Daniel Franek: Jest jeszcze wiele do odkrycia

Grupa archeologów i pasjonatów historii w Kościanie prowadzi badania archeologiczne na Rynku i ulicy Wrocławskiej. Ich kierownikiem jest archeolog Daniel Franek. W rozmowie z nami mówi o dokonanych dotychczas w tym miejscu odkryciach, ale również o wcześniejszych badaniach prowadzonych w Kościanie, a także o metodach ich przeprowadzania.

Daniel Franek

– Od kiedy uczestniczy Pan w pracach archeologicznych na terenie Ziemi Kościańskiej?
W pierwszych pracach brałem udział już w 1995 r. przy okazji wykopalisk w Kiełczewie, gdzie zakochałem się w archeologii. Natomiast badania na szerszą skalę w Kościanie rozpoczęły się po 2014 roku zgodnie z uchwalonym wówczas prawem, które nakazuje obecność archeologa przy toczących się pracach ziemnych w strefie ochrony konserwatorskiej. To konserwator zabytków decyduje o prowadzeniu badań archeologicznych na danym obszarze. Przed zmianą przepisów archeolog pojawiał się dopiero wówczas, gdy w czasie wykonywanych prac natrafiono na zabytki w ziemi, a wykonawca był na tyle uczciwy, że to zgłaszał. Nowe przepisy są dobre, bo gdyby nas nie było w miejscu budowy, to nikt by nie widział, co tak naprawdę w danym miejscu się działo przed wiekami.

– Jak wyglądają takie badania archeologiczne?
To przede wszystkim obecność archeologa podczas przeprowadzanych prac ziemnych i ich obserwacja. Potocznie określa się to mianem nadzoru archeologicznego, ale takie sformułowanie nie występuje w przepisach. I tak, jeżeli mamy budowę jakiegoś budynku na obszarze konserwatorskim, to tak naprawdę wystarczy tylko odhumusowanie terenu pod jego zabudowę, czyli usunięcie wierzchniej, ciemnej warstwy ziemi. W przypadku prac podziemnych związanych z kanalizacją, siecią energetyczną czy gazową, wszelkie wykopy muszą być już szczegółowo monitorowane przez archeologa. Tak jest z toczącymi się obecnie pracami na Rynku i ul. Wrocławskiej. Ekipa budowlana prowadzi wykopy wybranego terenu za pomocą koparki na potrzeby montażu nowych rur. Budowlańcy wykonują swoją pracę, w którą my w żaden sposób nie ingerujemy i nie spowalniamy jej. Po mechanicznym przekopaniu, wchodzimy już z łopatami eksplorując ręcznie warstwę kulturową, która jest wynikiem działalności człowieka w przeszłości. Wówczas rozpoczynamy ratownicze badania wykopaliskowe. Choć często powtarzam, że nie ma archeologa bez łopaty, prace w terenie to dopiero pierwszy etap działania. Po zakończeniu eksploracji archeolog przenosi się z terenu za biurko, gdzie zaczyna pracę naukową. Powstają opisy wszystkich znalezisk na podstawie zgromadzonej wiedzy, analizy źródeł i konsultacji z ekspertami. Znalezione przedmioty przechodzą wstępną konserwację, są pakowane w plastikowe pojemniki i inwentaryzowane. W przypadku dużych elementów, jak np. budynki, drewniane rury czy studnie, geodeta nanosi te miejsca na mapę. Na zakończenie z wszelkich wykonanych prac musi powstać sprawozdanie, które trafia do konserwatora. Zawsze też podkreślam, że sam archeolog bez pracy zespołowej wiele nie zdziała. Stąd też wypowiadam się często w liczbie mnogiej.

– Przez kilka lat prowadzonych przez Pana badań w Kościanie, jakie były najciekawsze odkrycia?
Myślę, że najciekawsze dla mieszkańców jest zawsze to, co najstarsze. Przypomnę, że prowadziliśmy poszukiwania antycznego Kościana. Mamy przekaz historyczny pochodzący z 1405 r. mówiący o starożytnym Kościanie, który znajdował się za bramą mieszczącą się na dzisiejszej ul. Strzeleckiej, czyli na Placu Wolności. Niestety, badania prowadzone podczas rewitalizacji Placu Wolności tego nie potwierdziły. Być może starożytna osada znajdowała się w nieco innym miejscu, gdzie obecnie są zabudowania. Ale za to dokonaliśmy innego odkrycia. Mianowicie prowadząc badania archeologiczne dla amerykańskiej firmy Jost Chemical na ul. Północnej, natrafiliśmy na ślady osady z okresu wpływów rzymskich, czyli około 1500 lat temu. Odkryliśmy pokaźną studnię sięgającą nawet 4,5 m głębokości. Pochodząca z niej woda wystarczała do produkcji gospodarczej związanej z garncarstwem. To dotychczas najstarsze znalezisko, które znajduje się na terenie dzisiejszego Kościana. Z kolei sensacyjne było odkrycie ponad tysiąca szczątków ludzkich bezpośrednio pod płytą asfaltową na boisku w „Kolbergu”. Były to szczątki pogrzebanych na cmentarzu osób, a nekropolia istniała w tym miejscu od XVI do początku XIX w. Najbardziej dziwiło to, że pochówki znajdowały się tuż pod ziemią, musiały więc być widoczne podczas wcześniej prowadzonych robót budowlanych, a nikt wówczas nie zareagował. Nie udało się z kolei jak dotąd natrafić na ślady zamku kościańskiego, który znajdował się w okolicach dzisiejszego szpitala. Dziś już łatwiej prowadziłoby się prace poszukiwawcze, gdyż geodeci dysponują lepszym sprzętem, umożliwiającym natrafienie na ślady, na które wskazuje XVIII-wieczna mapa. Dopóki jednak nie ma prowadzonych żadnych prac inwestycyjnych na tym terenie, nikt nie będzie zainteresowany ponoszeniem kosztów badań archeologicznych.

– Przejdźmy teraz do trwających badań na Rynku i ul. Wrocławskiej. Przeprowadza je pokaźny zespół osób.
Wykonawcą prac archeologicznych jest moja Pracownia Archeologiczna, która wykonuje badania wspólnie z kolegą po fachu Januszem Grupińskim – świetnym eksploratorem i doradcą merytorycznym. Pozostałe osoby to grupa pasjonatów. Wśród nich jest Maciej Szymczak, komendant Straży Miejskiej w Kościanie, który jest moim zaufanym detektorystą. Ponadto z prośbą o udział w badaniach w ramach wolontariatu wystąpili członkowie sekcji eksploracyjnej Stowarzyszenia Historycznego Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej z Kościana. Wszyscy oni są bardzo pomocni, bo dzięki obecności tylu osób prace poszukiwawcze idą o wiele sprawniej, a przede wszystkim odkrywają wiele cennych i drobnych zabytków.

– Przeprowadzane przez Was badania mieszkańcy śledzą z dużym zainteresowaniem. Szerokim echem odbił się odnaleziony rurociąg wraz z trójnikami doprowadzającymi wodę do domów.
To bez wątpienia najcenniejsze odkrycie, przede wszystkim z uwagi na metalowe przyłącza wewnątrz rurociągu, które są unikatowe na skalę całego kraju. Dzięki kościańskiemu muzeum nawiązałem kontakt z ekspertem od zabytkowych wodociągów pracującym w Muzeum Wodociągów w Bydgoszczy. Sami wodociąg datujemy na XVI wiek, ale nasz konsultant nie wyklucza jego powstania nawet w XV w., ponieważ źródła historyczne opisywały wodociągi, które istniały w miastach wielkopolskich już w tym okresie. A Kościan był wówczas miastem królewskim, jednym z największych w Wielkopolsce. Cennym odkryciem jest również fragment kamiennej drogi. To najstarszy element konstrukcyjny ul. Wrocławskiej i prawdopodobnie Rynku. Odkryciem z ostatnich dni są natomiast dwie studnie. Jedna znajduje się po północnej stronie Rynku, na wysokości drogerii Natura, a druga na wysokości Banku Spółdzielczego. Pierwsza z nich była oznaczona na mapach, ale ta od strony fary już nie. Po tej stronie Rynku natrafiliśmy na jeszcze jedno, może nie bardzo dawne, ale ciekawe odkrycie. To butelki po lekarstwach pochodzące z istniejącej od końca XVIII w. apteki. Butelki opatrzone są napisem „Rothe Apotheke” od nazwiska jej właściciela. Jak wszyscy wiemy, apteka w tym miejscu działała do 2018 r. Poza tymi znaleziskami jest też sporo biżuterii, przedmiotów użytkowych, elementów broni i monet.

– Jak długo prowadzone będą jeszcze prace archeologiczne?
Tego nie wiemy, będziemy obecni na Rynku do końca prowadzenia przez ekipę budowlaną prac ziemnych. Ale nawet po ich zakończeniu, o czym już wspominałem, czeka nas jeszcze szczegółowy raport z badań. Po opisaniu i utworzeniu dokumentacji eksponaty trafią do naszego kościańskiego Muzeum Regionalnego.