Od koncertów do podróżniczych spotkań

Na temat wydarzeń w Kościańskim Ośrodku Kultury, a także o ofercie teatralnej dla dzieci, młodzieży i dorosłych rozmawiamy z Januszem Dodotem, dyrektorem KOK-u oraz reżyserem Kościańskiego Teatru Kameralnego.

Janusz Dodot, dyrektor Kościańskiego Ośrodka Kultury.

– Za nami pierwszy kwartał tego roku i już sporo wydarzeń kulturalnych. Tradycyjnie pierwszym akcentem był Kościański Koncert Noworoczny.
Moim zdaniem w tym roku była to mocna pozycja, gdyż z jednej strony stała na wysokim artystycznym poziomie, a z drugiej mogła się podobać szerszemu gronu odbiorców. Orkiestra „Le Quattro Stagioni” zagrała bowiem znane standardy, które gdzieś nam siedzą w głowie i do których chętnie wracamy. Z kolei pojawienie się Joanny Rawik z jej przebojem, „Romantyczność” i piosenkami Edith Piaf zostało bardzo dobrze przyjęte. Mieliśmy zatem mocne uderzenie na początek roku kulturalnego i nie powinniśmy teraz spuszczać z tonu. Choć ośrodek kultury nie może z drugiej strony iść tylko jednym nurtem. Nasze założenie jest takie, by dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców. Oczywiście nie da się dotrzeć do wszystkich, bo są osoby oporne na każdą propozycję. Ale jak już kiedyś powiedziałem, sztuka to wybór i każdy ma do niego prawo.

– Wydaje się, że dwa koncerty, które odbyły się w sali widowiskowej w marcu, są tego najlepszym przykładem. Mówię o występie zespołu Akcent i Stare Dobre Małżeństwo. To dwie diametralnie różne propozycje, ale obie spotkały się z bardzo dużym zainteresowaniem ze strony odbiorców.
Organizatorami obu wydarzeń były zewnętrzne agencje. W takiej sytuacji koncert odbywa się w Kościańskim Ośrodku Kultury, my wynajmujemy salę, jeżeli organizator sobie życzy również oświetlenie i nagłośnienie. Zajmujemy się też reklamą na słupach ogłoszeniowych, niekiedy kolportażem biletów itd. O samym przebiegu wydarzenia, jego artystycznym kształcie i cenie biletów decyduje już agencja. W przypadku tych dwóch koncertów bilety nie były tanie, bo kosztowały około 60 zł. Organizując sami jakieś zdarzenie staramy się, by jego koszt nie przekraczał 30-35 zł. Ale z drugiej strony, jeżeli danego artystę reprezentuje agencja, sami chcąc go do nas sprowadzić, pewnie musielibyśmy zaproponować bilety w jeszcze wyższej cenie. Pomiędzy układem wykonawca-KOK, doszedłby jeszcze trzeci podmiot, czyli agencja. A te chętnie korzystają z Sali Widowiskowej KOK, gdyż to najlepsza sala koncertowa w Kościanie. Dodam, że do niektórego rodzaju występów jedyna! Do takich należy na przykład wspominany Kościański Koncert Noworoczny. Nie wyobrażam sobie takiego wydarzenia artystycznego… w sali gimnastycznej. A takie absurdalne sugestie się pojawiły.

– Propozycją, która cieszy się coraz większym zainteresowaniem, stały się także „Spotkania z podróżnikami”. Ta formuła nie wpisuje się wprawdzie w główny nurt działalności KOK-u, ale jest chyba jej dobrym uzupełnieniem?
Zgadza się. To także oferta, która przyszła do nas z zewnątrz, przy silnym wsparciu ze strony miasta. Zgodnie z powiedzeniem, że podróże kształcą, w opowieściach podróżników, którzy u nas goszczą, jest element edukacji, a także kultury. Dlatego chętnie udostępniamy naszą przestrzeń i zapewniamy oprawę techniczną. Jeżeli te pokazy cieszą się zainteresowaniem, tym bardziej nas to cieszy.

– To pogadajmy teraz o ofercie stricte KOK-u. Takową są m.in. „Rodzinne Spotkania z Bajką”, a także inne propozycje dla najmłodszych.
Cykl ” Rodzinnych Spotkań z Bajką” został powołany do życia blisko 7 lat temu. Przyjął się w naszym mieście znakomicie. Staramy się, by znalazły się w nim pozycje cechujące się wysokim poziomem artystycznym. Chcemy też, by nasze propozycje były jak najbardziej zróżnicowane. Na przykład ostatni spektakl „Król Maciuś I” w wykonaniu Teatru Figur to teatr cieni. Żałuję jedynie, że akurat tym razem przyszło nieco mniej widzów, gdyż była to mistrzowska propozycja. Pewnie do mniejszej frekwencji przyczyniła się informacja, że spektakl jest kierowany przede wszystkim dla dzieci powyżej 6 roku życia. Ale i dla najmłodszych mamy w najbliższym czasie znakomitą propozycję. Już 30 kwietnia pokażemy spektakl w ramach „Teatru na poduszkach”. Będzie to muzyczna opowieść „Pan Satie” w wykonaniu Teatru Atofri. Dodam, że już trwają przygotowania do „Festiwalu Baśni”, który w tym roku odbędzie się w dniach 18-20 sierpnia. Zdecydowaliśmy się na przedostatni weekend wakacji z uwagi na większą dostępność wielu zespołów teatralnych, a także mniejszą konkurencję w postaci  imprez związanych z pożegnaniem wakacji.

– Ciekawą teatralną propozycją jest także Wojewódzki Integracyjny Przegląd Teatralny, który ma się odbyć w drugiej połowie maja. Co to dokładnie będzie?
Przegląd adresowany jest do amatorskich zespołów teatralnych ze szkół, placówek kulturalnych, stowarzyszeń, świetlic itp. Inspiracją dla stworzenia tej inicjatywy jest współpraca KOK-u z Zespołem Szkół im. Marii Konopnickiej w Kościanie. Powstały już trzy spektakle z uczniami z tej szkoły. Widać w tych realizacjach nie tylko magię teatru, ale i jego siłę i moc. Artyzm i terapia znakomicie się tu uzupełniają. Bycie gospodarzami festiwalu to dla aktorów również pozaartystyczne wyzwania (pomoc innym grupom, obsługa festiwalowej kawiarenki, itp.). Festiwal teatralny to  kontakt z innymi grupami, wymiana doświadczeń, dyskusje o obejrzanych spektaklach, wzajemne poznawanie się. Niedawno sami uczestniczyliśmy jako gość specjalny na festiwalu Maska w Ostrowie Wlkp., na którym traktowano nas i mówiono o nas „jako profesjonalistach”. Spotkaliśmy się tam z bardzo ciepłym przyjęciem.

– Z kolei dziś wieczorem (7.04) odbędzie się premiera spektaklu Kościańskiego Teatru Kameralnego zatytułowanego „Być, albo nie być…albo jeszcze inaczej”. Czego mogą się spodziewać widzowie?
– W przeciwieństwie do ostatniej premiery sprzed dwóch lat, która miała filozoficzny wydźwięk i mówiła o przemijaniu, dzisiejsza propozycja jest komedią. Będziemy jednak w różnych wymiarach śmiechu – niekiedy w łagodnym i subtelnym, a w innych miejscach w gorzkim i złośliwym. To moja odpowiedź na to, co widzę, słyszę, oglądam, co wzbudza moje emocje. Sztuka nie może stać gdzieś z boku i żyć własnym życiem. Życiem, które nie ma nic wspólnego z tym, co realne. Bo przecież ta realność, ta rzeczywistość nie stoi przed naszymi drzwiami grzecznie pukając i czekając na ewentualne zaproszenie. Ona wchodzi bez zaproszenia. W swoim spektaklu nie daję oczywiście gotowych odpowiedzi, nie pokazuję rozwiązań, bo nie od tego jest sztuka.  Ja tylko po swojemu zauważam, dostrzegam, pytam.