W Święto Pracy Kokorzyn cofnął się o prawie 40 lat. Działające tu Muzeum PRL Frania zorganizowało pochód 1-majowy. Wzięły w nim udział setki osób. Dla starszych była to podróż sentymentalna, dla młodszych atrakcyjna nowość, a dla wszystkich świetna zabawa.
W małym Kokorzynie już od jakiegoś czasu działa Muzeum PRL Frania. W tym roku po raz pierwszy jego właściciele postanowili zorganizować 1-majowy pochód. Inicjatywę organizacyjnie wsparła Gmina Kościan, OSiR, a także miejscowi strażacy OSP Kościan, Kokorzynianki i Orkiestra Dęta OSP Kościan wraz z mażoretkami Rytmix.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"4727"}
Wieść o pochodzie rozeszła się szybko i do Kokorzyna zjechało wiele osób nawet z odległych miejsc. Trudno dokładnie powiedzieć ilu było uczestników, ale mogło nawet dojść do tysiąca.
- Przyjechałam tutaj z Poznania wraz z siostrą i grupą znajomych. Mamy rodzinę w Kościanie, dlatego wiedzieliśmy o tym wydarzeniu. Uznałam, że to będzie po prostu świetna zabawa. Ze wspomnieniem dawnych czasów w tle, ale traktuję to przede wszystkim jako świetną propozycję na majówkę, zamiast tradycyjnego grilla. Też na luzie i bez stresu, bo w dawnych czasach udział w pochodzie był obowiązkowy. Jeśli ktoś nie dotarł, musiał się tłumaczyć w zakładzie pracy. Zadbałam też o stosowny stój, bo tak jak kiedyś na pochód należało ubrać się na galowo – mówi pani Jolanta, która była ubrana w białą bluzkę oraz czerwoną spódnicę i krawat.
W imprezie nie mogło zabraknąć także mieszkańców z Kokorzyna i okolic, jak i całej gminy Kościan. Byli w różnym wieku – od osób starszych pamiętających doskonale pochody, przez osoby w średnim wieku, którzy mają jeszcze wspomnienia pochodów z dzieciństwa, na młodzieży i dzieciach, dla których to już tylko legenda skończywszy.
- Za PRL-u brałem dział w pochodzie, nawet to bardzo lubiłem. Chodziliśmy jako zespół LZS, a kilka razy byłem nawet w Poznaniu na pochodzie wojewódzkim. W mojej rodzinie to była tradycja. Więc teraz, jak tylko przeczytałem na plakacie, że coś takiego będzie zorganizowane, to stwierdziłem, że muszę przyjść. Zrezygnowałem z innych planów, typu odwiedziny rodziny czy coś podobnego. Poza tym w Kokorzynie chodziłem 9 lat do szkoły, więc mam duży sentyment do tej miejscowości. Ale tu zawsze wszystkie imprezy były dobrze organizowane. Kiedyś to nawet dożynki powiatowe – opowiada pan Tadeusz ze Szczodrowa.
Przed pochodem zachęcano, by jego uczestnicy zadbali o stroje rodem z PRL-u. Wiele osób dostosowało się do tego apelu. Niektórzy założyli stroje z lat 70. I 80. ubiegłego wieku, a inni ubrali się na galowo, tak jak m.in. pani Jolanta. Niektóre z dzieci miały z kolei na sobie szkolne mundurki. Wybrane osoby przyjechały też samochodami z epoki, chociaż pojazdów za dużo nie było. Uczestnikom rozdawano biało-czerwone chorągiewki.
Punktualnie w południe pochód wyruszył. Na jego czele szły mażoretki Rytmix, a za nimi Orkiestra Dęta OSP Kościan, która oczywiście przez całą drogę marszu przygrywała. Za nimi kroczyły Kokorzynianki w swoich charakterystycznych strojach, a dalej już mieszkańcy indywidualnie lub zrzeszeni w różnych grupach i stowarzyszeniach. Niektórzy trzymali w dłoniach duże transparenty. Były też osoby poruszające się na wózkach, co nadawało całemu wydarzeniu integracyjny charakter.
Trasa pochodu liczyła około 1,2 km i wiodła ul. Kościańską, następnie Sosnową przez skraj parku, potem Długą, Ogrodową i powrót na teren muzeum.
Tutaj czekały już liczne atrakcje. Na rozległym terenie dla uczestników przygotowano ławki ze stołami rozstawione w dwóch różnych miejscach. Był też ogródek z krzesełkami w PRL-owiskim stylu. Funkcjonowały także stoiska. Poza gadżetami, można było na nich zakupić przekąski i napoje. Królowała oranżada w buteleczkach. Z racji faktu, że słońce przygrzewało, wiele osób skorzystało z możliwości jej skosztowania.
Na najmłodszych czekał bardzo bogato przygotowany kącik do zabaw z grami i torem przeszkód z PRL-u. Trzeba przyznać, że wówczas było wiele kreatywnych zabaw, o czym mogli przekonać się teraz najmłodsi. Obecna była także kościańska policja z sierżantem Pyrkiem i stoiskiem informacyjnym, a miejscowi strażacy prowadzili kurs pierwszej pomocy.
Po około pół godzinie od rozpoczęcia festynu, zaczęły się występy artystyczne. Najpierw zgromadzenie mogli podziwiać orkiestrę wraz z mażoretkami, a następnie śpiewające Kokorzynianki. Chętni mogli także zwiedzać muzeum, choć wejście było biletowane.
Dopisała przede wszystkim pogoda, więc wszystko zgrało się idealnie.
::video{"type":"onnetwork","item":"118"}
::video{"type":"onnetwork","item":"118"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu koscianiak.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz