Powalczą o awans

O przygotowaniach drużyny do rundy wiosennej, zmianach w składzie i szansach na awans do III ligi
rozmawiamy z Krzysztofem Knychałą, trenerem piłkarzy Obry Kościan.

– Po szesnastu spotkaniach rundy jesiennej kościańska Obra zajmuje czwarte miejsce w tabeli. Do lidera rozgrywek LKS-u Ślesin tracimy 7 punktów. Jak Pan ocenia szanse zespołu na awans do III ligi?
– To nasz niezmienny cel, z którego nie zamierzamy rezygnować. Duże znaczenie dla ostatecznego układu w tabeli będą miały dwa niezwykle ważne spotkania, które zagramy już na samym początku rozgrywek. W trzeciej kolejce zawita do Kościana jeden z naszych najgroźniejszych rywali w walce o awans – KKS Kalisz. Z kolei tydzień później czeka nas wyjazdowy mecz na boisku lidera w Ślesinie. Zrobimy wszystko, aby wyjść z tych konfrontacji zwycięsko. Nie lekceważyłbym też naszego pierwszego rywala. Musimy pamiętać, że na specyficznym boisku Orła Mroczeń potraciło punkty wiele zespołów.

– Jak wyglądają przygotowania do sezonu?
– Za nami cztery spośród sześciu zaplanowanych meczy sparingowych. Wszystkie z wyjątkiem pierwszego rozegraliśmy na boisku w Grodzisku Wielkopolskim. Spotkania te podporządkowane są przygotowaniom fizycznym i motorycznym zawodników. Brak możliwości gry na pełnowymiarowym boisku nie pozwala nam jeszcze trenować wariantów taktycznych. Na ostatnich treningach przed rozpoczęciem sezonu położymy większy nacisk na rozgrywanie stałych fragmentów gry. Przed nami jeszcze dwa mecze sparingowe, z Wartą Śrem w Grodzisku i Pelikanem Niechanowo. To ostatnie spotkanie planujemy rozegrać na boisku w Kościanie. Prawdziwym sprawdzianem przed rozpoczęciem rozgrywek będzie ćwierćfinałowy mecz Pucharu Polski z Dąbroczanką Pępowo. Przygotowania do sezonu utrudnia nam brak odpowiedniej bazy treningowej. Problem ten szczególnie daje się we znaki w okresie jesienno-zimowym. Z uwagi na brak oświetlenia i szybko zapadający zmrok mamy ograniczone możliwości prowadzenia treningów na naszym stadionie. Niestety nie możemy ich organizować wcześniej, gdyż większość naszych piłkarzy pracuje bądź uczy się poza Kościanem, przez co wraca do domu późnym popołudniem.

– Po niezwykle udanym początku rozgrywek, na pięć kolejek przed końcem rundy jesiennej Obra dostała poważnej zadyszki. W ostatnich pięciu meczach straciliśmy aż 11 punktów, przegrywając z Dąbroczanką Pępowo, Polonią Leszno i Piastem Kobylin. Co było źródłem tego kryzysu?
– Nasze problemy zaczęły się od wyjazdowego meczu z Kanią Gostyń. Po tym spotkaniu siadła atmosfera w zespole, a w grę drużyny wkradła się coraz większa nerwowość. Zawodnicy zaczęli łapać kartki i popełniać proste błędy. Wielu z nich nie wytrzymało presji, jaka na nich spoczywała. Przygotowanie mentalne to obecnie największa bolączka naszego zespołu. Również i ja nie ustrzegłem się błędów. Zbyt długo graliśmy tym samym, choć sprawdzonym od wielu spotkań składem. Powinienem jednak stosować częstsze zmiany, tak aby przygotować oczekujących piłkarzy do gry w pierwszej jedenastce. Gdy zaszła potrzeba zastąpienia zawodników odsuniętych za kartki, nie byli oni w stanie podołać wyzwaniu. Zabrakło też lidera, który w trudnych momentach wziąłby na swoje barki odpowiedzialność za grę zespołu. Takim piłkarzem miał być sprowadzony do Obry Marcin Wojciechowski. Niestety, po obiecującym początku, w dalszej części sezonu nie spełnił on naszych oczekiwań.

– Marcin to jeden z piłkarzy, którzy opuszczą szeregi naszego zespołu. Jakich jeszcze zmian w składzie możemy się spodziewać?
– Niestety ze względów zawodowych z drużyną pożegna się Adam Łuczak, podstawowy zawodnik naszej drużyny. W składzie zabraknie też Andreja Kozaczenko i Łukasza Żaka. Ten ostatni trafi na wypożyczenie do Pogoni Śmigiel. W ich miejsce pojawią się nasi wychowankowie Fabian Lipiec i Mateusz Marcinkowski. To zawodnicy ze sporym doświadczeniem. Po krótkiej przerwie powróci do drużyny Adam Ratajczak. Klub podjął też starania, aby ściągnąć do zespołu Huberta Olszaka, również wychowanka Obry, a obecnie kapitana leszczyńskiej Polonii. Są na to spore szanse, gdyż sam zawodnik wyraża chęć powrotu do Kościana.

– Jak wygląda sytuacja z Rafałem Biernackim?
– Po wielu namowach udało nam się przekonać Rafała, aby nas jeszcze trochę wspomógł, zanim ostatecznie zakończy karierę. To doświadczony zawodnik, pod okiem którego ma szansę rozwijać swój talent nasz młody bramkarz Jędrzej Dorynek.

– Jak ocenia Pan potencjał Obry na tle innych drużyn?
– W przeciągu półtora roku z przeciętnego zespołu udało nam się stworzyć czołową drużynę, której obawiają się najsilniejsze kluby IV ligi. Osiągnęliśmy to tylko i wyłącznie ciężką pracą. Nie mamy takiego budżetu, ani bazy treningowej jak nasi rywale. Na uwagę zasługuje też fakt, że aż siedemnastu spośród dwudziestu zawodników Obry to nasi wychowankowie. Dla porównania, zespół lidera LKS-u Ślesin posiada tylko trzech własnych piłkarzy. Reszta to zawodnicy z zewnątrz. Poza tym klub ten dysponuje dwukrotnie większym budżetem niż Obra. Jeszcze większą armię zaciężną i środki na prowadzenie drużyny posiada zbrojący się na potęgę KKS Kalisz. Pomimo tych dysproporcji nie mamy kompleksów przed zamożniejszymi rywalami.