Józef Szuster: Bieganie to miłość na całe życie

Pasja związana z lekkoatletyką Józefa Szustera zaczęła się w szkole podstawowej. W tym roku mija 50 lat od założenia przez niego klubu LZS Czarni Kiełczewo, którego był prezesem. Klub już nie istnieje, ale miłość do biegania pozostała do dzisiaj.

Józef Szuster

Pochodzący z Kiełczewa Józef Szuster w tym roku świętuje okrągły jubileusz swej lekkoatletycznej przygody, a w 2022 r. będzie obchodził okrągłe, 70 urodziny. W bieżącym roku, dokładnie 3 stycznia, minęła także 45 rocznica jego ślubu z Urszulą Skrzypek. Małżonkowie doczekali się dwóch synów – Michała i Marka oraz wnuczki Natalii i wnuka Kamila. Cała czwórka wykazuje zamiłowanie do sportu.

Z okazji 50-lecia Czarnych Kiełczewo spotykam się z Józefem Szusterem w jego dawnym domu rodzinnym w Kiełczewie, przy ul. Kościańskiej 105. Tutaj pan Józef urządził skansen lekkoatletyczny. Na niedużym podwórku znajduje się m.in. sztanga, stół pinpongowy, poprzeczka do skoku wzwyż z zaznaczonym rekordem życiowym pana Józefa z VIII klasy – 1,75 m. Są też ciekawostki jak przedwojenne narty z drewna jesionowego, czy też licząca 110 lat 20-metrowa taśma lekkoatletyczna. Wewnątrz niezamieszkałego domu, w dawnym salonie pan Józef urządził z kolei prawdziwe muzeum. Ściany wyklejone są różnymi wycinkami prasowymi poświęconymi jego osiągnięciom sportowym, ale i innych sportowców, a także klubom Czarni Kiełczewo, Orkan Poznań i Sana Kościan, w których trenował i udzielał się pan Józef. Są też dyplomy, puchary i medale, książki dotyczące lekkiej atletyki, tytuły prasowe, które ukazywały się w latach 70. i 80. ubiegłego wieku, a dotyczyły polskich sportowców. Jest też 16 segregatorów z wycinkami z gazet, tabelami, rekordami. To jednym słowem pokaźny kawał historii polskiej i regionalnej lekkiej atletyki.

Józef Szuster sport lubił od dziecka i już od szkoły podstawowej wyróżniał się pod tym względem na tle kolegów. – Od IV klasy Szkoły Podstawowej w Kiełczewie należałem do Szkolnego Koła Sportowego. O ile z innych przedmiotów miałem oceny dobre i dostateczne, to z WF-u zawsze bardzo dobre. Wykazywałem także zdolności manualne i muzyczne mówi pan Józef. Wyróżniające się wyniki w sporcie przełożyły się na działanie.W wieku 18 lat Józef Szuster założył Ludowy Zespół Sportowy Czarni Kiełczewo. Został jego prezesem, a trenerem był Stanisław Brzeziński. Klub zajmował się przede wszystkim lekkoatletyką, natomiast przez jakiś czas działała w nim również sekcja piłkarska. Do klubu należało około 40 zawodników, a miejscem treningów było pomieszczenie z drewna i płyty wykonane przez pana Józefa. W tym czasie uczył się już bowiem za stolarza. – Początkowo chciałem iść na cukiernika zaznacza Józef Szuster.Niestety, nie znalazło się dla mnie miejsce w zakładzie cukierniczym. Kontynuowałem więc naukę w VIII klasie, choć mogłem już wyjść ze szkoły, ze względu na rocznik. Po tym roku nic się nie zmieniło, bo miejsca u cukiernika nadal nie było. Wówczas za namową mamy zdecydowałem się kształcić na stolarza. Przyjęto mnie do zakładu pana Feliksa Płóciniczaka przy ul. Szczepanowskiego w Kościanie.

Jako prezes LZS pan Józef zorganizował w 1972 r. powiatowe zawody lekkoatletyczne. To otworzyło mu furtkę do świata sportowego na wyższym szczeblu. Został członkiem zarządu Okręgowego Związku Lekkoatletycznego. Wyróżniające się wyniki sportowe zapewniły mu z kolei możliwości treningów w poznańskim klubie Orkan. Wysoki wzrost i lekka waga (przy wzroście 1,90 m w ósmej klasie ważył 48 kg) predysponowały go do średnich i długich dystansów, był natomiast za wysoki na sprintera. W Orkanie miał szansę ścigać się z najlepszymi, m.in. z mistrzem olimpijskim Zdzisławem Krzyszkowiakiem, akademickim mistrzem Polski Stefanem Józefowiczem, czy takimi legendami jak Henryk Braun, Jan Niedźwiecki i wieloma innymi.

Karierę lekkoatletyczną Józefa Szustera zweryfikowało jednak życie. W 1972 r. podjął pracę jako stolarz w Wytwórni Wyrobów Tytoniowych w Kościanie. Dwa lata później poznał swoją przyszłą żonę. W 1976 r. wzięli ślub, a krótko potem nastąpiła rodzinna decyzja o budowie domu wraz z ojcem Józka i teściem. Dom powstał w kilka miesięcy, był już gotowy na Boże Narodzenie tego samego roku. Dwa miesiące wcześniej, w październiku, na świat przyszedł pierworodny syn państwa Szusterów, Michał. Wszystkie te życiowe zmiany sprawiły, że na dojazdy do Poznania, by trenować nie było już czasu.

Pan Józef o sporcie jednak nie zapomniał. Pracując w zakładach tytoniowych startował w spartakiadach, w których zawsze wygrywał. W latach 90. poznał natomiast Romana Talikadze, trenera i prezesa LZS „Sana” Kościan. Wówczas sportowy bakcyl ożył ponownie. – Gdyby nie Roman, to kto wie, czy bym psychicznie nie wysiadł – przyznaje pan Józef.A dzięki niemu ponownie zacząłem jeździć na zawody i pasja wróciła. Były prezes Czarnych Kiełczewo w życie Sany zaangażował się nie tylko jako zawodnik, ale także zaczął dzielić się swym doświadczeniem jako działacz sportowy. Pomagał przy organizacji wielu imprez biegowych firmowanych przez Sanę, a obecnie w klubie pełni funkcję skarbnika. – Dziś jestem już na emeryturze. I choć wielkiej kariery sportowej nie zrobiłem, czuję się spełniony. Cieszę się, że moi synowie także biegają oraz wnuczka. Z kolei wnuk jest zawodnikiem „Tęczy” Kościan, co także mnie bardzo cieszy. Żal mi tylko, że nie mogę już dzisiaj biegać, nie pozwalają mi na to kolana. Nieraz zakręci mi się łezka w oku podczas zwodów patrząc na innych biegaczy. Ale jeżdżę za to na rowerze, do dziś została wytrzymałość i mogę pokonywać długie dystansepodsumowuje pan Józef.

Fot. Milena Waldowska