Dariusz Łukaszewski: Chcemy przyciągnąć publiczność

Dariusz Łukaszewski od 4 stycznia pełni obowiązki dyrektora Kościańskiego Ośrodka Kultury oraz Miejskiej Biblioteki Publicznej w Kościanie. W rozmowie z nami opowiada o swoich planach i pomysłach związanych z funkcjonowaniem dwóch instytucji kultury, na których czele stanął.

Dariusz Łukaszewski

– Swoją ścieżkę zawodową zaczynał Pan jako dziennikarz. Poza „Wprostem” przewinęło się także kilka innych tytułów prasowych. Pracował Pan też w biznesie, w tym w banku gdzie był Pan specem od marketingu. Jak z wielkiego biznesu trafił Pan wobec tego do świata kultury?
– To był czysty przypadek. We „Wproście” pracował Błażej Baraniak, który był szefem działu kultury. Zakolegowaliśmy się, ale później kontakt się urwał. Aż tu przyjechałem do Leszna w sprawach zawodowych i spotkałem ponownie Błażeja, tym razem pełniącego funkcję dyrektora Centrum Kultury i Sztuki w Lesznie. Podzielił się ze mną refleksją, iż chciałby przywrócić do świadomości publicznej postać Stanisława Grochowiaka. Wtedy był to kompletnie zapomniany poeta. Postanowiłem mu pomóc i wspólnie napisaliśmy program do Ministerstwa Kultury i Sztuki, który został zaakceptowany i dostaliśmy grant. Tu się pochwalę, że był to najwyższy grant w 2008 roku przyznany przez ministerstwo w województwie na działalność kulturalną. W programie zawarte było m.in. stworzenie miesięcznika kulturalnego „Morele i Grejpfruty”, którego zostałem redaktorem naczelnym. Mieliśmy też zrealizować teatr na podstawie tekstów Grochowiaka. Powstała sztuka „Gorda”. Reżyserowała to Kalina Piwowarska, a grali zawodowi aktorzy z teatrów w Poznaniu, Bydgoszczy i Wrocławiu. I tak powstał teatr w Lesznie, który miałem okazję współtworzyć. Wycofałem się jednak z tego, ponieważ zdałem sobie sprawę, że pomimo naszego entuzjazmu, w Lesznie nie ma szans na zawodowy, repertuarowy teatr. On wprawdzie istnieje do dzisiaj, ale w mojej ocenie jest to raczej smutne miejsce, bez dużej publiczności.

– Teraz przed Panem inne wyzwanie, jakim jest kierowanie dwiema kluczowymi instytucjami kultury w mieście. Co może Pan powiedzieć po kilkunastu dniach od objęcia nowego stanowiska?
– Zarówno w KOK-u, jak i w bibliotece zastałem zespół kompetentnych ludzi z dużym potencjałem. W bibliotece księgozbiór stworzony pod egidą dotychczasowej dyrektor, pani Jadwigi Gidel jest według mnie bardzo dobry. Realizowane przez bibliotekę internetowe produkcje także oceniam bardzo wysoko. Co do KOK-u, przychodząc tutaj zastałem niestety puste szuflady. A że pracę rozpocząłem akurat na początek ferii, trzeba było szybko zadziałać. Razem z pracownikami i kilkoma instruktorami, którzy wykazali natychmiastową gotowość do pracy, zaczęliśmy tworzyć propozycje. Przez ten krótki okres udało się wyprodukować 14 pozycji, w tym 13 filmów udostępnianych w internecie. To m.in. „Ferie z jogą”, „Graj z Jaromim na harmonijce”, czy też zajęcia wokalne z Darią Kaczór. Naszym największym przedsięwzięciem przez ten krótki okres jest natomiast nakręcony u nas, specjalnie dla kościaniaków, koncert Joanny Dudkowskiej i jej zespołu „Kolęda jest Kobietą”. To był wybitny występ, który docenili również widzowie, dlatego z planowanej emisji przez 4 dni zdecydowaliśmy – za zgodą Joanny – przedłużyć jego wyświetlanie na cały tydzień. W tej chwili na skutek epidemii możemy działać tylko w internecie, ale jak tylko obostrzenia zostaną poluzowane, zaprosimy mieszkańców w nasze progi na interesujące wydarzenia.

– A jakie są plany na kolejne realizacje?
– Chcę zrobić produkcję z udziałem dudziarzy. Chciałbym ich wielkiego powrotu do KOK-u. Uważam, że dudziarska muzyka jest na tyle oryginalna, że produkcja z jej udziałem ma szansę stać się towarem poszukiwanym nawet w takich ośrodkach kulturalnych jak Warszawa, Poznań czy Gdańsk. Dlatego zamierzam zająć się jej promocją. Już robimy próby, oczywiście w reżimie sanitarnym. Inna rzecz, która chodzi mi po głowie, to realizacja spektaklu „Wesele Kościańskie”. Chcielibyśmy nakręcić taką produkcję z pomocą zawodowej ekipy filmowej, podlać mocnym sosem marketingowym i sprzedać ją w całej Polsce. To jest oczywiście dosyć złożony proces, ale zaczynamy od zapału, bo od tego się przecież wszystko zaczyna.

– Do „Kościańskiego Wesela” nawiązywał także Pana poprzednik, Janusz Dodot. Czy zamierza Pan zatem podjąć z nim współpracę?
– Zdaję sobie sprawę, że wiele emocji wśród mieszkańców rozpaliło odejście Janusza Dodota z KOK-u. Znamy się z Januszem, choć przyznaję, że nie jesteśmy kumplami. Kiedy on był dyrektorem, przyszedłem nawet do niego próbując sprzedać mój leszczyński teatr „Gorda”. Ale byłem widocznie mało przekonujący, bo nie był tym zainteresowany dla Kościana. Natomiast gdyby Janusz teraz sam miał pomysł na jakąś ciekawą formę teatru, w którego zakresie czuje się przecież specjalistą, to czemu nie?

– Wróćmy do planów, ale tym razem tych dalekosiężnych. Jaka jest Pana wizja funkcjonowania biblioteki i ośrodka kultury?
– Musimy przede wszystkim być zauważalni w internecie. Niezależnie od tego, czy działamy w covidzie, czy już z niego wyjdziemy, powinniśmy być jak najbardziej obecni online. Dlatego bardzo cieszy mnie wzrost zainteresowania naszymi serwisami. Codziennie przybywa nam fanów na profilu facebookowym KOK-u, ponadto odnotowaliśmy wzrost aktywności dotyczącej postów o ponad 40 proc. Jeżeli chodzi o stronę internetową, mamy z kolei stuprocentowy wzrost. Zobaczymy, czy utrzymamy tempo produkcji, ponieważ budżet jest skąpy. Ale dzięki pracy w banku, gdzie zarządzałem milionowym budżetem marketingowym, wiem, że mało pieniędzy to kłopot, ale dużo pieniędzy, to jest dopiero kłopot. Obydwie sytuacje, czyli niedosytu i nadmiaru, wymagają odmiennych strategii działania. Będziemy starali się szukać różnych możliwości finansowania, by oferta mogła być jak najciekawsza. A sposoby na to są różne. Szanse daje między innymi zarządzanie dwoma budżetami. Proszę zauważyć, że na zorganizowanie spotkania z niezwykle poczytnym Szczepanem Twardochem KOK-u nie stać, biblioteki także nie stać, ale gdy połączymy oba budżety, to staje się już realne. Pieniędzy można poszukać także u sponsorów. Pewnie trudno będzie znaleźć jednego, który wyłoży ponad tysiąc złotych na jakiegoś artystę, ale kiedy każda z firm da po 100 zł, to nie będzie dla nich obciążeniem zaporowym. A w zamian sponsorzy zyskują wizerunkowo. Wracając jeszcze do pani pytania, przede wszystkim zamierzam wsłuchiwać się w oczekiwania mieszkańców, bo to dla nich tu jesteśmy i oni powinni po prostu wyczekiwać naszych wydarzeń. Jednak z zastrzeżeniem, że biblioteka, jak i dom kultury powinny jednocześnie same kreować oczekiwania na jak najwyższym poziomie.

– Ale czy popularność i sztuka wysoka nie kłócą się ze sobą? Większość osób od ośrodka kultury oczekuje przede wszystkim rozrywki.
– Zgadza się, ale czy rozrywka nie może być na wysokim poziomie? Często instytucje kultury uciekają od tzw. komercji, ale jeżeli przyjmiemy, że i Hemingway, i Twardoch, i Michael Jackson to komercja, to ja chcę takiej komercji. Utwory literackie Szczepana Twardocha to bezdyskusyjnie najwyższy poziom współczesnej polskiej literatury, jego książki osiągają 100-tysięczne nakłady. Więc nie ma kolizji pomiędzy czymś dobrym a czymś popularnym. Jest tylko kwestia posiadania wiedzy i kompetencji w wyborze rzeczy, które są chodliwe, a równocześnie wartościowe.

SYLWETKA NOWEGO DYREKTORA
Dariusz Łukaszewski jest kościaniakiem, absolwentem I Liceum Ogólnokształcącego im. Oskara Kolberga. Po maturze wyjechał na studia, a następnie pracował w kilkunastu różnych miejscach, głównie poza Kościanem. Rozpoczynał jako dziennikarz w tygodniku „Wprost”. Pisał także m.in. dla „Poznaniaka” i „Miliardera”, w kilku tytułach pełnił funkcję redaktora naczelnego. Był także specjalistą ds. marketingu w jednym z banków. Współtworzył teatr w Lesznie. Ponadto był redaktorem naczelnym wydawanego w Lesznie miesięcznika i serwisu internetowego „Morele i Grejpfruty”.

Na stanowisko pełniącego obowiązki dyrektora Kościańskiego Ośrodka Kultury oraz Miejskiej Biblioteki Publicznej w Kościanie został powołany przez burmistrza 4 stycznia. – Po ogłoszeniu, że funkcję dyrektora kościańskich placówek kulturalnych na najbliższe miesiące powierzę jednej osobie, zgłosiło się telefonicznie kilka osób wyrażając zainteresowanie stanowiskiem. Wśród nich był również pan Dariusz Łukaszewski. Poza rozmową przesłał swoje CV i wizję działania. Zaciekawiła mnie ona i postanowiłem jemu przekazać kierownictwouzasadniał swą decyzję na początku stycznia burmistrz Piotr Ruszkiewicz.

Łukaszewski będzie kierował KOK-iem i MBP przez rok, a przez ten czas miasto będzie czynić starania o formalne połączenie dwóch instytucji. Po maksymalnie 12 miesiącach w drodze konkursu bądź powołania, wyłoniony zostanie dyrektor na trzyletnią kadencję.