Festyn Rzeczodzielni w Kokorzynie dla Maksa [ZDJĘCIA]

Sporym zainteresowaniem cieszył się zorganizowany w niedzielę przez Rzeczodzielnię festyn charytatywny w Kokorzynie. Impreza miała odbyć się na powietrzu, ale z powodu warunków pogodowych przeniesiono ją do sali wiejskiej.

Deszcz trochę pokrzyżował plany organizatorów. W związku z ograniczeniami jakie niesie ze sobą sala, z części atrakcji trzeba było zrezygnować. Ale nic straconego, bo Rzeczodzielnia drugą część festynu chce przeprowadzić w kolejną niedzielę. Tym razem już na powietrzu, na osiedlu Jagiellońskim. Wówczas odbędą się m.in. występy artystyczne dzieci, dostępne będą dmuchane zamki. – Tak naprawdę decyzję o tym co robimy, podjęliśmy dopiero w dniu festynu, w południe. Do ostatniej chwili czekaliśmy na zmianę pogody. W końcu przestało padać, ale pochmurny dzień nie sprzyjał rozrywce na powietrzu. Dlatego zdecydowaliśmy o przeniesieniu zabawy na salę, ale szkoda nam wszystkich zaplanowanych atrakcji, stąd będziemy chcieli zaprosić wszystkich na drugą część zabawyzapowiada Karolina Zawisła, szefowa Rzeczodzielni.

Tymczasem na sali w Kokorzynie atrakcji również nie brakowało, a na festyn przybyło sporo osób. Podczas imprezy dzieci mogły skorzystać z licznych animacji w postaci rysunków, gier i zabaw oraz malowania twarzy. Radość najmłodszym sprawiły również żywe maskotki. Nie brakowało stoisk, na których można było zakupić przetwory, domowe wypieki, maskotki, rękodzieło, a także losy pod którymi kryły się nagrody. Co jakiś czas odbywały się również licytacje. Imprezę prowadził DJ Marras, a występ artystyczny zapewniły panie z zespołu Kokorzynianki, który spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem.


Nie zrezygnowano także z kilku atrakcji na powietrzu. Można było zatem postrzelać z łuku dzięki powstałej niedawno grupie łuczniczej przy LOK Kościan, a także poszukać ukrytych w piasku skarbów za pomocą wykrywacza metali. Na festynie zjawili się także członkowie grupy BMW Team Kościan.

Pomoc dla Maksa

Cały dochód z festynu zostanie przeznaczony na leczenie 11-letniego Maksa Kociołka. Chłopiec wraz rodzicami i siostrą mieszka na stałe w Wielkiej Brytanii, ale rodzina pochodzi z Kościana. W tej chwili są w kraju, bo cierpiący na zapalenie mózgu w wyniku boreliozy Maks przechodzi kosztowną terapię wlewową z immunoglobuliny. Na festynie obecne były mama, babcia i siostra Maksa.

 – Terapię prowadzimy w Polsce, a konkretnie w klinice w Gdańsku, gdyż w Wielkiej Brytanii nie mogliśmy liczyć na profesjonalne leczenie. Tam sugerowano cały czas migrenę i bagatelizowano problemopowiada pani Agnieszka, mama chłopca. Nie mogliśmy się z tym jednak pogodzić, aż w końcu postawiono właściwą diagnozę. A głównym problemem syna są ogromne bóle, które przechodzi. Przez to nie ma zupełnie chęci do życia i ogromnie cierpi. Na szczęście rozpoczął terapię wlewową i już widzimy poprawę. Za nami dwa wlewy w Gdańsku, a on już się uśmiecha i wstaje radosny.

Rodzina na razie cztery wlewy opłaciła we własnym zakresie. Ale terapia jest droga, bo jeden wlew kosztuje 40 tys. zł. Dlatego rodzice chłopca są zmuszeni prosić o pomoc ludzi. Dzięki bratu pani Agnieszki nawiązali kontakt z kościańskim stowarzyszeniem Rzeczodzielnia, które nigdy nie odmawia pomocy potrzebującym.

To ile pieniędzy udało się zebrać podczas festynu dowiemy się po jego drugiej części. Wówczas nastąpi podsumowanie całej akcji. Tymczasem wpłat można dokonywać poprzez stronę: www.siepomaga.pl/maks-kociolek.