Nocny Bieg o Podkowę Racotu [ZDJĘCIA]

280 zawodników wzięło udział w nocnym biegu w Racocie, który odbył się po raz pierwszy, a wchodzi w skład Biegowego Grand Prix Gminy Kościan. Zawodnicy mieli do wyboru trasę na 5 lub 10 km.

Bieg rozpoczął się o godz. 22.00, a więc kiedy już zapadła całkowita ciemność. Jego organizacja w takich warunkach stanowiła duże wyzwanie. – Początkowo wydawało się, że bieg będzie taki jak każdy inny, ale przygotowania pokazały, że jest jednak bardziej wymagający. Przede wszystkim musieliśmy doświetlić trasę, by było bezpiecznie. W miejscu startu i mety pomogły nam firmy, które udostępniły swoje lampy. Z kolei w ciemnych miejscach przy drodze oświetliliśmy trasę lampkami solarnymi, które ładowały się przez dwa tygodnie tłumaczy Artur Opas, dyrektor OSiR w Kościanie.

A skąd pomysł, by organizować bieg po zmroku? – Do tej pory mieliśmy trzy biegi w gminie wchodzące w skład Grand Prix. Sołectwo Racot od dłuższego czasu także chciało mieć swój bieg, ale problemem jest lokalizacja miejscowości, przez którą przebiega droga wojewódzka, a także powiatowa do Darnowa i Wyskoci. Zamknięcie tej ostatniej w ciągu dnia byłoby uciążliwe dla kierowców, a po zmroku jest mniejszy ruch. A bieg o tej porze roku stanowi z kolei uzupełnienie cyklu. Mamy bowiem bieg letni i jesienny, a od jakiegoś czasu także zimowy w Nowym Dębcu. Bieg w Racocie w maju stanowi doskonałe uzupełnienie dla całego cyklu – podkreśla Artur Opas.

Zawodnicy startujący w zawodach mieli różne odczucia co do pory dnia.Mam doświadczenie w nocnych biegach, bo kilka razy biegałam półmaraton nocny we Wrocławiu. Tam jednak bieg odbywa się w mieście, więc jest jaśniej. Dziś było w miarę widocznie, choć był taki moment, że latarka na nawrotce się przydała. Jak biegliśmy razem, to widoczność była jeszcze dobra, ale powrót, kiedy się już rozpierzchliśmy, był już wymagającymówi Martyna Zielińska z Leszna, zwyciężczyni biegu na 5 km wśród kobiet.

Męską rywalizację na 5 km wygrał z kolei Tomasz Maluśki ze Śmieszkowa. Dodajmy, że ten zawodnik był również najszybszy w Zimowym Bieg Niedźwiedzia w Nowym Dębcu, więc w tej chwili jest liderem cyklu Grand Prix. – Ciemność niespecjalnie mi przeszkadzała, bo biegły osoby z latarkami, poza tym trasa była prowadzona przez oświetlonego rowerzystę. Nie było więc dużej różnicy co do tego czy jest jasno, czy ciemno. Po zwycięstwie w pierwszym Grand Prix miałem nadzieję na wygraną, choć wiedziałem że będzie mocna konkurencja. Ale się udało – przyznał Tomasz Maluśki.

W biegu na 5 km wśród mężczyzn drugi był Cezary Suchora z LKS Sana Kościan, a trzeci Hubert Mikołajczak z Darnowa biegający w barwach Szymanowski Team. Wśród pań druga do mety dobiegła Magdalena Radola z Kościana, a trzecia Paulina Szulczyńska, również z Kościana.

Rywalizację na 10 km wygrał z kolei Dawid Miaskowski z Leszna (również zwycięzca tegorocznego Biegu Niedźwiedzia) , drugi był Hubert Naglak z Szalejewa, a trzeci Tomasz Musiał z Rydzyny. Wśród pań triumfowała na tym dystansie Karolina Bielecka z Michałowa przed swoją siostrą Patrycją Bielecką z Michałowa i Mają Bultrowicz z Kościana.

Warto podkreślić, że bieg miał bogatą oprawę. Tuż po starcie zawodników zapaliły się kolorowe race. Ponadto nocny nastrój uzupełniały ogniska, przy których można było upiec kiełbaski. Zawodnicy mogli także liczyć na bogaty catering oraz oryginalne pamiątkowe medale i puchary w kształcie końskiej podkowy – symbolu biegu.

Fot. Milena Waldowska