Walka o niepodległą Polskę

O wkładzie Wielkopolan w dzieło odbudowy Polski i roli dwóch wybitnych ojców niepodległości Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego rozmawiamy z profesorem Januszem Karwatem, historykiem wojskowości, autorem książki "Wspomnienia z Powstania Wielkopolskiego".

– Co roku, przy okazji Święta Niepodległości, zwolennicy Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego udowadniają sobie nawzajem, któremu z nich należy się tytuł prawdziwego twórcy niepodległości. Ma Pan swój pogląd w tej sprawie?
­– Nie chciałbym tutaj wynosić na piedestał żadnego z tej dwójki wybitnych mężów stanu.  Myślę, że obaj w równym stopniu przyczynili się do odzyskania niepodległości. O sukcesie Polaków zadecydowała dyplomacja i wysiłek zbrojny na ziemiach polskich, za którymi stały skuteczne działania Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego. Różniło ich niemal wszystko. Pochodzenie, poglądy polityczne, ideologia oraz droga, jaką zamierzali osiągnąć niepodległość. Mieli też inne zapatrywania na kształt odrodzonej Polski. Pomimo znaczących różnić oraz wzajemnej niechęci, potrafili zjednoczyć swoje działania dla dobra ojczyzny. Owocem ich ścisłej współpracy było m.in. powołanie gabinetu Ignacego Jana Paderewskiego i doprowadzenie do porozumienia między rządem w Warszawie a Komitetem Narodowym Polskim, uznanym przez mocarstwa zachodnie za oficjalne przedstawicielstwo Polski na konferencji pokojowej w Paryżu. Piłsudski, twórca Legionów Polskich, Polskiej Organizacji Wojskowej i innych organizacji paramilitarnych stanowiących zalążek polskiej armii, już za życia stał się legendą i symbolem odrodzenia Polski. Dmowski, ideowy przywódca ruchu narodowego, założyciel i prezes KNP, odegrał kluczową rolę podczas konferencji pokojowej w Paryżu. W trudnych rozmowach z sojusznikami przekonywał i uzasadniał polskie dążenia terytorialne. Zabiegał też o pomoc militarną dla Polski. To m.in. z jego inicjatywy powstała Armia Hallera, która po powrocie do kraju walczyła u boku Józefa Piłsudskiego. 

– Dla Dmowskiego głównym zagrożeniem dla nowo odradzającego się państwa polskiego były Niemcy. Z kolei Piłsudski od początku dążył do osłabienia Rosji. Miała temu służyć lansowana przez niego koncepcja federacji z Litwą, Ukrainą i Białorusią. Jak na te sprawy zapatrywał się przywódca endecji?
–  Dmowski nie aprobował idei wspólnej federacji, gdyż nie wyobrażał sobie współpracy z Ukraińcami, Litwinami, ani Czechami. Opowiadał się za zwartym państwem narodowym. Przy wytyczaniu wschodniej granicy brał pod uwagę tereny, na których przeważali Polacy. Nie chciał mieć kłopotów z mniejszościami narodowymi. Ostateczny kształt granic II RP okazał się bliższy wyobrażeniom Dmowskiego. Obaj przywódcy pozostali wierni swoim koncepcjom. Dmowski do końca życia wskazywał na zagrożenie niemieckie, a dla Piłsudskiego głównym wrogiem była bolszewicka Rosja.

– Na ile kształt przyszłej granicy polsko-niemieckiej wyznaczyły sukcesy wojsk powstańczych, a na ile wysiłek dyplomatyczny Komitetu Narodowego Polskiego?
– Powstanie Wielkopolskie miało ogromny wpływ na wytyczenie granicy polskiej na zachodzie. Musimy jednak pamiętać, że bez politycznego wsparcia KNP, Wielkopolanie nie byliby w stanie na dłuższą metę utrzymać swoich zdobyczy terytorialnych, zwłaszcza w obliczu nadciągającej kontrofensywy sił niemieckich.

– W Wielkopolsce do dziś nie brakuje głosów oskarżających Piłsudskiego o niesprzyjanie powstaniu. Niektórzy zarzucali mu nawet, że zrezygnował z walki o Wielkopolskę w zamian za zwolnienie z twierdzy w Magdeburgu. Ile w tym prawdy?
– Były to plotki rozpowszechniane przez Niemców, powtarzane potem przez niechętnych mu polityków endecji. W tamtym czasie Piłsudski nie mógł wspomóc militarnie powstańców, gdyż sam potrzebował wsparcia na wschodzie. Walki o Lwów i coraz trudniejsza sytuacja we wschodniej Małopolsce zmusiły go do organizowania doraźnej pomocy, celem wyparcia napierających Ukraińców. Poza tym w miejsce ustępujących wojsk niemieckich nadciągała Armia Czerwona. Liczył tu także na pomoc oddziałów z Wielkopolski i powracającej do kraju Armii Hallera. Niemniej jednak był doskonale zorientowały w sytuacji, jaka panowała wówczas w Poznańskiem. Gdy w maju 1919 r. Wielkopolska stanęła przed groźbą niemieckiej kontrofensywy, w Kaliszu doszło do spotkania trzech Józefów: Piłsudskiego, Dowbora-Muśnickiego i Hallera, podczas którego opracowano strategię obrony na wypadek ataku.

– Piłsudski nie cieszył się tu jednak szczególną sympatią. Politycy endecji zarzucali mu brak zrozumienia dla spraw Wielkopolski.
– Niechęć Wielkopolan do Piłsudskiego zrodziła się głównie po zamachu majowym 1926 roku. To, że większość poznańskich polityków i oficerów nigdy nie była zwolennikami Marszałka było rzeczą oczywistą. Traktowano go bowiem jako socjalistę, przeciwnika politycznego. Niemniej jednak prawdą jest, że Piłsudski słabo znał Wielkopolskę. W 1901 r. przebywał tu zaledwie przez parę godzin. Zatrzymał się na krótko w drodze do Londynu, gdzie wybierał się na zjazd międzynarodówki socjalistycznej. Nie rozumiał mentalności ani charakteru Wielkopolan. Uważał, że Wielkopolska się już mocno zgermanizowała. Nie sądził, że mieszkańców tego regionu może cechować tak duże dążenie do niepodległości i wysoki patriotyzm. Myślał tak również w 1918 i 1919 r. Znaczącą rolę oddziałów wielkopolskich oraz ich męstwo dostrzegł w wojnie z Ukrainą.

– Nie tylko sukces powstania stanowił o wkładzie Wielkopolan w dzieło odbudowy Polski po I wojnie światowej.
– Armia Wielkopolska odegrała też istotną rolę w walkach o granicę wschodnią, w odsieczy Lwowa i wojnie polsko-bolszewickiej. Sam Piłsudski w samych superlatywach wypowiadał się o dokonaniach wielkopolskich oddziałów, które wyróżniały się wysokimi umiejętnościami bojowymi, wyniesionymi z walk I wojny światowej oraz Powstania Wielkopolskiego. Bez wydatnej pomocy Wielkopolan nie odzyskano by też przemysłowej części Górnego Śląska.