Piłkarze Obry zremisowali z liderem

Na zakończenie rundy jesiennej Obra Kościan zremisowała z liderem rozgrywek Victorią Września 1:1. Gola na wagę jednego punktu zdobył Mariusz Józefiak. Bilans drużyny w połowie sezonu to 7 zwycięstw, 2 remisy i 8 porażek.

REKLAMA Fungi-Chem

W ostatnim meczu rundy jesiennej Obra Kościan podejmowała na własnym terenie Victorię Września. Do pojedynku z liderem tabeli gospodarze przystąpili osłabieni brakiem Tomasza Marcinkowskiego. Nasz czołowy napastnik musiał pauzować ze względu na kartki.

Spotkanie nie zaczęło się zbyt dobrze dla miejscowych. Obra straciła bramkę już w pierwszej minucie. Po błędzie Eryka Skrzypczaka piłkę w siatce umieścił Wiktor Kacprzak.

Pomimo fatalnego początku na boisku przeważali gospodarze. Ofensywna gra zespołu przyniosła skutek w 17 minucie. Wyrównującą bramkę dla Obry, po ładnym zagraniu Skrzypczaka, zdobył Mariusz Józefiak. W tej części meczu z dobrej strony pokazał się też Mansur Maigari. W 25 minucie groźna akcja z jego udziałem mogła zakończyć się rzutem karnym dla gospodarzy, ale sędzia nie miał odwagi odgwizdać faulu na czarnoskórym pomocniku Obry.

W drugiej połowie uwidoczniła się przewaga gości, którzy mieli więcej okazji do strzelenia bramki. W 88 minucie gospodarzy przed utratą gola uratowała poprzeczka. Obra odpowiedziała na tę akcję szybką kontrą zastopowaną przez obrońców gości.

Kolejna groźna sytuacja pod bramką gospodarzy miała miejsce w doliczonym czasie gry. Tym razem na wysokości zadania stanął Jędrzej Dorynek, który wybronił trudny strzał głową. Ostatecznie spotkanie zakończyło się podziałem punktów. Obra zakończyła rundę wiosenną na 10 miejscu w tabeli z dorobkiem 23 punktów.

Jeśli jedenasta drużyna w tabeli gra z liderem rozgrywek to każda zdobycz punktowa jest sukcesemmówi Krzysztof Knychała, trener Obry Kościan.Jedyne o co mogę mieć dziś pretensje do mojego zespołu to ta nieszczęsna pierwsza akcja, po której straciliśmy bramkę. Założenie przed meczem było takie, by jak najdłużej utrzymać wynik remisowy. Chcieliśmy zmusić przeciwnika do wyższego podejścia i podjęcia próby wygrania meczu za wszelką cenę. Z uwagi na brak Tomka Marcinkowskiego graliśmy dziś krótszą piłką, w innym ustawieniu. Ćwiczyliśmy taki wariant na treningach i wyszło całkiem nieźle. Uważam, że w pierwszej połowie mieliśmy więcej z gry niż nasz przeciwnik i zdobyliśmy bramkę po ładnej akcji. Po przerwie najbardziej obawiałem się stałych fragmentów gry. To mocna strona zespołu gości, zdołaliśmy się jednak wybronić. Mieliśmy też odrobinę szczęścia w końcówce. Dobrze, że ten strzał w poprzeczkę nie okazał się bardziej precyzyjny. Trzeba też podkreślić, że dzisiejsze spotkanie, ze względu na stan boiska, kosztowało piłkarzy bardzo wiele sił. Dobrze, że udało nam się opuścić bezpośrednią strefę spadkową. Gdyby po ośmiu kolejkach ktoś mi powiedział, że zakończymy rundę jesienną z 23 punktami to brałbym to zupełnie w ciemno. Chwała zawodnikom i działaczom, którzy potrafili wyprowadzić zespół z tak trudnej sytuacji. Cieszę się, że miałem w tym swój udział jako trener. Cały czas mogłem liczyć na wsparcie zarządu, prezesa Rudawskiego i naszego sponsora Piotra Domagały.