Jak maluch podbił Afrykę

Na temat szalonej podróży maluchem po Afryce rozmawiamy z jej bohaterem, Arkadym Pawłem Fiedlerem – pasjonatem podróżowania z Puszczykowa, autorem filmów o tematyce podróżniczej, wnukiem słynnego polskiego obieżyświata i pisarza Arkadego Fiedlera. 

– Jak zostaje się podróżnikiem i organizuje egzotyczne wyprawy, czy każdy może to robić?
– W moim przypadku był to proces, który rozpoczął się już podczas dorastania w puszczykowskim muzeum. Od małego świat podróży i egzotycznych krain poprzez muzeum oraz postać mojego dziadka był mi bardzo bliski. Później potrzeba trochę fantazji, determinacji, uporu i świat stoi otworem.

– Jest Pan fanem podróżowania po świecie samochodem, zarówno tym z napędem na cztery koła, jak i – nawet chyba z większą przyjemnością – fiatem 126p, czyli słynnym polskim „maluchem”. W 2009 roku właśnie nim udał się Pan w podróż przygranicznymi drogami Polski, a niedawno wrócił z ekspedycji przez Afrykę. Dlaczego tym samochodem i na ten właśnie kontynent?
– Afryka zawsze mnie pociągała, od dzieciństwa sporo o tym kontynencie słyszałem. Ostatnia podróż mojego dziadka była właśnie do Afryki. Podróże małym fiatem to z jednej strony spore wyzwanie, przygoda, ale z drugiej ogromna frajda. Podróżując takim samochodem ma się zdecydowanie lepszy kontakt ze światem, przez który się przejeżdża. Jest to też świetne narzędzie do łamania barier międzyludzkich. Dobrym tego przykładem była właśnie Afryka, gdzie mieszkańcy – nigdy wcześniej nie widząc takiego samochodu – byli nim po prostu zachwyceni.

– 2 sierpnia 2014 r. wyruszył Pan spod muzeum swojego dziadka w Puszczykowie do Kapsztadu w RPA, odwiedzając po drodze Egipt, Sudan, Etiopię, Kenię, Ugandę, Rwandę, Tanzanię, Zambię, Botswanę i Namibię. Który z tych krajów zrobił największe wrażenie, a który np. rozczarował i dlaczego?
– Rozczarował mnie trochę Egipt, w którym to wraz z ekipą filmową musieliśmy walczyć z ogromną biurokracją, aby do tego kraju wjechać „na kołach”. Dalej wszystkie odwiedzone kraje były odmienne, każdy z nich różnił się od poprzedniego i każdy zrobił na mnie spore wrażenie. Na przykład w Sudanie spotkałem najbardziej przyjaźnie nastawionych ludzi w stosunku do przyjezdnych. W Etiopii widziałem fascynującą Dolinę Omo i zamieszkujące ją plemiona. W Ugandzie była wspaniała przyroda, a w Namibii Buszmeni, malownicze krajobrazy i ogromne przestrzenie.

– Jakie zabawne lub niebezpieczne sytuacje napotkał Pan podczas wyprawy i co było najbardziej uciążliwe?
– W każdym kraju ludzie zawsze śmiesznie reagowali na malucha. Niektórzy nawet nie wierzyli, że to jest samochód, a kilka osób chciało go kupić. Podczas podróży nigdy nie czułem, że byłem w niebezpieczeństwie, raz miałem tylko kłopot z muchami tse tse, które zaatakowały wielką chmarą mój samochód.

– Czy zapomniał Pan lub zabrał za mało jakichś rzeczy, które bardzo przydałyby się po drodze, a co okazało się zbędne?
– Zbędnymi okazały się części zapasowe, które jechały zarówno w maluchu, jak i w samochodzie ekipy filmowej, i właściwie to tylko się przejechały z jednego końca Afryki na drugi. Maluch w Afryce nie miał poważnej usterki, co było największym zaskoczeniem tej wyprawy.

– Czy spotkał Pan w Afryce kogoś, kto znał np. Pana dziadka lub wiedział, gdzie leży Puszczykowo albo Wielkopolska?
– Tak, w Kapsztadzie spotkałem mieszkającego tam od lat polskiego lekarza, który pochodzi z Poznania, a w młodości czytał książki dziadka.

– Jest Pan producentem filmów o tematyce podróżniczej i fotografem. Kiedy i gdzie zatem będzie można zobaczyć materiały z tej kilkumiesięcznej wyprawy?
– W najbliższym czasie planowana jest wystawa fotografii w Muzeum Arkadego Fiedlera w Puszczykowie, a film planuję ukończyć do końca tego roku. Więcej informacji o projekcie PoDrodze Afryka można znaleźć na stronie: www.facebook.com/PoDrodzeAfryka i w specjalnie poświęconej wyprawie zakładce: www.podrodze.com/afryka.pl.html.

– Domyślam się, że teraz odpoczywa Pan po trudach afrykańskiej wyprawy, a potem zacznie szukać środków na nową ekspedycję, bo pewnie plany już są?
– Zajęć mam mnóstwo, sporo jeżdżę po Polsce na spotkania podróżnicze i opowiadam o przygodach małego fiata w Afryce. Środki – owszem zbieram, ale na razie na montaż filmu, który tak jak powiedziałem wcześniej, chciałbym ukończyć do końca bieżącego roku. Planów podróżniczych mam mnóstwo, ale na razie nie będę ich jeszcze zdradzać – mogę powiedzieć tylko, że chcę w przyszłości kontynuować projekt PoDrodze.