Burmistrz Kościana: Pomimo trudności inwestujemy

O niełatwej sytuacji miasta, toczących się i zakończonych inwestycjach oraz o planach na kolejne przedsięwzięcia w kolejnym roku rozmawiamy z Piotrem Ruszkiewiczem, burmistrzem Kościana.

– Pandemię mamy w końcu za sobą, ale pojawiły się nowe problemy. To konsekwencje trwającej wojny na Ukrainie, a także kryzys energetyczny. Jednym słowem, to kolejny trudny rok dla samorządu. A jak Pan by go ocenił?
– Nazwałbym go najtrudniejszym dla samorządów od początku lat dziewięćdziesiątych, gdyby nie to, że kolejny zapowiada się jeszcze gorzej. Organizacje zrzeszające samorządy alarmują, że coraz trudniej znaleźć pieniądze na wydatki bieżące. Kryzys energetyczny i inflacja pogrążają samorządy. Radykalnie rosną koszty, a redystrybucja podatków wprowadzona w ramach Polskiego Ładu obniżyła dochody gmin. Sytuację Kościana komplikuje fakt, że jest gminą miejską zamkniętą na powierzchni zaledwie 9 km kw. W odróżnieniu od pozostałych gmin powiatu nie mamy terenów pod inwestycje co powoduje ograniczone możliwości zwiększania naszych dochodów. Dodatkowo mieszkańcy Kościana ponoszą koszty funkcjonowania instytucji świadczących usługi o charakterze ponadgminnym. Mam na myśli liceum ogólnokształcące, krytą pływalnię z lodowiskiem, ścianę wspinaczkową czy instytucje kultury. Mamy także wielu uczniów spoza miasta w szkołach podstawowych. Pomimo splotu wielu niekorzystnych czynników i zdarzeń prowadziliśmy w tym roku duże inwestycje, ale proszę pamiętać, że miejskie inwestycje nie przynoszą zysków. One podnoszą poziom życia mieszkańców.

– W tym roku udało się dokończyć dwie ważne i przeciągające się w czasie inwestycje, a mianowicie termomodernizację Szkoły Podstawowej nr 4 oraz budowę przedszkola na os. Konstytucji 3 Maja. Pojawiły się jednak kłopoty przy innych inwestycjach, w tym przy modernizacji Rynku. Wielu mieszkańców winą za tę sytuację obarcza samorząd. Jak się Pan do tego ustosunkowuje?
– Żadna z tych inwestycji nie przeciągnęła się z powodu zaniedbań samorządu. Każda była i jest odpowiednio nadzorowana. Niestety, po stronie wykonawców pojawiały się problemy wywołane w większości przez pandemię lub skutki rosyjskiej agresji na Ukrainę. Wystąpiły opóźnienia w dostawie materiałów i urządzeń oraz kłopoty z zatrudnianiem obcokrajowców, na pracy których bazowało bardzo dużo firm branży budowlanej. Mocno dotknęło to wykonawcę rewitalizacji Rynku i ulicy Wrocławskiej. Pod koniec lata firma popadła w kłopoty finansowe i oświadczyła, że nie jest w stanie dokończyć inwestycji. Wcześniej, kilkukrotnie zgodziliśmy się na zmianę terminu zakończenia prac, ponieważ opóźnienia wynikały z czynników, na które ani wykonawca, ani miasto nie mieli wpływu. Jednak gdy w sierpniu firma zeszła z placu budowy i pomimo wezwań nie wznowiła prac, wypowiedzieliśmy umowę. Równocześnie wezwaliśmy wykonawcę do zapłaty kar w łącznej wysokości 1,17 mln zł. Na tę kwotę składa się kara za odstąpienie od umowy z przyczyn, za które odpowiedzialność ponosi wykonawca oraz kara za opóźnienie w wykonaniu umowy o 35 dni. W listopadzie zakończyliśmy inwentaryzację wykonanych dotąd prac i jeszcze w tym roku ogłosimy przetarg, który wyłoni nowego wykonawcę. Z kolei planowana głęboka termomodernizacja „czwórki” przekształciła się w poważny remont. Na każdym etapie inwestycji pojawiały się budowlane niespodzianki sprzed dziesięcioleci i stawaliśmy przed dylematem: naprawić, czy zostawić? Ale jeśli nie teraz, to kiedy? W ten sposób zakres prac rósł, ale nie było wyjścia. W sześćdziesięcioletniej historii szkoła nigdy nie przeszła generalnego remontu. W konsekwencji zrobiliśmy dużo więcej niż planowaliśmy, a to jeszcze nie koniec. Trwa bowiem termomodernizacja sali sportowej szkoły, a dzięki pozyskaniu kilku milionów złotych ze środków unijnych będziemy mogli zamontować na dachu szkoły panele fotowoltaiczne. Budowę przedszkola na długo przystopowały problemy z montażem okien spełniających wyśrubowane normy. Byliśmy pionierami w budowie publicznego obiektu w technologii pasywnej i ponieśliśmy tego koszty. Gdy zaczynaliśmy, nikt nie spodziewał się tylu problemów. Jako burmistrz przejąłem rozpoczętą inwestycję i doprowadziłem ją do końca. Warunki jakie mają teraz przedszkolacy są nieporównywalne, nie tylko z „baraczkami” które opuścili, ale chyba z żadną istniejąca placówką oświatową w mieście.

– Wracając jeszcze do Rynku, powtarzane jest często jedno określenie, mianowicie „betonoza”. Co Pan sądzi na ten temat?
– Terminem tym opisuje się inwestycje zmieniające zielone place i skwery w betonowe pustynie. Tyle, że u nas nie ma takiej inwestycji. Nie betonujemy terenów zielonych. Ilość zieleni na Rynku przed i po rewitalizacji będzie niemal identyczna. To co przed rewitalizacją było przykryte asfaltem i chodnikami, teraz będzie pokryte granitem. Utwardzona powierzchnia pozostaje taka sama. Po zakończeniu prac wzdłuż wszystkich pierzei Rynku zostanie posadzonych tyle drzew, ile rosło wcześniej, a wokół ratusza posadzona będzie koszczka – roślina od której prawdopodobnie pochodzi nazwa naszego miasta. Będą też klomby z kwiatami i ozdobnymi trawami. Ponadto na deptaku już posadzono drzewa. Jednym słowem, z „betonozą” nie ma to nic wspólnego. Czasem jestem pytany, czy nie mogliśmy całkowicie odmienić rynku i zaplanować na nim dużo zieleni. Nie mogliśmy. Na straży istniejącego rozwiązania stał konserwator zabytków podkreślający, że Rynek to nie skwer, a centralny, utwardzony plac miejski. Będzie więc na nim tyle, zieleni ile przed rewitalizacją. Natomiast na deptaku wcześniej nie rosły drzewa.

– Porozmawiajmy o planach na nadchodzący rok. Jakie najważniejsze inwestycje zostały zaplanowane w nowym budżecie?
– Na inwestycje i zakupy inwestycyjne zaplanowaliśmy około 28 mln zł. Ponad 7 mln wydamy na kompleksową termomodernizację Szkoły Podstawowej nr 1. Ponad 5 mln zł przeznaczymy na termomodernizację sali sportowej SP nr 4 i montaż paneli fotowoltaicznych na szkole. Na budowę zadaszonych boisk wielofunkcyjnych z budynkami zaplecza socjalno-szatniowego przy Szkole Podstawowej nr 3 zaplanowaliśmy blisko 4,9 mln zł. Rozpoczniemy warte blisko 5 mln zł inwestycje drogowe obejmujące przebudowę ulic Świętego Ducha i Moniuszki oraz ulicy Bocznej. Ponad milion zł wydamy na realizację drugiego etapu przebudowy ulic Krętej, Modrzewiowej i Ogrodowej. Na dokończenie rewitalizacji Rynku, ulicy Wrocławskiej i ratusza zaplanowaliśmy 3,5 mln zł. Blisko 2 mln zł wydamy na budowę energooszczędnego oświetlenia ulicznego i osiedlowego z systemem monitorowania. Ponadto rozpoczniemy jedenasty etap budowy kościańskiego traktu rekreacyjnego, wybudujemy ścieżkę zdrowia w parku miejskim i nową bieżnię w „czwórce”. 

– Na początku naszej rozmowy wspomniał Pan, że ciężka sytuacja finansowa miasta wynika m.in. z dużych obciążeń, którymi obarczony jest samorząd miejski, w tym kosztami utrzymania basenu i liceum. Wspominał Pan również o tym podczas sesji Rady Miejskiej. Czy w związku z tym połączenie gminy miejskiej i wiejskiej uratowałoby sytuację? I czy obecnie takie rozwiązanie w ogóle wchodzi w grę?
– Z pewnością połączenie miasta z otaczającą nas gminą byłoby korzystne i głośno o tym mówię. Podziału dokonano w czasach, gdy nie miało to znaczenia ekonomicznego. Dziś ma, i to duże. Mam nadzieję, że Kościan będzie kiedyś miał takie warunki do rozwoju jak Grodzisk, Gostyń, czy Śrem. Te miasta nie są wyłączone z otaczającej je gminy, tak jak ma to miejsce u nas. Czas zacząć o tym poważnie rozmawiać, choć nie będzie to łatwy i krótki proces.

– Opozycyjni radni uważają, że miasto jest zbyt mocno zadłużane. Pana zdaniem mają trochę racji, czy też wyolbrzymiają problem?
– Nie ma samorządu, którego potrzeby inwestycyjne nie przekraczałyby możliwości budżetu jakim dysponuje. Samorządy sięgają więc po środki zewnętrzne. Bez nich nie byłoby inwestycji. Tak samo jest w Kościanie. W projekcie budżetu na przyszły rok kwota długu w stosunku do planowanych dochodów miasta wynosi 37 procent, a obciążenie budżetu spłatą długu to 5,5 procenta. Wskaźniki te pokazują, że mamy duży bufor bezpieczeństwa.

– Kinga Czarnecka, która pełni funkcję Pana zastępcy i jest szefową wydziału inwestycji, w połowie stycznia kończy pracę w samorządzie miejskim. Czy ta decyzja nie odbije się negatywnie na trwających inwestycjach w mieście?
– Wydział, którym kieruje moja zastępczyni z pewnością sobie poradzi. To doświadczony zespół. Przejmowanie obowiązków przez nowego naczelnika następuje w sposób płynny i, co ważne, odbywa się w dobrej atmosferze. Wszyscy są skoncentrowani na zadaniach, jakie mamy do wykonania w najbliższych miesiącach, a będzie ich naprawdę dużo. Pani Czarnecka już wdraża swojego następcę, którym będzie Mikołaj Grabowski, aktualnie główny specjalista z wydziału gospodarki przestrzennej i mienia gminnego. Kandydat spotkał się z dobrym przyjęciem wydziału, co zapowiada dobrą współpracę. Jest to młody, ale doświadczony pracownik naszego urzędu.