Policja i straż miejska o kontrolach podczas epidemii w Kościanie

Od 2 kwietnia obowiązują dodatkowe obostrzenia związane z poruszaniem się poza domem. W związku z tym policja i staż miejska przeprowadzają wzmożone kontrole. Czy mieszkańcy przestrzegają wprowadzonych zasad?

W tej chwili główny nacisk służb nakierowany jest na realizowanie zadań związanych z zapobieganiem rozpowszechniania się wirusa SARS-CoV-2. Zgodnie z zaleceniem Komendanta Powiatowego Policji w Kościanie strażnicy miejscy prowadzą wspólne patrole z policjantami.

Wzmożone patrole przeprowadzane są w okolicach marketów, placów i skwerów. Kontrolowane są także same sklepy pod kątem przestrzegania obowiązujących zasad, a także miejsca, gdzie lubi gromadzić się młodzież.

Jak na razie musimy pochwalić mieszkańcówdeklaruje Radosław Nowak, oficer prasowy KPP w Kościanie. – Owszem, zdarzają się od czasu do czasu  osoby, które łamią zasady, a przyłapane próbują dyskutować, zastanawiają się dlaczego jest tak, a nie inaczej. Ale to nie my ustalamy prawo, naszym zadaniem jest jego egzekwowanie. Należy pamiętać, że jest to robione dla naszego wspólnego dobra, bo jeśli nie ograniczymy kontaktów, będziemy mieli sytuację jak we Włoszech.

Mieszkańcy czasami nie są pewni co wolno, a czego nie i szukają odpowiedzi na swe wątpliwości. – Odbieramy  mnóstwo telefonów od mieszkańców Kościana, ale również spoza obszaru miasta z konkretnymi zapytaniami o wyjście na cmentarz czy wyjazd na ryby. Wiele osób już nie wytrzymuje tego przebywania ciągle w jednym miejscu – mówi Maciej Szymszak, komendant Straży Miejskiej w Kościanie. – My jednak wszystkich powstrzymujemy i przekonujemy, by uzbroili się w jeszcze trochę cierpliwości.

Mundurowi podkreślają, że do każdej sprawy starają się podchodzić indywidualnie, często pouczają, a nie nakładają od razu mandat. Przykładem mogą być ścieżki w centrum miasta wzdłuż kanału Obry. Teoretycznie obowiązuje zakaz poruszania się po nich. – Chodzi o to, by nie spacerować w tych miejscach. Jeśli ktoś jednak mieszka w pobliżu, musi dostać się przecież jakoś do domu – podkreśla komendant Szymczak.

Stróże prawa uczulają, że trzeba podchodzić do sytuacji ze spokojem, ale jednocześnie należy traktować przepisy poważnie, bo tutaj nie ma żartów.