Zabawa i nauka historii

Już od pięciu lat w jedną z lutowych sobót Kościan cofa się o ponad 90 lat do czasów Powstania Wielkopolskiego i okresu międzywojennego. Wszystko po to, by poprzez zabawę historyczną oddać hołd i pielęgnować pamięć o dawnych bohaterach.

gra_miejskaW tym roku gra miejska „Kryptonim Wolność”, dla której punkt wyjścia stanowią wydarzenia związane z wykradnięciem broni z niemieckiego arsenału mieszczącego się w szpitalu psychiatrycznym przez kościańską rezerwę skautową, miała miejsce 20 lutego.

Już od samego rana tłumy uczestników gry gromadziły się na korytarzu kościańskiego ratusza, by dokonać rejestracji. A była ich rekordowa liczba, gdyż zapisało się ponad 300 osób, które utworzyły 51 drużyn. Dominowała młodzież, choć nie brakowało też grup składających się z rodzin.

Misje, które musiały rozwiązywać drużyny były rozmaite. Niektóre wymagały sprytu, inne wiedzy historycznej i ogólnej, jeszcze inne tężyzny fizycznej, a nawet zdolności artystycznych. Poszczególne zadania były ze sobą powiązane, często kluczem do rozwiązania kolejnej zagadki były wcześniej zdobyte informacje. Gra rozgrywała się w centrum miasta, m.in. na Wałach Żegockiego, w parku miejskim, na tyłach liceum, a także w budynkach, jak biblioteka, Urząd Miasta, szpital neuropsychiatryczny, KOK i kościół farny. Najdalej wysuniętym punktem były tory kolejowe przy moście żelaznym w Kiełczewie.

Większość drużyn zadbała o oryginalne stroje. Ale nie tylko uczestnicy gry i rekonstruktorzy cofnęli się wyglądem do początku XX w. Pośród półek książkowych można było spotkać panią bibliotekarkę w długiej czarnej spódnicy trzymającą w ręku okulary na sprężynce, w szpitalu polowym rany opatrywały siostry czerwonego krzyża w białych chustach na głowie i długich fartuchach, a ulicami przechadzał się burmistrz i wójt oraz samorządowcy i posłowie w czarnych płaszczach i kapeluszach. Oficjele oddając hołd bohaterom złożyli kwiaty pod pomnikiem Powstańców Wielkopolskich na Placu Paderewskiego oraz pod pomnikiem Floriana Marciniaka, pierwszego komendanta Szarych Szeregów.

Największe zaskoczenie sprawiła jednak wskrzeszona postać księdza Józefa Surzyńskiego, który oczekiwał na uczestników gry na chórze w kościańskiej farze. W tę rolę pierwszorzędnie wcielił się Maciej Szymczak, komendant Straży Miejskiej. Niezwykle przekonująco opowiadał uczestnikom swój życiorys, a następnie donośnym głosem, z pomocą organisty Jakuba Zielonki, uczył śpiewać Rotę.

Nie zabrakło również atrakcji dla mieszkańców. Dawny klimat mogli poczuć nie tylko dzięki pruskim patrolom rozproszonym po mieście, ale również patrząc na kamienice na Rynku, które zostały opatrzone dużymi szyldami w języku niemieckim nawiązującymi do tego, co się w nich znajdowało w przeszłości. Mieszkańcy mieli również możliwość przejażdżki powozem konnym wzdłuż Wałów Żegockiego oraz drezyną z początku XX wieku, a także zwiedzania dawnej salonki. Niektórzy z chęcią wciągali się w miejską zabawę, wiedząc na czym ona polega, inni zdezorientowani pytali „Co się w tym Kościanie dzieje?”.