Nie dla reformy oświaty

Związek Nauczycielstwa Polskiego zbiera podpisy pod wnioskiem o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum w sprawie reformy oświaty, która ma być realizowana od nowego roku szkolnego.

konferencja_ziemniakZgodnie z decyzją rządu od 1 września ma następować stopniowe wygaszanie gimnazjów i powrót do 8-klasowej szkoły podstawowej. 14 lutego Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska podpisała rozporządzenie w sprawie nowej podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej.

Ta podstawa budzi jednak sprzeciw Związku Nauczycielstwa Polskiego. Obecnie związek wspierany m.in. przez Platformę Obywatelską, Nowoczesną i PSL zbiera podpisy na rzecz przeprowadzenia referendum z inicjatywy obywateli w sprawie reformy edukacji. Lista, pod którą zbierane są podpisy zawiera pytanie: “Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?”.

Dlaczego reforma budzi sprzeciw, wyjaśniali podczas konferencji prasowej, która odbyła się 3 lutego, prezes kościańskiego oddziału ZNP Leokadia Rowińska oraz poseł PO Wojciech Ziemniak. – Reforma jest nierzetelnie przygotowana, chaotyczna, powiedziałabym nawet, że przygotowana na kolanie – uważa Leokadia Rowińska. Prezes ZNP wskazała m.in. na skrócenie obowiązkowego czasu nauki o rok – z obecnych 9 klas do 8. Ponadto nowa podstawa programowa będzie obejmowała uczniów klas VII i VIII, którzy są obecnie na określonym etapie zdobywania wiedzy. Uczniowie ci będą zmuszeni wejść w reformę z biegu, bez programów przejściowych.

Z kolei zdaniem posła Ziemniaka reforma ma charakter czysto polityczny, a nie uwzględnia rzeczywistych uwarunkowań. – Już w expose pani premier Beaty Szydło padło stwierdzenie, by zlikwidować gimnazja. Uzasadnienie było takie, że w kampanii słuchaliśmy ludzi, że gimnazja są złym tworem i dlatego je zlikwidujemy. Ale to nie wystarczy, bo nagle trzeba zreformować cały system – mówi Wojciech Ziemniak.

Podpisy pod wnioskiem o referendum będą zbierane do końca marca. Nawet jeśli uda się zdobyć ich wymaganą ilość, sejm i tak może odrzucić wniosek.