Fiedler w Kościanie

Podróżnik Arkady Paweł Fiedler podczas swej wizyty w Kościanie 8 kwietnia dzielił się wrażeniami ze swej szalonej wyprawy po Afryce małym fiatem. Jego opowieść spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem ze strony słuchaczy.

fiedler_w_koscianieJako współorganizatorom trudno było nam oszacować ile osób przyjdzie na  spotkanie. Przede wszystkim chcieliśmy, by widzowie spędzili miło czas słuchając interesującej opowieści przy kawie. Stąd wraz z dyrektorem Kościańskiego Ośrodka Kultury Januszem Dodotem doszliśmy do wniosku, że wydarzenie zorganizujemy w sali kameralnej na piętrze, która pomieści 50 osób. Na kilkanaście minut przed godz. 18.00 salka była już mocno wypełniona gośćmi, więc zaczęliśmy pospiesznie dostawiać dodatkowe krzesła. Jednak już po kilku kolejnych minutach pomieszczenie wypełniło się po brzegi, a dodatkowe krzesła nie wystarczyły dla wszystkich. Ponadto cześć osób czekała jeszcze na dole w holu. Błyskawicznie więc z dyrektorem uruchomiliśmy plan awaryjny, polegający na przeniesieniu całego sprzętu do prezentacji na salę widowiskową. Spowodowało to około 15-minutowe opóźnienie w rozpoczęciu spotkania, ale dzięki temu prawie półtoragodzinną opowieść każdy mógł wysłuchać siedząc wygodnie na krześle i nie dusząc się w przepełnionej sali.

Trudno się jednak dziwić takiemu zainteresowaniu, gdyż wiele osób było ciekawych tego, jak przez 3,5 miesiąca można podróżować w afrykańskim upale maluchem i przejechać nim całą wschodnią część kontynentu od Egiptu do Republiki Południowej Afryki. Do KOK-u przyszło też wielu miłośników książek podróżniczych Arkadego Fiedlera, dziadka goszczącego w Kościanie globtrotera. – Będąc dzieckiem zaczytywałam się w książkach Fiedlera, przeczytałam wszystkie – dzieliła się z nami wrażeniami po spotkaniu pani Justyna. – Sama pochodzę z Puszczykowa, gdzie rodzina Fiedlerów prowadzi muzeum, więc tym bardziej nie mogło mnie tu dziś zabraknąć.

Bohater wieczoru z lekkością i dużą dawką humoru opowiadał o swej wyprawie, prezentował także zdjęcia i fragmenty filmów. Publiczność żywiołowo reagowała na usłyszane i udokumentowane kamerą obrazki wydając odgłosy zdumienia, podziwu, a najczęściej śmiechu. – Długo nie mogłem znaleźć mechanika, który podjąłby się naprawy mojego malucha – przyznał Arkady Paweł Fiedler – Ludzie mówili, bym popukał się w głowę i dobrze zastanowił, czy na pewno chcę odbyć tę podróż. W końcu jednak znalazłem osobę, która przeprowadziła remont.

W maluchu zostało wymienionych wiele części, których koszt znacznie przekroczył wartość pojazdu. 2 sierpnia ub. r. pojazd i jego kierowca ruszyli spod muzeum w Puszczykowie i dotarli do portu w Gdyni, gdzie samochód został załadowany do kontenera i promem popłynął do Egiptu. Niestety egipska biurokracja spowodowała, że podróżnik utknął w tym kraju aż na trzy tygodnie. Urzędnicy żądali najróżniejszych opłat, czasem oficjalnych, czasem zupełnie nieoficjalnych… – Po tym wszystkim miałem już serdecznie dosyć Egiptu i chyba więcej tam nie wrócę – przyznał podróżnik.

Dalsza część wyprawy przebiegła już bez większych niespodzianek. Zachwycały krajobrazy, a przede wszystkim napotykani ludzie, którzy byli niezwykle przyjaźni i nie raz użyczali podróżnikowi i towarzyszącej mu w drugim samochodzie ekipie filmowej gościny. Teraz pozostaje nam czekać na książkę i film, które mają powstać na podstawie podróży. Dodajmy, że wyprawa zajęła drugie miejsce w konkursie National Geographic na podróż roku.
Dziękujemy wszystkim za udział w spotkaniu.

Jako jeden z organizatorów spotkania bardzo dziękujemy wszystkim za przybycie i zachęcamy do obejrzenia naszej galerii.

Foto: M. Sibilak