Gorąca sesja rady

Nadspodziewanie burzliwy przebieg miało ostatnie posiedzenie Rady Miejskiej Kościana. Nie zabrakło słownych utarczek i wzajemnego dogryzania.

sesja_rady_miejskiejPrzed rozpoczęciem obrad kościańscy radni uczcili chwilą ciszy pamięć niedawno zmarłego Stefana Kaczmarka, radnego trzech kadencji Rady Miejskiej Kościana w latach 2002-2014.

Następnie radny Bronisław Frąckowiak złożył wniosek formalny o wycofanie z porządku obrad projektu uchwały w sprawie zmiany statutu Gminy Miejskiej Kościan i przekazanie go do Komisji Statutowej, w celu uzupełnienia o propozycje złożone przez klub Porozumienie Samorządowe Teraz Kościan. W zarządzonym głosowaniu Rada nie przychyliła się do wniosku radnego.

Bronisław Frąckowiak wrócił do sprawy podczas rozpatrywania projektu zgłaszając szereg szczegółowych poprawek. W odpowiedzi na ten obszerny materiał przewodniczący Komisji Statutowej, Teodor Kubacki złożył wniosek o skierowanie projektu wraz ze zgłoszonymi poprawkami do dalszych prac w komisji. Tym razem radni zgodzili się odroczyć omawianą uchwałę.

Podczas sesji przyjęto m.in. roczne sprawozdanie z działalności Straży Miejskiej w Kościanie, Rady Społecznej Ośrodka Rehabilitacyjnego i Stowarzyszenia Wspierania Przedsiębiorczości. Jednym z najważniejszych punktów sesji było uchwalenie autopoprawki do uchwały budżetowej na 2017 r.

Najwięcej emocji wzbudziły kwestie poruszone przez radnych opozycji w pytaniach skierowanych do burmistrza i wolnych wnioskach. Dwie z nich zakończyły się gorącą dyskusją. W jednym z pytań radny Zbigniew Bernard zgłosił wątpliwości natury etycznej co do łączenia stanowiska burmistrza z jednoczesnym piastowaniem funkcji zastępcy przewodniczącego Stowarzyszenia Porozumienie Ziemia Kościańska przez Michała Jurgę. – Czy to wypada, aby burmistrz pełnił tak wysokie stanowisko w stowarzyszeniu, które zwraca się do miasta o różne środki finansowe? – pytał radny Bernard.

Stowarzyszenie, którego jestem członkiem nie otrzymywało żadnych dotacji z Urzędu Miasta. Nigdy też się o takie środki nie starało – wyjaśniał burmistrz Michał Jurga. – Jeśli podejmuje się pan oceny moralnej mojego członkowstwa w stowarzyszeniu PZK, pozwolę sobie przyłożyć tę samą miarę w stosunku do pana, radnego i osoby pełniącej funkcję przewodniczącego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, która startuje i wygrywa przetarg na usługi ratownicze na kościańskim basenie. Osobiście nie widzę w tym nic złego, ale idąc tym tokiem rozumowania, który pan przedstawił, można by zadać pytanie, czy jest to etyczne. Niech pan sobie na to odpowie.

Moje pytanie nie było podyktowane złośliwością, a jedynie troską o piastowany przez pana urząd i mieszkańców – odpowiedział Zbigniew Bernard. – Proszę nie porównywać mnie, radnego opozycji do pełniącego władze wykonawczą burmistrza.

Po tej wymianie zdań głos zabrał radny Wiktor Rudawski, który skrytykował radnych PZK za nieobecność na spotkaniu władz miasta z mieszkańcami ulic Wiśniowej i Czereśniowej, poświeconemu m.in. uregulowaniu statusu tych ulic. – Przez waszą nieobecność było mi wstyd przed mieszkańcami ulicy Czereśniowej i Wiśniowej. Czy sprawy tych ludzi was nie interesują? Co macie na swoje usprawiedliwienie? Wy ich po prostu zlekceważyliście – mówił Wiktor Rudawki. – Od piętnastu lat mieszkańcy sami utwardzali tę drogę za własne pieniądze. Miasto nie zrobiło nic, aby im pomóc, a płacą takie same podatki jak przy Balcera i Kaźmierczaka.

Tym demagogicznym wystąpieniem radny Rudawski, na półtora roku przed wyborami, rozpoczął kampanię mającą na celu zdeprecjonowanie radnych. Proszę nie mówić, że miasto nie zrobiło nic w sprawie mieszkańców tych ulic, bo to nieprawda – odparł burmistrz Jurga. – Temat ten był wielokrotnie przedmiotem naszych dyskusji i również radni PZK są dobrze zorientowani w problemach tych mieszkańców. Po to wyznaczamy kolejne spotkanie, aby wspólnie poszukać rozwiązania.

Na kolejne uwagi radnego Rudawskiego nawiązujące do nieobecności radnych na spotkaniu z mieszkańcami do dyskusji włączył się Piotr Ruszkiewicz, przewodniczący Rady Miejskiej Kościana. – Chciałbym zwrócić uwagę, że pańską rolą nie jest rozliczanie radnych z nieuczestniczenia w spotkaniach. My pana nie rozliczamy z nieobecności na komisjach spraw społecznych, a było ich kilka, z których nie próbował się pan nawet usprawiedliwić. Przez 16 lat byłem na wszystkich sesjach Rady Miejskiej, opuściłem tylko jedno posiedzenie komisji, a było to spowodowane chorobą córki. Dlaczego nie rozliczy pan z nieobecności radnego Zbigniewa Bernarda? Jeszcze nigdy w historii rady i samorządu nie zdarzyło się, aby któryś z radnych aż pięć razy z rzędu nie był obecny na sesji Rady Miejskiej.

W odpowiedzi na tę uwagę głos zabrał radny Zbigniew Bernard. – Doskonale pan wie, że usprawiedliwiałem swoje nieobecności, które związane były z moimi obowiązkami służbowymi. Proszę nie posługiwać się tym przykładem, bo jest to bardzo niegrzeczne.

Nikt by tego panu nie wypominał, gdyby pański kolega, radny Rudawski, nie rozliczał z nieobecności innych radnych – dodał przewodniczący Ruszkiewicz.