Szymon Klemenski: Pomoc drugiemu w potrzebie

O tym jak na co dzień funkcjonuje kościańska komenda PSP, a także o rodzajach przeprowadzanych interwencji oraz o zagrożeniach rozmawiamy ze st. kpt. Szymonem Klemenskim, Komendantem Powiatowym Państwowej Straży Pożarnej w Kościanie.

Szymon Klemenski

– Komendantem kościańskiej komendy jest Pan od półtora roku. Jak ocenia Pan ten czas?
– Funkcję komendanta pełnię od stycznia 2021 roku, a wcześniej byłem dowódcą Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej. Pierwszy okres, który trwał od stycznia do czerwca, to była bardzo ciężka praca. Musiałem się we wszystko wdrożyć. Co ciekawe, kiedy kierowałem jeszcze zespołem JRG i zgłaszałem do komendanta, że coś trzeba kupić, to słyszałem odpowiedź, że nie ma pieniędzy. Ale one ostatecznie gdzieś się znajdowały. Teraz ja jestem w tej samej sytuacji co wcześniej mój przełożony. Chłopaki przychodzą do mnie mówiąc, że coś trzeba kupić. I ja muszę się wtedy głowić, gdzie tych pieniędzy poszukać. To trzeba przesunąć jakieś inne zadanie, to gdzieś przyciąć, by gdzieś z kolei dodać. Drugie półrocze ubiegłego roku było już lżejsze, bo pomału zaczęło się wszystko kulać. Ale to także zasługa bardzo dobrej i wyrozumiałej załogi. Muszę przyznać, że wypadamy bardzo dobrze w województwie wielkopolskim. Jesteśmy w pierwszej dziesiątce w rankingu za 2021 rok, który jest co roku prowadzony przez Komendę Wojewódzką. Podsumowując, bieżący rok powinien być spokojniejszy, jedynie pod względem finansowym może być ciężej, bo wszelkie podwyżki mocno wpłynęły na naszą działalność.

– Na ile rosnące ceny odbijają się na codziennym funkcjonowaniu?
– Działać musimy cały czas na podobnym poziomie, bo nie możemy ograniczać wyjazdów na wezwania. Ale łatwo nie jest. Przykładowo w ubiegłym roku wydaliśmy 36 tys. zł na gaz przez cały rok. W tym roku natomiast tylko od stycznia do kwietnia zapłaciliśmy już taką kwotę. Szczęście, że w 2021 r. udało nam się zamontować fotowoltaikę i oszczędności z prądu przesuwamy teraz na rachunki za gaz. Paliwo także jest coraz droższe, a wyjazdów z kolei co roku przybywa. Pandemia spowodowała, że mieliśmy mniej ćwiczeń wyjazdowych poza nasz powiat. Teraz to wszystko nadrabiamy, co również generuje koszty. Nie wiemy też nigdy ile będzie strat na wyjazdach, bo to się czasami zdarza. Szczególnie przy długotrwałych akcjach, które powodują straty w sprzęcie. Ale dawaliśmy radę dotychczas i myślę, że tak zostanie. Razem z całą załogą, która rozumie, że jakieś oszczędności trzeba poczynić.

– Porozmawiajmy teraz o wezwaniach na akcje. Czy ich specyfika zmienia się na przestrzeni czasu?
– Raczej nie, wezwania charakteryzują się natomiast sezonowością, a także zmieniającym się nieco klimatem. Mamy chociażby coraz więcej wichur, które powodują znaczny wzrost ilości zdarzeń w krótkim czasie. Coraz częściej otrzymujemy wezwania do zdarzeń związanych z  fotowoltaiką, np. zerwanych paneli podczas wichur czy też pożarów. Ich gaszenie czy też bezpieczne usunięcie z dachu wcale nie jest proste, wymaga zachowania szczególnej ostrożności przy przecinaniu różnego rodzaju kabli, by nie doprowadzić do jeszcze większego nieszczęścia. Jeżeli chodzi natomiast o ilość zdarzeń, to w ubiegłym roku mieliśmy ich 1144. To wzrost w porównaniu do poprzedniego roku o niecałe 2 proc., więc stosunkowo nieduży. Martwi nas jednak wzrastająca liczba wypadków śmiertelnych. W ubiegłym roku mieliśmy 30 takich przypadków, a obejmują one zarówno wypadki drogowe, jak i pożary, utonięcia, zatrucia tlenkiem węgla, ale także zgony z przyczyn naturalnych, np. po otwarciu mieszkania. Nasze statystyki nie obejmują natomiast przypadków, gdy osoba poszkodowana umrze po kilku dniach od zdarzenia w szpitalu. W ubiegłym roku mieliśmy także 81 alarmów fałszywych, co stanowi wzrost o 100 proc. w porównaniu do poprzedniego roku. Nie wynikają one w większości z zamierzonego wprowadzania nas w błąd, lecz z nadmiernej ostrożności. Często przy czujkach tlenku węgla wiele osób wzywa nas zaniepokojonych, gdyż urządzenie zaczyna wydawać dźwięki. Tymczasem po przyjeździe na miejsce i sprawdzeniu wszystkiego przez strażaków okazuje się, że żadnego tlenku nie ma. Urządzenie bowiem wydaje dźwięki nie tylko w przypadku zagrożenia, ale również sygnalizuje o słabej baterii, o zbliżającym się terminie serwisu itd. Dlatego namawiamy do zapoznania się z jego działaniem i przeanalizowania instrukcji.

– A na jakiego rodzaju zagrożenia w szczególności uczulacie społeczeństwo?
– Właśnie m.in. na tlenek węgla. Apelujemy, żeby montować czujki tlenku węgla, bo zatrucie nim oznacza śmiertelne zagrożenie. To nie są na tyle duże koszty, by zaburzyły nasz domowy budżet, bo wynoszą około 100 zł, a mogą uratować nam życie. Każdego roku sami rozdajemy czujki, które otrzymujemy od starostwa powiatowego. Organizujemy przy tej okazji konkursy z zakresu bezpieczeństwa przeciwpożarowego podczas „Otwartej Strażnicy”. W ostatnim czasie nie mogliśmy przeprowadzać tego wydarzenia z powodu pandemii, ale będziemy wracać do tej tradycji i już w czerwcu planujemy zaprosić do nas mieszkańców, jeśli będzie to możliwe. Wracając do zagrożeń, poważnym są pożary lasów w okresach suszy. W ostatnich dniach na szczęście zaczęło padać, ale już mieliśmy dwa pożary lasu w tym sezonie  w Kiełczewie. W czasie suszy wystarczy niedopałek papierosa, by zapaliła się trawa. A pożary lasów zawsze angażują duże siły i środki.

– Wróćmy jeszcze do komendy, która przeszła w ostatnim czasie remont garażu, a także pozyskała dwa nowe samochody. Na wygląd strażnicy i wyposażenie w związku z tym nie możecie chyba specjalnie narzekać?
– Jeżeli chodzi o samochody, to rzeczywiście w ubiegłym roku zakupiliśmy dwa, w tym jeden ciężki gaśniczy oraz samochód osobowy – skodę octavię. Samochody zastąpiły dwa inne, które z kolei można przekazać do jednostek OSP w naszym powiecie. W tym roku planujemy wymienić jeszcze dwa kolejne samochody średnie ratowniczo-gaśnicze. Dzięki temu na około 5 lat będziemy mieć pod tym względem spokój. A co do remontów, cześć biurową mamy już odremontowaną, będziemy musieli jeszcze tylko pomyśleć o odświeżeniu stanowiska kierowania. To, co napawa nas dumą, to piękny, gruntownie odnowiony garaż. Na remont czeka jeszcze plac za głównym budynkiem oraz budynki go okalające. Mamy jednak przeznaczone 1,3 mln zł na ten cel z budżetu modernizacyjnego na lata 2022-25.

– A jak wygląda stan kadrowy? I czy panie mają szansę zostać zawodowymi strażakami?
W tej chwili mamy 55 etatów, w tym dwa cywilne zajmowane przez panie. Nie mamy natomiast w naszej komendzie kobiety, która pracowałaby typowo w podziale bojowym w jednostce ratowniczo-gaśniczej, choć jest to coraz częściej spotykane. W chwili obecnej zatrudniamy trzy funkcjonariuszki, jedną w systemie zmianowym na stanowisku kierowania, dwie kolejne w systemie 8-godzinnym w wydziale kontrolno-rozpoznawczym oraz w finansach. Tymczasem coraz mniej młodych chłopaków decyduje się na pracę w służbie, bo coraz mniej się ona kalkuluje w porównaniu z innymi zawodami. Chodź zdarzają się jeszcze na szczęście chętni ze względu na szacunek jakim darzona jest straż pożarna, czy też chęć pomocy drugiemu człowiekowi w potrzebie.