystać z platform agregujących oferty szkoleń, które umożliwiają szybkie porównanie jakości i zakresu kursów. W Polsce czołową platformą do przeglądania ofert rynku szkoleniowego jest portal Eventis.pl, na którym znajdziemy kilka tysięcy różnorodnych szkoleń. To znacznie skraca czas poszukiwania odpowiedniego szkolenia.
Bez ewaluacji nawet najlepiej przygotowane szkolenie nie daje pełnej wartości. Polecam:
mierzyć efekty nie tylko satysfakcji uczestników, ale i zmian w pracy,
monitorować, czy nowe kompetencje są stosowane w praktyce,
uczyć się na podstawie wyników i modyfikować przyszłe inwestycje szkoleniowe.
W mojej praktyce menedżer odgrywa kluczową rolę w efektywności szkolenia. Powinien nie tylko wspierać pracownika w wyborze szkolenia i w pewnym stopniu przygotować go do uczestnictwa, określając cele i oczekiwania, ale przede wszystkim monitorować wdrażanie nowych umiejętności i udzielać konstruktywnego feedbacku. Bez zaangażowania przełożonego wiedza z szkolenia łatwo zostaje zapomniana lub nieprzekładana na konkretne działania.
Z mojego doświadczenia wynika, że firmy, które traktują szkolenia strategicznie, z jasno określonymi priorytetami i mechanizmami ewaluacji, osiągają realny zwrot z inwestycji w kompetencje pracowników. Szkolenia pracowników nie są „kosztem”, który można ciąć w trudnych czasach – są narzędziem budowania przewagi konkurencyjnej i fundamentem długofalowego rozwoju organizacji. Świadome planowanie, dobór wartościowych szkoleń i aktywne wsparcie menedżerów to klucz do tego, aby inwestycja w ludzi naprawdę procentowała.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu koscianiak.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz