Minister spotkał się z rolnikami w Racocie [ZDJĘCIA]

Ponad 100 osób wzięło udział w otwartym spotkaniu wicepremiera i Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Henryka Kowalczyka w Racocie. Rolnicy mieli wiele konkretnych pytań do gościa.

Spotkanie odbyło się 29 listopada w pałacu Stadniny Koni. Poza wicepremierem w Racocie obecny był również minister Jan Dziedziczak, posłowie Jan Mosiński i Tomasz Ławniczak, a także włodarze gmin powiatu kościańskiego, w tym starosta Henryk Bartoszewski wójt gminy Kościan Andrzej Przybyła i burmistrz Krzywinia Jacek Nowak. Ponadto na sali zasiedli głównie rolnicy, choć byli też radni oraz szefowie różnych stowarzyszeń.

Ponad godzinne spotkanie miało fachowy przebieg. Rolnicy mieli do ministra konkretną listę pytań, które poruszały ich codzienne bolączki. Mało było natomiast czystej polityki czy zarzutów pod adresem PiS-u.

Spotkanie rozpoczęło się od kilka słów wstępu wygłoszonych przez wicepremiera Kowalczyka. Poruszył w nim kilka bieżących kwestii. Przekonywał, że polityka rządu idzie w bardzo dobrym kierunku. Odniósł się także do polskiej wsi. –Teraz jest znakomita okazja, żeby polska wieś zrobiła skok cywilizacyjny. To jest system dróg, połączeń kolejowych, kanalizacji, a także innych kwestii, które mają szansę być realizowane. W tym roku i w następnym. To mnie bardzo cieszy jako ministra rozwoju wsi, w końcu w tej nazwie to jest zawarte. To są duże środki finansowe. Te środki były przekazane samorządom. W czasie covidu były też przekazane przedsiębiorcom. Często zarzuca nam się, że rząd rozdaje pieniądze stosując różne środki pomocowe i tym samym zadłuża  państwo. A ja chcę państwu powiedzieć, że za rok 2021, mimo że pieniądze rządowe szły w różne miejsca, to dług publiczny spadł o trzy punkty procentowe. To jest ten efekt dobrego gospodarowania – mówił z przekonaniem minister.

Po swoim wywodzie Henryk Kowalczyk zaprosił zgromadzonych do – jak się wyraził – merytorycznej dyskusji. I trzeba przyznać, że faktycznie taka ona była. Rolnicy, wśród których znajdowali się gospodarze, ale również prezesi różnych związków i organizacji,  poruszali istotne dla siebie kwestie, często odnoszące się do konkretnej branży, jak np., hodowców koni, plantatorów drzew czy też producentów bydła i wołowiny. Kilkukrotnie powtarzał się temat wyznaczenia w części powiatu kościańskiego czerwonej strefy w związku z zagrożeniem ASF. – Moje świnie są tak samo zdrowe jak świnie z białej strefy. A tymczasem my dostajemy niższą cenę za żywiec wieprzowyzauważył jeden z rolników.

Minister odpowiedział: – Na początku rzeczywiście było tak, że były wypłacane odszkodowania z tytułu różnicy ceny. Ale niestety bardzo często później dochodziło do wyłudzeń. Były prokuratorskie dochodzenia, w tej chwili mamy zakwestionowane około 180 mln zł. Dlatego też zastosowaliśmy rozwiązanie tego typu, że jeśli pojawi się czerwona strefa, to mamy podpisaną ramową umowę z zakładami, a jest ich ponad 100. One zobowiązały się skupować trzodę pochodzącą ze strefy po cenach rynkowych. Każdy powiatowy lekarz weterynarii ma taką listę zakładów.

Wicepremier zauważył też, że liczba ognisk się zmniejsza. W ubiegłym roku było ich ponad 130, a w tym roku 14. Choć rzeczywiście zgodził się, że w niektórych regionach strefy jako zagrożone pozostają zbyt długo, co wiąże się z niedogodnościami dla rolników. Często jest o spowodowane decyzjami urzędników z Brukseli.

Pojawiły się także krytyczne głosy. – Chciałem tutaj podziękować posłom Prawa i Sprawiedliwości, że zagłosowali za piątką dla zwierząt. Zrobiliście świetną robotę dla polskiego rolnictwa. A tak w ogóle, to gdyby to weszło, to nie byłoby dzisiaj tutaj tak miło i przyjemnie. Ale to tak tylko ad vocem tego, co było jakiś czas temu – powiedział jeden z rolników.

Kowalczyk stwierdził na te słowa z uśmiechem, że „wyczuwa pewną ironię”. Na spotkaniu poruszano także kwestie m.in. suszowego, szkód rolniczych spowodowanych działalnością kół łowieckich, ale również wysokich cen energii i nawozów, a nawet opieszałości sądów. Mówiono także o problemie sprzedaży gruntów w spółce Top Farms oraz o zbyt płytkim korycie Kanału Obry w obrębie naszego powiatu. Rolnicy mieli też konkretne prośby i apele, a nawet przygotowane pisemne petycje, które wręczyli ministrowi.

Choć pytań i odpowiedzi padło sporo, spotkanie nie wyczerpało wszystkich nurtujących jego uczestników problemów. Ale i tak sporo tematów udało się poruszyć. Na zakończenie grupa rolników z Gostynia wręczyła ministrowi oraz posłom polską kiełbasę. Z Racotu minister udał się na kolejne spotkanie, tym razem do Gostynia.

Fot. Milena Waldowska