Poseł Dziedziczak walczy o głosy

Podczas konferencji prasowej, która miała miejsce w poniedziałek w Kościanie, kandydat na europosła z listy Prawa i Sprawiedliwości mówił o swojej wizji mandatu.

Konferencja odbyła się w budynku Cechu Rzemiosł i  Przedsiębiorczości, a poza posłem Dziedziczakiem obecni byli na niej szef struktur powiatowych PiS Stefan Żurkiewicz, wicestarosta Zbigniew Franek oraz radni miejscy i powiatowi z Prawa i Sprawiedliwości.

Jan Dziedziczak w wyborach do Parlamentu Europejskiego kandyduje z 10, a więc ostatniego miejsca na liście. Jego zdaniem ta pozycja nie przekreśla szans na zdobycie mandatu, bo wyborcy potrafią na liście znaleźć nazwisko swojego kandydata. – Z uwagi na wysokie poparcie, jakim cieszy się w tej chwili PiS, mamy szansę na zdobycie dwóch mandatów w Wielkopolsce. Naszą jedynką jest wybitna postać, aktualny wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, prof. Zdzisław Krasnodębski. Gra toczy się jeszcze o to, kto zdobędzie ten drugi mandat – mówi Jan Dziedziczak.

Poseł przekonuje, że ma odpowiednie przygotowanie do reprezentowania naszego kraju na arenie międzynarodowej. – W latach 2015-2018 byłem wiceministrem spraw zagranicznych, aktualnie w polskim sejmie jestem wiceszefem komisji ds. Unii Europejskiej. Kończyłem studia politologiczne na Uniwersytecie Warszawskim, ale jestem także absolwentem Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych w Tokio wylicza Dziedziczak dodając, że w Europarlamencie nie ma czasu na naukę, a trzeba być od razu przygotowanym do pracy.

Zapewniał także, że jako poseł trzech kadencji z okręgu leszczyńsko-kaliskiego będzie prawdziwym reprezentantem mieszkańców powiatów kościańskiego, leszczyńskiego, gostyńskiego czy rawickiego w Europie.

W Parlamencie Europejskim kandydat chciałby zająć się przede wszystkim walką o dobre imię Polski i o prawdę historyczną, szczególnie w kontekście II wojny światowej. – To jest coś, co potrafię robić, co robiłem, mam ku temu mnóstwo narzędzi – konferencje naukowe, wystawy, sympozja. Ja to wszystko mam gotowe.

Poseł Dziedziczak podkreślił również, że niezależnie od opcji politycznej na forum europejskim wszyscy z 52 wybranych posłów powinni grać w jednej drużynie, a spory zostawić w kraju.