TOZ Kościan: Pomagajmy zwierzętom w świadomy sposób

Wolontariusze Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami w Kościanie zawsze mają ręce pełne roboty. A to trzeba odebrać jakiegoś znalezionego zwierzaka, a to pojechać do weterynarza, a to posprzątać klatki. Nieważne, czy jest weekend, czy święto, a czasem nawet środek nocy.

TOZ Kościan

Potrzebujących zwierząt nie brakuje. To najczęściej koty, nieco rzadziej psy, ale czasem ktoś zadzwoni w sprawie dzikiego zwierzęcia – wiewiórki, królika, jeża, lisa czy ptaka (od wróbla do sowy). Kościańskie TOZ otacza opieką wszystkie cierpiące zwierzęta nie tylko z Kościana, ale w zasadzie z całego powiatu kościańskiego.

W połowie stycznia wolontariuszki przeprowadziły akcję mającą na celu pomoc w budowaniu budek dla bezdomnych kotów chroniących je przed mrozem. – Zgłosili się do nas mieszkańcy dokarmiający koty na osiedlach z prośbą o pomoc. Temperatura spadała poniżej zera, a zwierzaki nie miały się gdzie schować przed zimnemmówi Agnieszka Woźniak, prezes TOZ Kościan.

Zorganizowana została w związku z tym zbiórka płyt styropianowych, folii budowlanej do wyściełania domków, a także gotowych drewnianych i styropianowych budek. W tej chwili na terenie Kościana jest 30 takich budek.

Zgłoszeń w sprawie kotów jest najwięcej od mieszkańców.
Dzikie koty, które są dokarmiane i mają budki, dadzą sobie same radę na wolnościzaznacza Agnieszka Woźniak.Dlatego takich kotów nie bierzemy pod opiekę do naszej kociarni. Tutaj trafiają raczej zbłąkane koty wyrzucone z domu, często też wygłodzone i zaniedbane, nierzadko chore i po wypadkach komunikacyjnych. Stawiamy je na nogi i szukamy dla nich domów do adopcji.

Wolontariuszki TOZ zaznaczają, że choć wrażliwość społeczna dotycząca bezdomnych zwierząt wzrasta, wciąż jest niska świadomość jak pomagać właściwie. Wiele osób dokarmia osiedlowe koty lub przebywające na działkach. A potem przychodzi wiosna i pojawiają się małe kotki na świecie. Robi się problem, bo o ile początkowo był jeden kot do wykarmienia, nagle robi się ich pięć. I szybko rosną. – Wtedy dostajemy telefon z prośbą o pomocmówi Monika Majchrzak, wolontariuszka TOZ. A wystarczyłoby zadzwonić do nas wcześniej, kiedy był jeden kot. Wysterylizowalibyśmy go i nie byłoby kłopotu z kociakami. Nam też jest łatwiej wykastrować jednego kota na początku, niż potem 15.

Kolejny problem to choroby, szczególnie zakaźne, które przenoszą się wśród nieszczepionych zwierząt. – Ludzie dokarmiają, ale w większości nie zaszczepią już bezdomnego zwierzęcia, bo wiąże się to z kosztami, a także absorbuje. Podobnie to wygląda, gdy zwierzak zachoruje opowiada Monika Majchrzak.

Chętnych do pomocy osób też nie brakuje. Wspierają TOZ finansowo lub dostarczają karmę. A jaka pomoc będzie najbardziej pożądana? – Karma zawsze, bo zużywamy jej mnóstwo, ale prosimy, by nie była ona najtańsza. Lepiej dostarczyć nam ją w mniejszych ilościach, ale bardziej wartościową. Pod opieką mamy często chore, wycieńczone zwierzaki, które by nabrać sił, powinny być dobrze odżywianepodkreśla Monika Majchrzak.

Z kolei Agnieszka Woźniak dodaje: – Przyda się także pomoc w postaci wolontariatu. Nie oczekujemy od razu pełnego zaangażowania, ale wystarczy, że ktoś wpadnie do kociarni choć raz w tygodniu, przytuli i pobawi się z kotami. One bardzo tego potrzebują.

Kontakt oraz wszelkie aktualne informacje dotyczące działalności TOZ znajdują się na profilu facebookowym TOZKoscian.

Pełen tekst o TOZ znajdziecie w aktualnym wydaniu gazety “Kościaniak”.