Zapalili znicze na Placu Wolności w hołdzie Izie

Około 20 osób zgromadziło się w sobotę po południu na Placu Wolności w Kościanie, by uczcić pamięć Izabeli z Pszczyny, która zmarła w szpitalu będąc w ciąży. Uczestnicy zgromadzenia wymieniali jednak miedzy sobą przede wszystkim swoje antypisowskie poglądy.

Pretekstem do zorganizowania spotkania była chęć przyłączenia się do ogólnopolskich manifestacji pod hasłem „Ani Jednej Więcej”. Grupy Strajku Kobiet w całym kraju protestowały przeciwko decyzji lekarzy, która ich zdaniem przyczyniła się do śmierci kobiety. Przypomnijmy, że 30-letnia Izabela z Pszczyny zmarła w 22. tygodniu ciąży z bezwodziem i wadami płodu w wyniku wstrząsu septycznego. Według relacji rodziny lekarze czekali do obumarcia płodu obarczonego wadami i za późno wdrożyli procedurę ratowania życia kobiety. Pełnomocniczka rodziny twierdzi, że pacjentkę można było uratować, ale lekarze bali się wykonać aborcję ze względu na wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

W Kościanie na Placu Wolności przy fontannie położono portret zmarłej kobiety, a pod nim przybyłe na zgromadzenie osoby zapalały znicze. Następnie głos zabrał Olgierd Stankiewicz, inicjator zgromadzenia. – Mam swój baner, który mi towarzyszy od rokuzaczął Olgierd Stankiewicz pokazując na baner z napisem „PiS zbrodniarze”. –  Od 6 lat wychodzę natomiast na ulicę, a w zeszłym roku, kiedy „trybunał prostytucyjny” Julii Przyłębskiej skrzywdził ludzi i kobiety, zrobiłem ten baner. Wówczas moi przyjaciele i znajomi stwierdzili: „Olo, przesadzasz, nie możesz tak mówić”. W ciągu tego roku setki tysięcy ludzi przekonało się o tym, jak bardzo to jest prawdziwe. PIS jest odpowiedzialny za śmierć setek ludzi. My się spotkaliśmy, bo akurat dzisiaj mówimy o kobietach, mówimy o tej dziewczynie, która umarła przez PiS i „trybynał protestucyjny”. Ale to jest jedna dziewczyna, o której wiemy. A ich są setki. I one umierają dlatego, że PiS na to pozwala. PiS chce zrobić tutaj system religijno-fundamentalny i cofa nas w średniowiecze.

Po tych słowach nastąpiła minuta ciszy, by w ten sposób uczcić pamieć zmarłej kobiety, a następnie jeden z uczestników protestu z telefonu włączył znany przebój „The Sound of Silence”, który stał się symbolem po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Głos zabrało także kilka innych uczestników protestu. – Chciałam powiedzieć, że jest mi smutno, że przyszło mi żyć w kraju, w którym jedną decyzją ludzi, którzy nawet nie mają do tego legitymizacji, zmieniają życie połowy narodu. Bo Polska to w połowie są kobiety. Jedną decyzją w sposób niekonstytucyjny zmieniają życie połowy narodumówiła jedna z uczestniczek zgromadzenia. –  Teraz my wszystkie co miesiąc drżymy, co będzie z nami, jeżeli zajdziemy w ciążę. Nie wiem, czy wy też tak macie, ale wiem, że są kobiety, które się tego bardzo boją. Bo nie wiadomo co z nimi będzie. I to mnie przeraża i smuci.

Inna uczestniczka przytoczyła z kolei sytuację związaną z wicemarszałkiem sejmu Ryszardem Terleckim, który zaczepiony przez kobietę odpowiedział jej w nieelegancki sposób. – Komuna trzymała ludzi za mordę, ale nie gnoiła ich tak jak PiS robi to teraz ze społeczeństwem. Komuna trzymała wszystkich krótko, ale nie niszczyła morale ludzi, to co robi teraz PiS. Jeżeli wicemarszałek sejmu odwraca się do kobiety i mówi” „Jest pani kretynką”, to kogo my wybraliśmy?powiedział dosadnie Olgierd Stankiewicz.

Arogancja władzy jest ogromna. My nie mamy prawa do manifestacji, do wyrażania swoich poglądów. Jesteśmy głupsi. Wszyscy są głupi, tylko PiS jest mądry – podsumowała jedna z uczestniczek.

Następnie zgromadzenie przybrało mniej formalny charakter, a jego uczestnicy długo wyliczali co nie podoba im się w kraju. Poruszono m.in. kwestię sądownictwa, stosunku do Unii Europejskiej, obostrzeń związanych z covidem, sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, a także sytuacji ekonomicznej kraju.

Fot. Milena Waldowska