Dbamy o jakość wody

Na temat jakości wody, o udogodnieniach dla klientów, śmieciach trafiających do kanalizacji oraz o awariach rozmawiamy z Dawidem Borkowskim, prezesem zarządu Wodociągów Kościańskich sp. z o.o.

Dawid Borkowski, prezes zarządu Wodociągów Kościańskich sp. z o.o.
Dawid Borkowski, prezes zarządu Wodociągów Kościańskich sp. z o.o.

– Niedawno, by ułatwić życie mieszkańcom wprowadziliście Elektroniczną Obsługę Klienta. Czy przyjęła się wśród odbiorców i jak jest oceniana?
– System cały czas się rozwija i jest dopracowywany. Chociażby wygląd jest na razie trochę toporny, na co zwracają nam uwagę klienci. Nie mamy jednak swojego informatyka, a korzystamy z zasobów firmy Tytan współpracującej z nami od momentu przekształcenia Wodociągów w spółkę. Tytan obsługuje m.in. kwestie rozliczeń wodomierzy, księgowość, kadry, dlatego e-BOK musiał być z tym wszystkim powiązany. Poza przejrzystością kłopotliwe jest m.in. to, że klienci, którzy odbierają wodę w kilku różnych nieruchomościach, nie mogą utworzyć jednego wspólnego konta, ale oddzielne dla każdej lokalizacji. Pomimo tych niedociągnięć system jest przydatny, bo dzięki niemu odbiorcy mają dostęp do wszystkich wystawionych faktur. Ponadto przez e-BOK można podawać stan podlicznika. W tej chwili w systemie mamy zarejestrowanych 515 użytkowników. Dodam, że nasi odbiorcy mogą również korzystać z systemu bezpłatnych sms-ów. Po podpisaniu aneksu do umowy wysyłamy na wskazany numer telefonu informacje o wszelkich planowanych pracach, a także o awariach. System jest bardzo sprawny, niekiedy ja sam dowiaduję się szybciej o awarii z sms-a niż z biura. W tej chwili mamy w nim około 100 kontaktów, więc sporo osób chyba o nim jeszcze nie wie.

– Na początku ubiegłego roku pracownicy Wodociągów rozpoczęli instalację nakładek na wodomierze u odbiorców wody. Czy ten proces został już zakończony?
– W tej chwili mamy zamontowanych blisko 4,5 tys. nakładek, co stanowi około 85 proc. wszystkich odbiorców. Cały czas musimy jednak domawiać nakładki, ze względu na pojawiające się kolejne punkty odbioru, co ma związek z powstawaniem nowych domów i osiedli. Dzięki nakładkom system monitoruje cały czas zużycie wody, więc można w łatwy sposób zlokalizować awarię. Przykładowo, jeśli system rejestruje nocne przepływy wody, kiedy licznik powinien wskazywać zero, pozwala to na łatwiejsze uchwycenie niepożądanego wycieku, na przykład z powodu wadliwej spłuczki. Ponadto dzięki nakładkom odczyt liczników odbywa się zdalnie bez konieczności regularnych wizyt inkasenta w domu. Wprawdzie nakładki nie są przez nas montowane na podlicznikach, ale mamy kilku klientów, którzy zdecydowali się na ich zakup na własny koszt. Jest to pewien wydatek, ale zyskujemy wygodę przynajmniej na 10 lat.

– A jak często wymieniane są wodomierze?
– Każdy wodomierz ma tzw. legalizację, która jest nadawana na 5 lat. Po tym okresie wodomierz powinien być ściągnięty i wysłany do legalizacji, której może dokonać tylko specjalistyczna firma. Z uwagi na fakt, że w jednym roku zamontowaliśmy około 4,5 tysiąca wodomierzy, teraz następuje ich dość szeroka wymiana. Dlatego mieszkańcy nie powinni być zaskoczeni, jeżeli pojawią się u nich nasi instalatorzy. Nie korzystamy przy tym z usług firm zewnętrznych, dlatego odbiorcy powinni zwrócić uwagę, by byli to nasi pracownicy. Czasami oszuści podszywają się bowiem pod instalatorów próbując wejść do mieszkań. Pracownicy spółki posiadają plastikowe identyfikatory.

– Porozmawiajmy teraz o śmieciach w kanalizacji. To wciąż duży problem?
– Niestety tak. Mimo licznych apeli, nadal do kanalizacji trafiają chusteczki, pieluchy, podpaski czy szmaty. Postępując w ten sposób z jednej strony szybko pozbywamy się kłopotliwego odpadu, ale z drugiej działamy na własną szkodę. Wszelkie zanieczyszczenia podnoszą bowiem cenę ścieków, bo odbiór śmieci kosztuje, a musi się tym zająć wyspecjalizowana firma. Dlatego myślimy jak rozwiązać ten problem, chodzi nam po głowie własna mała spalarnia, ale na razie to dalekie plany. Ostatnio, by ułatwić pracę naszym pracownikom, zakupiliśmy rozdrabniarkę mechaniczną do zanieczyszczeń, która została zamontowana w przepompowni ścieków przy ul. Bączkowskiego. Inna sprawa, że wyrzucając zanieczyszczenia do muszli klozetowej narażamy ją na zapchanie, a to oznacza już bezpośredni kłopot i koszt związany z usunięciem awarii w naszym domu. Do toalety lub do zlewu nie powinniśmy również wylewać substancji płynnych, w tym resztek jedzenia czy olejów. Nie chodzi przy tym o mycie patelni po obiedzie, ale przykładowo o olej z frytkownicy. Taki olej osadza się na ściankach rur, dlatego jego większą ilość powinniśmy przelać do zamykanej butelki i wyrzucić do odpadów zmieszanych.

– Skoro mowa o awariach, czy zdarzają się one często? Mam tu na myśli zarówno odbiorców prywatnych, jak i awarie na sieciach przebiegających w ulicach.
– Jeżeli chodzi o sieci wodociągowe, to awarie zdarzają się najczęściej w śródmieściu, gdzie są stare instalacje. Wymiana od razu całej sieci wiązałaby się z dużymi kosztami i niedogodnościami komunikacyjnymi dla mieszkańców. Dlatego takie prace przeprowadzamy przy okazji remontów ulic. W najbliższym czasie rozpoczniemy roboty w związku z  przebudową płyty Rynku i ulicy Wrocławskiej. Z kolei na początku października zakończyliśmy prace na Skwerze Jana Pawła II, przy okazji inwestycji prowadzonej przez PKP. W przypadku wystąpienia awarii, jeżeli jest to możliwe, staramy się usuwać je bezwykopowo, za pośrednictwem rękawa. W domach awarie również się pojawiają. Staramy się zawsze pomóc, nawet gdy nie leży to w naszej gestii. Trzeba jednak pamiętać, że w przypadku nowych przyłączy wykonanych po 2000 r. odpowiada za nie klient. Musimy działać zgodnie z ustawą, dlatego w takim przypadku pojawi się faktura za wykonaną naprawę.

– Chciałabym poruszyć jeszcze kwestię jakości wody, która płynie z naszych kranów. Wielu mieszkańców zakłada bowiem filtry w swoich domach. Czy słusznie?
– Filtry pojawiają się dlatego, że nasza woda jest twarda. A jej twardość powoduje z kolei wysoka zasobność w minerały. Dla zdrowia zatem ta woda jest bardzo dobra, choć rzeczywiście powoduje, że na armaturze osadza się kamień. Nie chcielibyśmy wytrącać minerałów, ale mamy pomysł na naturalne obniżenie twardości wody. Mianowicie chcemy poeksperymentować ze studniami. Wodę czerpiemy w tej chwili z 30-metrowych studni, a planujemy wypróbować głębsze, 100-metrowe. Mamy już projekt i pozwolenie, więc w przyszłym roku przy sprzyjających okolicznościach ogłosimy przetarg na dokonanie takiego odwiertu. Dodam, że cały czas dbamy o jakość wody, która jest regularnie badana. Nie pamiętam sytuacji, by sanepid dopuszczał warunkowo wodę do użytku, co często zdarza się w innych wodociągach.

– Ale nawet dobrą jakość wody może obniżyć chyba stara instalacja? A taką ma wiele osób w swoich domach.
– To prawda, dlatego instalacja powinna być odkażana i chlorowana. Jakość wody obniżają również podgrzewacze. Podgrzana woda z takich urządzeń ma inny smak i może być szkodliwa dla naszego zdrowia, dlatego nie nadaje się do spożycia.