Bieganie receptą na szczęście

Daniel Bosy, zawodnik klubu LKS Sana Kościan, biega od siedmiu lat i ma na swoim koncie wiele sukcesów. Jego zacięcie w pokonywaniu własnych słabości i determinacja w dążeniu do osiągania coraz lepszych wyników są godne podziwu, tym bardziej, że Daniel jest niepełnosprawnym sportowcem.

25-letni Daniel ma na swoim koncie łącznie 69 medali, 24 puchary i 40 dyplomów w zawodach różnej rangi, w tym w Mistrzostwach Polski i Europy. Obecnie wraz ze swoim trenerem Romanem Talikadze przygotowuje się do Mistrzostw Świata Osób Niepełnosprawnych w ramach półmaratonu w Ostrzeszowie, które odbędą się 13 kwietnia. To bardzo ważny start, tym bardziej, że w ubiegłym roku na Mistrzostwach Europy na tym dystansie chłopak zdobył brązowy medal. Daniel jest również ubiegłorocznym zwycięzcą I Mistrzostw Polski „Sprawni Razem” w ramach półmaratonu kościańskiego. Jego rekord życiowy wynosi 01:18:32. – Po tych zawodach będziemy mieć tygodniową przerwę w treningach na odpoczynek, a zaraz potem rozpoczniemy przygotowania na bieżni do startów lekkoatletycznych – zdradza dalsze plany trener.
Marzeniem Daniela i jego trenera jest start w paraolimpiadzie w Rio de Janeiro. – W tej chwili Daniel jest przygotowany do startów długodystansowych i na tym polu osiąga najlepsze wyniki – wyjaśnia Roman Talikadze.
– Biegi średnie, na 1500 i 800 m to zupełnie inna specyfika treningu i potrzeba minimum półrocznych przygotowań, by się przeszkolić i kontynuować cykl przygotowań. Ale po półmaratonie zacznę go powoli przestawiać, żeby w roku przedolimpijskim dążyć do osiągnięcia minimum kwalifikującego do olimpiady. A wymagania są naprawdę wyśrubowane, bo kwalifikuje się tylko po trzech najlepszych zawodników z kraju na poszczególne dystanse.

Wszystko dzięki nauczycielce
Przygoda Daniela z bieganiem rozpoczęła się w 2008 r., był wówczas uczniem Zespołu Szkół im. Marii Konopnickiej w Kościanie. – To moja wychowawczyni, pani Ania Szymanowska załatwiła mi bieganie u trenera – opowiada Daniel. A trener dodaje: – Rzeczywiście Daniel był bardzo ruchliwy, zauważyła to jego wychowawczyni i zapytała, czy nie wziąłbym go pod swoje skrzydła – mówi Roman Talikadze. – Miałem obawy, bo nie pracowałem wcześniej z niepełnosprawną młodzieżą. Ale postanowiłem spróbować. Już po kilku treningach zauważyłem, że chłopak jest zdyscyplinowany i wykonuje wszelkie polecenia. Poza tym podchodził poważnie do treningów, nie opuszczał żadnego.
Daniel zaczął startować w zawodach organizowanych przez Sanę Kościan, a także w biegach masowych, gdzie rywalizował z pełnosprawnymi zawodnikami. – Początkowo trochę się bałem, jak grupa zareaguje na niepełnosprawnego intelektualnie kolegę. Wkrótce okazało się, że zupełnie niepotrzebne, bo od razu go zaakceptowali – wspomina trener. – Z kolei chłopak zaczął się otwierać, gdyż początkowo był raczej cichy i małomówny.
Daniel bez trudu pokonywał 10-, 20-kilometrowe dystanse, szybko osiągnął poziom sportowy. W szkolnych zawodach dla osób niepełnosprawnych zawsze przybiegał w czołówce. Wówczas w głowie Romana Talikadze zrodziła się myśl, by poważniej zaangażować się w trenowanie swego podopiecznego i zawalczyć o kadrę narodową osób niepełnosprawnych. – Zadzwoniłem do koordynatora Bronisława Kokoszki – wspomina trener Sany. – Ten kojarzył Daniela z różnych zawodów i stwierdził, że chłopak jest dobrze przygotowany i warto dać mu szansę.
W ten sposób w 2012 r. Daniel został powołany na grudniowe zgrupowanie kadry w Zakopanem. Byli tam również czołowi polscy zawodnicy, w tym medaliści z paraolimpiady w Londynie, jak Karolina Kucharczyk, Daniel Pek i Rafał Korc.
Zgodnie z wytycznymi polskiej kadry trener klubowy miał przygotowywać Daniela pod kątem biegów długodystansowych. Stąd w 2013 r. chłopak startował głównie w półmaratonach, chociaż na krótszych dystansach też radzi sobie całkiem nieźle. Ma m.in. piąty wynik w kraju na dystansie 1500 m.

Treningowy reżim
Godzina 7.15, w domu Romana Talikadze rozbrzmiewa dzwonek do drzwi. To Daniel stawia się na trening. – Jest u mnie codziennie, również w soboty i niedziele – mówi trener. – Od razu się przebiera i rusza do parku albo na stadion. Trening trwa minimum godzinę, potem Daniel idzie na Warsztaty Terapii Zajęciowej, a po południu ponownie stawia się na trening. Tygodniowo pokonuje dystans około 100-140 km w zależności od dyspozycji i okresu przygotowawczego.
Chłopak przyjeżdża do Kościana z Ponina, gdzie mieszka wraz z dwoma braćmi. Trasę najczęściej pokonuje rowerem, jedynie zimą korzysta z transportu organizowanego w ramach warsztatów. Daniel nie ma rodziców, a jego bracia, Jarek i Józef również są niepełnosprawni. Wspólnie jednak dobrze sobie radzą w domowych obowiązkach, trochę pomaga im siostra Basia, która razem z mężem mieszka w Kościanie.
Bieganie sprawia Danielowi mnóstwo radości, jest również doskonałą formą terapii. Sport może mu przynieść także jakieś pieniądze. A te są mu bardzo potrzebne, gdyż utrzymuje się jedynie z renty wynoszącej około 550 zł miesięcznie. – Daniel ma drugi, czyli umiarkowany stopień niepełnosprawności, który nie pozwala mu na podjęcie zatrudnienia – wyjaśnia Roman Talikadze. – Medal olimpijski, oprócz prestiżu, wiązałby się również z otrzymaniem stypendium, co znacznie poprawiłoby jego sytuację.
Na uwagę zasługuje też fakt, że kościaniak jest jedynym zawodnikiem w kadrze z drugim stopniem niepełnosprawności intelektualnej. Pozostali kadrowicze mają sklasyfikowany pierwszy, czyli lekki stopień upośledzenia. Mimo to chłopak jest w stanie nawiązać z nimi równą rywalizację.

Marzenia i plany
– Bardzo lubię jeździć na zawody i widzieć, że trener jest szczęśliwy – mówi z uśmiechem Daniel, a pan Roman dodaje: – Daniel często po biegu, czy nawet po treningu pyta, czy trener jest szczęśliwy. Odpowiadam wówczas, że oczywiście jestem szczęśliwy, bo każdy jego start i trening przynoszą mi ogromną satysfakcję. Widzę ile dało mu bieganie, jak z nieśmiałego chłopaka stał się otwarty na innych i pozbawiony kompleksów.
Olimpiada to jeszcze długa perspektywa, tymczasem teraz Daniel marzy o starcie w zawodach poza granicami kraju, gdyż jeszcze nie miał takiej okazji. Wkrótce to marzenie może się ziścić, bo trener planuje wystawić go na Mistrzostwa Świata „Sprawni Razem” w lekkiej atletyce w Holandii na dystansie 5 i 10 km. Jego udział już został zatwierdzony przez koordynatora kadry. – Trener załatwił mi paszport i szykujemy się również na wyjazd za granicę, żeby tam trenować zimą. Pojedziemy na miesiąc – mówi Daniel. – Czy na miesiąc, to jeszcze zobaczymy, bo nie wiadomo, ile pieniędzy zdobędziemy – odpowiada trener. – Ale jeśli Daniel będzie robił postępy w lekkiej atletyce, będziemy szukać środków, by umożliwić mu trening w śródziemnomorskim klimacie. U nas zimy z reguły są srogie, a trening w takich warunkach sprzyja infekcjom, które mogą wykluczyć zawodnika na jakiś czas z okresu przygotowawczego. A Daniel nie może sobie na to pozwolić myśląc o uczestnictwie w olimpiadzie.