Radosny bieg w piżamach dla Ani i Łukasza [ZDJĘCIA]

Podczas tego wydarzenia, które odbyło się w piątkowy wieczór w Śmiglu, jego uczestnicy nie tylko świetnie się bawili, ale przede wszystkim pomagali. Bieg miał bowiem na celu zbiórkę pieniędzy na rzecz dwójki osób zmagających się z chorobami.

A dlaczego biegli w piżamach? – Dlatego, że uśmiech zawsze wyzwala w ludziach ich najlepsze emocje, a przede wszystkim otwiera serducha.Dziś nie pobiegniemy po wynik czy kilometry. Dziś pobiegniemy dla Ani oraz Łukasza, by wesprzeć ich w walce z chorobązaznaczali przed akcją jej organizatorzy, którymi była grupa biegowa Bieganie na Śniadanie.

Miejscem zbiórki dla biegu było śmigielskie targowisko, a pojawiło się nam nim około 200 biegaczy w najróżniejszych, oryginalnych i zabawnych strojach. Poza biegaczami były też osoby na rowerach, rolkach i hulajnogach, a także z kijkami do nordic walking. Do pokonania mieli pętlę o długości około 5 kilometrów od targowiska, ulicami miasta do Nietążkowa, a stamtąd znów w kierunku placu targowego.

Tylko podczas biegu zebrano około 2,6 tys. zł, które zostały rozdzielone pomiędzy dwóch beneficjentów akcji. Ponadto przez cały czas można wpłacać pieniądze na stronach zbiórek uczestników.

I na tym nie koniec akcji, ponieważ w sobotę podobny bieg ma się odbyć w Lesznie, a planowany jest również w Kościanie.

Anna Szymanowska-Jeske
35-latka z Wilkowa Polskiego na leczenie potrzebuje aż 1,5 mln zł. – Mam na imię Ania, jestem żoną i matką dwóch cudownych córek – Ola ma dopiero 1,5 roczku, Iga 4 latka. Zachorowałam na złośliwy nowotwór, który chce moim dzieciom zabrać mamę… Nie mogę mu na to pozwolić! Lekarz powiedział, że ratunkiem dla mnie jest terapia CAR T-Cell. Bardzo droga, nierefundowana… Z całego serca proszę o pomoc. Nie mogę umrzeć, nie teraz… – napisała na stronie zbiórki pani Anna.
Zbiórka dla Ani

Łukasz Wielowiejski
Mieszkaniec Śmigla, na leczenie potrzebuje 100 tys. zł. – Od kilku lat zmagam się z chorobą pląsawicą Huntingtona, odziedziczyłem tą chorobę po tacie, który zmarł mając 49 latmówi pan Łukasz. – Mam dwójkę kochanych dzieci, córeczkę Oliwię oraz synka Mikołaja oraz żonę Agatę, moja choroba nie pozwala mi na zabawę oraz samodzielną opiekę nad nimi. Pomóc w zatrzymaniu choroby może jedno – wszczepienie do mózgu stymulatora, który pobudzi uszkodzone komórki nerwowe. Metoda ta jest skutecznie wykorzystywana w leczeniu Choroby Parkinsona, ale, jak mogliśmy się przekonać na własne oczy, również w HD.
Zbiórka dla Łukasza

Fot. Ewa Gucińska, Karol Schmidt