UKŻPS Kościan przed sezonem

O przygotowaniach do sezonu, niewielkich zmianach kadrowych, finansach klubu i wyzwaniach związanych z grą w II lidze rozmawiamy z Adamem Cichockim, trenerem siatkarek UKŻPS Kościan.

adam_cichocki– Do inauguracji rozgrywek pozostał już niespełna tydzień. Jak wyglądały przygotowania do sezonu?
– Tak jak w poprzednich latach postawiliśmy na sprawdzony cykl przygotowań, który rozpoczął się w sierpniu obozami w Dźwirzynie i Mrzeżynie. Wykorzystując bardzo dobrą pogodę sporo czasu spędziliśmy na plaży. Zawsze powtarzam, że treningi na piasku dają dziesięć razy lepszy efekt niż niejedne ćwiczenia na sali, szczególnie pod kątem sprawności motorycznej. Siatkówka plażowa daje pod tym względem szerokie pole do popisu. Wszystko to dobrze wpływa na stawy skokowe i wzmacnia mięśnie nóg. Takie przygotowanie zmniejsza ryzyko kontuzji w trakcie sezonu. Uzupełnieniem są zajęcia na siłowni. Od września, przez trzy dni w tygodniu, trenujemy na hali pracując nad techniką i taktyką.  Próbujemy nowych rozwiązań, tak aby podczas ligowych spotkań zaprezentować szeroki wachlarz zagrań. Pierwszym kontrolnym starciem z zespołami II ligi był turniej otwarcia sezonu w Poznaniu. Zawodniczki miały okazję pierwszy raz w tym sezonie powalczyć na parkiecie. Niestety corocznie borykamy się z problemami związanymi z wynajmem sali, których żaden z zespołów seniorskich poza naszym chyba nie ma. Przestawia się nasz cykl szkolenia, a salę wynajmuje się w pierwszeństwie grupie komercyjnej starszych panów. I jak tu nie mówić o dyskryminacji.

– W zespole doszło do niewielkich zmian kadrowych.
– Z drużyny odeszły dwie zawodniczki –  Zuzanna Barłożyk i Katarzyna Gubańska. W ich miejsce pojawiły się trzy nowe dziewczyny: doświadczona Karolina Nowak z Energetyka Poznań, młodziutka Natalia Targosz z UKS Śmigiel i Anette Ngamayama z SKF KS Poznań.

– Jaki cel sportowy stawia Pan przed drużyną?
– Wiadomo jak to jest z beniaminkami. Nie mamy aspiracji na grę w play off. Każde miejsce powyżej ósmego, a więc gwarantujące utrzymanie w lidze będzie naszym sukcesem. Uważam, że jesteśmy w stanie ten cel zrealizować. Dużym osiągnięciem byłoby znalezienie się w środku tabeli. Myślę, że nie jesteśmy na straconej pozycji. Z roku na rok gramy coraz lepiej. Dziewczyny nabrały doświadczenia, są mocniejsze fizycznie i dobrze rozumieją się na boisku.

– Porozmawiajmy o siłach poszczególnych drużyn.
– Na inaugurację rozgrywek zagramy na wyjeździe z Murowaną Gośliną. Uważam, że jest to rywal będący w naszym zasięgu. Dużo większym wyzwaniem będzie pierwszy pojedynek przed własną publicznością, w którym zmierzymy się z niezwykle silną drużyną Gedanii Gdańsk. Mocne i ograne zespoły mają kluby z Malborka i Elbląga. O ich sile stanowi dobra młodzież wpierana przez starsze, doświadczone zawodniczki. Przed sezonem dość mocno wzmocnił się Culmen Chełmno. To drużyna, z którą graliśmy w barażach. Nie będzie z nimi łatwo, co nie znaczy, że nie jesteśmy ich w stanie pokonać. Rumia to zespół podobny do naszego, czyli taka mieszanka doświadczenia z młodością. Myślę, że są w naszym zasięgu.

– Jak wygląda przygotowanie klubu od strony finansowej i organizacyjnej?
– Myślę, że organizacyjnie raczej nic nie powinno nas zaskoczyć. Mamy dobrą bazę, jeśli chodzi o sprzęt treningowy i zaplecze medyczne. Hala ZS nr 2, na której trenujemy od początku jej istnienia jest po remoncie. Ma odmalowane ściany i parkiet. Szczególnie parkiet nas cieszy, gdyż w końcówce ligi uwagi co do przyczepności kierowali już sędziowie i zespoły przyjezdne. Nad zdrowiem dziewczyn czuwa rehabilitant Wiktor Mazur. W sprawy klubu zaangażowana jest też grupa osób, na pomoc których zawsze mogę liczyć. Większy niepokój budzą za to kwestie finansowe. Obecny poziom dofinansowania ze strony miasta odpowiada, i to jeszcze nie w pełni, potrzebom związanym ze szkoleniem młodzieży i grą zespołu w trzeciej lidze. Biorąc pod uwagę osiągane wyniki dostajemy niewspółmiernie mniej pieniędzy w stosunku do innych kościańskich klubów. W ofercie zaznaczaliśmy koszty gry w II lidze, jednak chyba nikt nie wierzył w awans i dotacja ustalona została na poziomie „jak zawsze”. W żadnej kwestii –  czy to ilości zawodniczek, czy to osiągnięć sportowych, nie odbiegamy na tyle od innych klubów gier drużynowych, aby budżety różniły się o 100 tys. zł. Naszą sytuację ratują fundusze pozyskane od sponsorów. Mam tu na myśli takie firmy, z którymi współpracujemy od początku działalności klubu jak Coccodrillo, Bricomarche i francuska grupa Genicado. Gra w wyższej klasie rozgrywkowej to zdecydowanie większe niż obecnie wydatki. Jako przykład podam koszty związane z sędziowaniem spotkań, które w II lidze są trzykrotnie wyższe. Do tego dochodzą kilkusetkilometrowe wyjazdy na mecze do Gdańska, Malborka, Rumi czy Szczecina. Musimy zapewnić zawodniczkom bezpieczny i komfortowy transport. Dodatkowe wsparcie ze strony miasta pozwoliłoby nam do końca tego roku zachować stabilizację finansową. W grudniu zostanie rozpisany nowy konkurs i liczymy, że zostaniemy potraktowani na równi z pozostałymi klubami. Jeśli nic się w tej kwestii nie zmieni, będzie można mówić o jawnej dyskryminacji kobiet. W tej drużynie tkwi naprawdę spory potencjał i szkoda byłoby go zmarnować. Wyniki mówią same za siebie. Trzy zawodniczki z naszego klubu grają obecnie w Orlen Lidze, a Kamila Ganszczyk trafiła w tym roku dodatkowo do Reprezentacji Polski. Problem polega na tym, iż nasz zespół cały czas widzi się jako zespół dziewczynek grających w siatkówkę i tak się je traktuje. Któryś z radnych wypowiedział się w ten sposób na ostatniej sesji Rady Miasta. Tylko że te „dziewczynki” mają po 24, 27 i 30 lat i mogłyby być matkami niejednego z chłopców grających w naszych klubach męskich. Poza tym skoro na rzekomo „20 grających dziewczynek” w naszym klubie potrafiliśmy wychować 3 zawodniczki ekstraklasy i reprezentantkę Polski, to jak się to ma do tych „120” trenujących w Kościanie 17- i 18-letnich „mężczyzn”. Grupy szkolenia młodzieżowego są łączone, gdyż na rozdrabnianie po 10 osób nas po prostu nie stać, pomimo że obejmowane są corocznie w ofercie. Nie ujmujemy nikomu jego zasług ani wkładu pracy, ale też nie pozwolimy deprecjonować własnych osiągnięć. Życzę naszym władzom miejskim wielu emocji podczas oglądania nadchodzących Mistrzostw Europy w siatkówce kobiet. Niech przy okazji zauważą naszą zawodniczkę grającą z orzełkiem na piersi w barwach reprezentacji Polski. Chcemy tylko pracować na równych warunkach, nic więcej.