Kot o twórczości Kieślowskiego w bibliotece [ZDJĘCIA]

W piątkowy wieczór w Miejskiej Bibliotece Publicznej odbyło się spotkanie poświęcone twórczości cenionego w świecie polskiego reżysera, Krzysztofa Kieślowskiego. O Kieślowskim opowiadał krytyk filmowy Wiesław Kot.

W spotkaniu uczestniczyło sporo słuchaczy. Wiesław Kot zaprezentował im wartką i dynamiczną opowieść podpartą anegdotami z życia reżysera. Nie zabrakło również zaprezentowania fragmentów filmowych.

Krzysztof Kieślowski urodził się 27 czerwca 1941 w Warszawie, a zmarł 13 marca 1996 w wieku 54 lat. Odszedł na stole operacyjnym w trakcie zabiegu wszczepiania bajpasów. Do łódzkiej filmówki dostał się za trzecim podejściem. Zanim zaczął studia w szkole filmowej,  był garderobianym takich aktorów jak Tadeusz Łomnicki, Aleksander Bardini i Zbigniew Zapasiewicz. Sam wypowiadając się o tym okresie mówił, że „podawał znanym aktorom gacie”.

W czasie studiów i tuż po ich ukończeniu reżyser kręcił dokumenty. Sporo uwagi poświęcił im Wiesław Kot omawiając kolejne obrazy. Jak zauważył krytyk, ten Kieślowski był zwięzły, konkretny, możliwie blisko gruntu. Dopiero z czasem w jego twórczości pojawiły się symbole i metafory twórcy zaliczanego do nurtu kina moralnego niepokoju.

Kieślowski miał swoją definicję kina. Jak przytoczył Wiesław Kot, reżyser mówił: „Kino, to nie jest publiczność. To nie są festiwale, recenzje, wywiady. To jest wstawanie codziennie o 6.00 rano. To zimno, deszcz, błoto. To nerwowe zajęcie, któremu w pewnym momencie wszystko inne musi zostać podporządkowane: rodzina, uczucia, prywatne życie. Oczywiście to samo o swojej pracy powie maszynista, powie handlowiec czy bankier. I pewnie będzie miał rację. Ale ja robię swoje”.

W dalszej części prelekcji gość biblioteki przeszedł do omawiania filmów fabularnych reżysera. Od tych pierwszych, do najsłynniejszych nagradzanych na festiwalach, jak „Podwójne życie Weroniki”  i trylogia „Trzy kolory”. Nie mogło także zabraknąć składającego się z dziesięciu części „Dekalogu”.

Nawiązując do twórczości Kieślowskiego, Wiesław Kot podsumował: – Dziękujemy losowi, przeznaczeniu, Bogu, władcy marionetek – ktokolwiek to jest – za Krzysztofa Kieślowskiego.

Fot. Milena Waldowska