Odpowiedź arcybiskupa na List Otwarty z podpisami kościaniaków

Radni Patryk Piasecki i Sławomir Kaczmarek przedstawili odpowiedzi, które otrzymali od Prymasa Polski Wojciecha Polaka oraz biskupa Archidiecezji Poznańskiej Stanisława Gądeckiego w sprawie zainicjowanego przez nich listu. Odpowiedzi są wymijające.

Przypomnijmy, że list był reakcją na tabliczkę, która 21 lipca zawisła na drzwiach kościańskiej fary, a odnosiła się ona do wyników drugiej tury wyborów prezydenckich w Kościanie. Z informacji zamieszczonych przez księdza proboszcza Pawła Skrzypczaka wynikało, że osoby które zagłosowały na Andrzeja Dudę wybierają jednocześnie Boga i zbawienie, a zwolennicy Rafała Trzaskiewskiego śmierć. – Naszym zdaniem był to podział społeczeństwa kościańskiego na zwolenników i przeciwników dwóch kandydatów, którzy spotkali się w drugiej turze – mówi Sławomir Kaczmarek.

Z tego powodu kościańscy radni z Koalicji Obywatelskiej wystosowali List Otwarty do zwierzchników Kościoła i zorganizowali akcję zbierania podpisów pod listem wśród mieszkańców, w tym pod kościołem farnym (pisaliśmy o tym w artykule: Tłumy pod farą. Podpisywali list do Prymasa Polski).

Łącznie zebrano ponad 1300 podpisów, które 4 sierpnia zostały wysłane listami poleconymi do arcybiskupa Archidiecezji Gnieźnieńskiej i jednocześnie Prymasa Polski, Wojciecha Polaka oraz arcybiskupa Archidiecezji Poznańskiej Stanisława Gądeckiego. Odpowiedź z sekretariatu prymasa przyszła już po trzech dniach. Zaznaczono w niej, że przedstawiona sprawa nie należy do kompetencji księdza prymasa, który nie posiada juryzdykcji poza Archidiecezją Gnieźnieńską. W związku z tym list zostanie przekazany do abp. Stanisława Gądeckiego.

Tymczasem mijały tygodnie, a odpowiedź z Poznania nie przychodziła. Po wielu telefonach, które wykonałem do archidiecezji, otrzymałem informację od pracowników, że odpowiedź jest przygotowana i czeka na wysłanie relacjonuje Patryk Piasecki. Ale odpowiedź nadal nie przychodziła. Po kolejnych telefonach udało się uzyskać ostateczną odpowiedź, w której pracownicy w imieniu metropolity poznańskiego odpowiedzieli, że arcybiskupstwo nie ma w zwyczaju odpowiadać na listy otwarte obywateli.

– Z jednej strony pozostaje niesmak, bo to było 1300 podpisów mieszkańców. Ponadto list nie miał formy apelu, a było w nim zawarte konkretne pytanie, jakie działania zostaną w tej sprawie podjęte, a zostało ono zignorowane. Kościół bardzo często wypowiada się w różnych sytuacjach, a kiedy chodzi o ich własne podwórko, to już odpowiedzi nie maocenia radny Piasecki. – Ale z drugiej strony możemy też szukać pozytywów w tej sprawie, że mieszkańcy Kościana potrafili się aż tak zmobilizować. Mam tym samym nadzieję, że taka sytuacja nie będzie mieć już miejsca w Kościanie.

Radni Piasecki i Kaczmarek dalszych kroków w całej sprawie nie będą już podejmować. – Najważniejsze, że arcybiskup zapoznał się ze sprawą, a czuliśmy się zobowiązani, by poinformować o tym wszystkim mieszkańców – przyznają radni. – Nieoficjalnie wiemy, że archidiecezja potępia takie działanie, ale oficjalnie nie może wyrazić takiego stanowiska.