Chcą jak najszybciej odbudować spalony dom [ZDJĘCIA]

– Najważniejsze, że nikt nie zginął – mówi pan Zygmunt, gospodarz domu, który w niedzielę uległ nieomal całkowitemu spaleniu w Przysiece Starej Pierwszej. Rodzina nie załamuje jednak rąk i już w dzień po pożarze przystąpiła do ostrych porządków.

Zniszczenia, jakich dokonał żywioł w domu jednorodzinnym z poddaszem są ogromne. Piętro zostało spalone doszczętnie, a parter spustoszyła woda, którą strażacy gasili ogień.

W domu na stałe mieszkał pan Zygmunt wraz z żoną Marią. Ponadto w dniu pożaru w budynku przebywały jeszcze dwie osoby z najbliższej rodziny, które były u gospodarzy w gościnie. – Siedzieliśmy wszyscy przy popołudniowej kawie, kiedy nagle poczuliśmy zapach spalenizny. Żona zapytała mnie, czy nie kładłem czegoś do pieca, a ja mówię że nicrelacjonuje pan Zygmunt. Zaczęliśmy wszystko sprawdzać, syn wszedł na piętro. Zajrzał w wentylację, która idzie do komina, a tam zobaczył ogień, który szedł już do góry.

Rodzina pospiesznie wyszła z domu i zaalarmowała straż pożarną. Na miejscu ogień gasiło 48 strażaków z 11 zastępów zawodowej i ochotniczej straży pożarnej. Akcja gaśnicza trwała 4,5 godziny.

Oglądając zgliszcza domu pytam pana Zygmunta o możliwą przyczynę pożaru. – Pani, ażeby to kto wiedział mówi gospodarz domu. – Na piętrze nie było żadnego pieca ani kominka. Myśmy nawet tam do góry nie wchodzili, bo ona była niezamieszkała. Wnuczka już od dawna remontowała sobie górę, chciała się tu wprowadzić.

Najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru było zatem zwarcie instalacji elektrycznej. Drewniany strop palił się bardzo szybko. Dom nie nadaje się w tej chwili do zamieszkania. Starsze małżeństwo schronienie znalazło u mieszkającej kilka domów dalej córki, Beaty Sroczyńskiej, która jest również właścicielką spalonego domu.

W tej chwili dla całej rodziny najważniejsza jest jak najszybsza odbudowa domu. Już od poniedziałku rana rozpoczęli sprzątanie. Pomocy w tym zakresie udziela im gmina Śmigiel, która obiecała wywózkę wszelkich spalonych elementów.  – Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, takie jest życie. Najważniejsze, że nikt z nas nie zginął – deklaruje pan Zygmunt – Chcemy jak najszybciej odbudować dom, teraz strop będzie betonowy.

Nieruchomość była na szczęście ubezpieczona, bo dbała o to jej właścicielka. Z uwagi na ogrom potrzeb, przydadzą się jednak dodatkowe pieniądze, dlatego na zrzutka.pl uruchomiona została zbiórka. Jeszcze tego samego dnia po pożarze zorganizowano także zbiórkę żywności. W tej chwili jednak rodzina prosi bardziej o materiały budowlane. Mile widziani będą także fachowcy, którzy z dobroci serca pomogą w remoncie domu. Zbiórkę koordynuje grupa Dajmy Ludziom Pomoc w Potrzebie.

Fot. Milena Waldowska