Maciej Morawski: Kościan – europejskie miasto

O powojennej historii, dawnym i dzisiejszym Kościanie, a także o obecnej sytuacji Polski i Europy na arenie międzynarodowej rozmawiamy z redaktorem Maciejem Morawskim, wieloletnim korespondentem paryskiej Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, honorowym obywatelem Kościana.

– Jak wspomina Pan swój niespełna roczny pobyt w Kościanie tuż po zakończeniu wojny?
– Do Kościana przyjechałem wraz z matką, mieszkaliśmy na ul. Poznańskiej, u pani Józefinki Szyfter ze znanego rodu rzeźników. W ówczesnym Państwowym Gimnazjum i Liceum im. św. Stanisława Kostki uczęszczałem na powojenne kursy przyspieszone przygotowujące do matury. Profesorowie byli wówczas wybitni, mieli doskonały kontakt z młodzieżą i potrafili w przyspieszonym trybie przekazać nam swoją wiedzę. To, że mogłem wówczas mieszkać w Kościanie, mimo że byłem synem przedwojennego właściciela majątku ziemskiego w Jurkowie i jednocześnie emigranta politycznego, było możliwe tylko dzięki przychylności byłych AK-owców kierujących głównymi organizacjami politycznymi i piastujących najważniejsze stanowiska w mieście. Wymienię tu chociażby starostę Karola Fischbacha (narodowca), Edwarda Boryczkę z PPS-u czy artystę Stefana Becha. Byli to przyzwoici, inteligentni i nie ulegający lewicowej histerii ludzie. Gotowi na kompromisy, rozumieli potrzebę dogadywania się ze wszystkimi. Wydawało się wówczas, że oni zbudują nową Polskę, która będzie oknem na świat bloku socjalistyczno-wschodniego. W Kościanie w ogóle ścierały się, jak i w całym kraju, różne kierunki. Część chciała kontynuować walkę zbrojną, część – jak np. moja matka, która była wyczerpana przelewem krwi –  stawiała na pracę organiczną. Niestety nadzieje na to, że Polska będzie łącznikiem pomiędzy Wschodem a Zachodem, już w dwa lata po moim wyjeździe z Kościana, załamały się. Kościańskie władze aresztowano i usunięto ze stanowisk jesienią 1948 r. Ja byłem już wówczas we Francji.

– Rozmawiamy świeżo po pańskim spotkaniu z młodzieżą, w liceum, do którego Pan uczęszczał. Czy dzisiejszy obraz szkoły różni się od tego z lat Pana młodości?
– Nie bardzo. Kościańska młodzież jest równie inteligentna i błyskotliwa jak kiedyś, a do tego otwarta na świat. Uczniowie i ciało nauczycielskie tego liceum zawsze reprezentowali wysoki poziom. Zresztą odnosi się to do wszystkich kościaniaków, którzy są ciekawymi i światłymi ludźmi.

– Często podkreśla Pan, że Kościan jest niezwykle europejski. W czym owa europejskość się objawia?
– Rzeczywiście, za każdym razem, kiedy przyjeżdżam do Kościana, kiedy patrzę na domy, na ludzi, mam wrażenie, że znajduję się w mieście na wskroś europejskim. Według mojej oceny Kościan w niczym nie odstępuje od francuskich czy niemieckich miast. Dlatego cieszy mnie, że kościańskie liceum prowadzi stałą współpracę z niemieckimi gimnazjami. Mam również nadzieję na wzmocnienie kontaktów tutejszej młodzieży z młodzieżą francuską. W dzisiejszych czasach, dzięki internetowi, młodzi ludzie mają możliwość nawiązywania i pielęgnowania międzynarodowych kontaktów. Wierzę, że ten trend będzie się rozwijać, bo dzięki niemu mamy szansę na zbudowanie silnej i zwartej Europy.

– A czy nie obawia się Pan, że kryzys ekonomiczny, który obecnie przeżywa Unia Europejska, może przyczynić się do jej rozpadu?
Nie wydaje mi się. Wszystkie kraje Wspólnoty powinny rozumieć, że jedziemy na tym samym wozie, a pokonać kryzys możemy wyłącznie wspólnymi siłami. Mam nadzieję, że działająca dotychczas dość nieudolnie w tych kwestiach Komisja Europejska, przyjmie bardziej zdecydowane działania. Jestem wyznawcą teorii keynesizmu i polityki New Deal. Wierzę, że interwencja i nakręcanie koniunktury pozwoli nam wyjść z kryzysu. Marzę chociażby o super szybkich pociągach, poruszających się z prędkością 500 km na godzinę. Takie pociągi znacznie poprawiłyby komunikację w Europie, ale przyczyniłyby się również do jej rozwoju.

W jakim kierunku, pańskim zdaniem, powinna pójść polska polityka?
Uważam, że Polska powinna w pełni angażować się w sprawy europejskie. Powinniśmy odgrywać dużą rolę w Europie i podejmować śmiałe inicjatywy zmierzające do jej rozwoju. Jestem także gorącym zwolennikiem Trójkąta Weimarskiego i współpracy polsko-niemiecko-francuskiej. Uważam, że to właśnie te trzy duże kraje powinny stanowić trzon Europy i nadawać ton europejskiej polityce.

– Wydaje się jednak, że obecna polityka zagraniczna Francji zwrócona jest raczej w stronę Rosji, gdzie kierują ją ekonomiczne interesy. Czy nie obawia się Pan, że Polska zostanie w tym układzie pominięta?
– Nie mam takich obaw. Francja ma gorzkie doświadczenia z Rosją i Związkiem Radzieckim, podobnie jak Polska. Abstrahując od wielkiej polityki, we Francji wciąż istnieje bardzo duża i aktywna Polonia, która buduje wzajemne, polsko-francuskie więzi. Wspaniale działa również mające kilkadziesiąt oddziałów Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Francuskiej. Dialog pomiędzy naszymi narodami stale się zacieśnia. Może się mylę, ale wg mojej koncepcji Polska powinna być łącznikiem Zachodu na Wschód. I może jej to przynieść same korzyści, w tym ekonomiczne.

– A czy we współczesnej Europie jest miejsce na chrześcijańskie wartości?
– Osobiście przywiązuję wielką wagę do religii i uważam, że Europa powinna jak najwięcej czerpać ze swych chrześcijańskich źródeł. Bardzo żałuję, że w konstytucji europejskiej nie nawiązano do tych tradycji. Jest to tym bardziej istotne, by stawić opór radykalnym ruchom muzułmańskim. Fanatyczny islam dążący do stworzenia zwartego emiratu i objawiający się w terroryzmie jest poważnym zagrożeniem dla Starego Kontynentu. Religijność nie jest obecnie w modzie, ale liczę na odwrócenie tego trendu. W Rosji jest pod tym względem lepiej, prawosławie żywo się tam rozwija. Dlatego jestem wdzięczny arcybiskupowi Michalikowi i innym polskim biskupom, że doprowadzili do dialogu z prawosławiem i budują katolicko-prawosławny dialog.

Maciej Morawski urodził się 20 września 1929 r. w Poznaniu. Jest synem dyplomaty i pisarza Kajetana Dzierżykraj Morawskiego z Jurkowa (gm. Krzywiń), ambasadora Polski we Francji przy rządzie Wolnych Francuzów gen. de Gaulle’a. Imieniem Kajetana Morawskiego został w 2000 r. nazwany Park Miejski w Kościanie.

Maciej Morawski dzieciństwo spędził w Jurkowie, w czasie II Wojny Światowej był żołnierzem Armii Krajowej w drużynie łączności w Belsku. W 1945 r. podjął naukę w Państwowym Gimnazjum i Liceum im. św. Stanisława Kostki w Kościanie. Zdał maturę w trybie przyspieszonym w styczniu 1946 r. i następnie podjął studia psychologiczne na Uniwersytecie Poznańskim. W tym samym roku wyjechał z matką do swego ojca do Paryża i przebywa odtąd na emigracji we Francji. W latach 1965-1992 korespondent Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, bliski współpracownik Jana Nowaka-Jeziorańskiego.