Jak bezpiecznie wysłać dziecko na ferie?

Rozpoczynające się 16 lutego ferie to dla wielu mieszkańców Wielkopolski czas urlopu i odpoczynku. Aby niespodziewane wypadki nie pokrzyżowały wyjazdowych planów, policja radzi jak bezpiecznie dojechać na miejsce wypoczynku, a ubezpieczyciele jak zadbać o bezpieczeństwo na stoku.

ferie

Wielkopolskie to, obok świętokrzyskiego, małopolskiego, lubuskiego i kujawsko-pomorskiego jedno z pięciu województw, w których ferie będą trwały od 16 lutego do 1 marca. Choć w wielu miastach trudno dostrzec prawdziwą zimę, zdecydowana większość ośrodków na południu Polski czeka na narciarzy i snowboardzistów, oferując bardzo dobre warunki do jazdy. To dobry sposób na aktywny odpoczynek, który niestety niesie za sobą także ryzyko.

Co roku w okresie ferii w poszczególnych województwach odnotowujemy większą liczbę szkód. Przede wszystkim są to takie urazy jak złamania, stłuczenia czy kontuzje barków i nadgarstków. Po odszkodowanie zgłaszają się oczywiście osoby posiadające ubezpieczenie NNW, a coraz częściej także poszkodowani, którzy ucierpieli w wypadku spowodowanym przez kogoś innego. O takich zdarzeniach warto pomyśleć przed wysłaniem dziecka na zimowisko lub samodzielnym wyruszeniem na wczasy – mówi Damian Zieliński, kierownik ds. ubezpieczeń mieszkaniowych w Proama.

Niebezpiecznie potrafi być nie tylko na stoku, ale również w drodze w góry. Policja jak zawsze apeluje o sprawdzenie autobusów, którymi dzieci udają się na wakacje. Obecnie zajmuje to tylko kilka minut – wystarczy przed wyjazdem poprosić organizatora o numery rejestracyjne autokaru, a po wejściu na stronę www.bezpiecznyautobus.gov.pl uzyska się wszystkie dane dotyczące pojazdu, m.in. informacje o ważnym ubezpieczeniu OC i aktualnym badaniu technicznym.

Szkolne NNW to mało
Jak wynika z danych GOPR, na polskich stokach notuje się coraz więcej wypadków –  w 2014 r. ich liczba przekroczyła 3 tysiące. Aby dziecko otrzymało odszkodowanie po wypadku, powinno mieć polisę NNW. Biuro Rzecznika Ubezpieczonych podaje, że 8 na 10 uczniów posiada takie ubezpieczenie kupione w szkole. Niestety w praktyce często okazuje się, że zakres szkolnej polisy grupowej jest niewystarczający, np. jeśli pojawi się konieczność wypłaty bardzo wysokiego odszkodowania, pokrycia kosztów leczenia czy rehabilitacji. Dlatego rodzice powinni zastanowić się, czy przed wyjazdem na ferie nie wykupić dziecku indywidualnej polisy NNW. Rodzice powinni przy tym pamiętać, aby przed zakupem poinformować ubezpieczyciela o aktywnościach, jakie będzie wykonywało dziecko – w niektórych towarzystwach należy zgłosić m.in. jazdę na nartach.

– Wypadek na stoku wiąże się zwykle z koniecznością nie tylko operacji, ale również długotrwałej rehabilitacji czy zakupu kul, które są koniecznością w przypadku złamania nogi. Te koszty zostaną pokryte z ubezpieczenia NNW, niezależnie czy jesteśmy sprawcą, czy ofiarą kolizji. Świadczenia zwykle wahają się od 2 do 5 tys. zł, ale oczywiście w przypadku poważniejszych kontuzji rekompensata może być wyższa. Przed wyjazdem koniecznie należy się zastanowić, jaka suma ubezpieczenia jest nam potrzebna wyjaśnia Gabriela Wróbel z multiagencji Euro Ubezpieczenia.

Ferie za 40 tys. zł…
Jeśli dziecko spowoduje wypadek będąc pod opieką rodziców, to na nich spadnie finansowa odpowiedzialność za odszkodowanie dla poszkodowanego. Według ubezpieczycieli świadomość ubezpieczeniowa Polaków rośnie i coraz częściej zgłaszają się oni do sprawców wypadku po pieniądze, niezależnie od tego czy spowodowało je dziecko, czy dorosły.

Podczas ubiegłorocznych ferii mieliśmy przypadek rozpędzonego, 10-letniego snowboardzisty, który mógł zafundować rodzicom najdroższe wakacje w życiu. Chłopiec pojechał z całą rodziną do Zieleńca i niestety podczas jednego ze zjazdów nie opanował deski. Wjechał w narciarkę, która stała przy jednej z górskich restauracji. Malcowi nic się na szczęście nie stało, ale kobieta po wstępnych badaniach została przetransportowana do rodzinnego Gdańska, by tam w prywatnym szpitalu przejść zabieg anatomicznej artroskopowej rekonstrukcji więzadła krzyżowego. Poszkodowana jeszcze na stoku wzięła namiary na rodziców Tomka, więc jak tylko podsumowała koszty operacji, rehabilitacji i uszkodzonego sprzętu, zwróciła się do nich o zwrot pieniędzy. A suma była niebagatelna – 40 tys. zł. Rodzina w ramach ubezpieczenia mieszkania posiadała jednak ubezpieczenie OC w życiu prywatnym, które obejmowało ich ochroną do 100 tys. zł, więc wszystkie koszty pokrył ubezpieczyciel – opowiada Damian Zieliński z Proama.

Ten przykład uświadamia, że skoro o wypadek na stoku nietrudno, koszt operacji w prywatnej klinice oscyluje od 20 do 60 tys. zł, transport medyczny na terenie kraju to ok. 2,5 tys. zł i podobna może być wartość zniszczonego sprzętu, to OC w życiu prywatnym, które chroni przed tymi wydatkami, naprawdę potrafi się przydać.

– Kupno ubezpieczenia OC w życiu prywatnym zazwyczaj możliwe jest tylko wraz z ubezpieczaniem mieszkania czy domu. Wybierając ochronę należy zwrócić uwagę, czy na pewno obejmuje ona szkody wyrządzone przez dzieci podczas uprawiania sportów zimowych – dodaje Gabriela Wróbel.