Aktywiści na rzecz zwierząt oceniają decyzję miasta

W czwartek, 24 lutego aktywiści na rzecz ochrony zwierząt pojawili się przy oczyszczalni ścieków w Kościanie, gdzie dotychczas przetrzymywane były wałęsające się bez opieki po mieście psy. Podzieli się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi ostatnich wydarzeń.

Łukasz Jakubowski z Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane i Piotr Rapacz udzielający się w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Gaju przybyli pod oczyszczalnię w celu udzielenia wywiadu na temat sytuacji w Kościanie dla poznańskiej telewizji. Reporterka z TVP Poznań w ostatniej chwili zrezygnowała jednak z umówionego wcześniej wywiadu tłumacząc, iż po oświadczeniu wydanym przez burmistrza Kościana Piotra Ruszkiewicza (zobacz:  Burmistrz zabiera głos w dyskusji o bezpańskich psach) sprawę uważa za zamkniętą.

Przypomnijmy, że w swym oświadczeniu burmistrz zadeklarował rezygnację z kierowania wyłapanych przez Straż Miejską psów bez opieki, do blaszanego kiosku znajdującego się na terenie oczyszczalni.

Uważamy, że tak należało zrobić, ponieważ przetrzymywanie zwierząt w takich warunkach było niedopuszczalne i niezgodne z prawempodkreśla Łukasz Jakubowski, inspektor Fundacji Mondo Cane. – Wiemy, że miasto tłumaczy się dobrem zwierząt wskazując, iż trafiały tutaj, by ewentualni właściciele mieli czas na ich odebranie zanim zostały wywiezione do schroniska w Obornikach. Ale tak to nie działa. Artykuł 11 punkt 1 Ustawy o ochronie zwierząt mówi wyraźnie gdzie należy umieszczać zwierzęta. W ustawie jest opisane co to jest schronisko i jakie powinno spełniać wymagania. Z kolei punkt 3 tego artykułu mówi, że zabrania się odławiania zwierząt, jeżeli nie ma zapewnionego miejsca w schronisku. Tymczasem gmina ma zapewnione miejsce dzięki podpisanej umowie z Obornikami  i tam powinny być zawożone zwierzęta, by były pod prawidłową i profesjonalną opieką. Tutaj zdecydowanie takiej nie miały.

Łukasz Jakubowski potwierdził, że Fundacja złożyła zapowiadane wcześniej zawiadomienie do prokuratury o złamaniu prawa przez miasto. Byli już w tej sprawie przesłuchiwani pierwsi świadkowie. – Czekamy na wynik postępowania. Ja jestem od działania w terenie, tym zajmuje się już koleżanka z Fundacji, która pilnuje wszystkich dokumentów – mówi Jakubowski.

Zdaniem aktywisty siedziba Straży Miejskiej, do której na kilka bądź kilkanaście godzin mają trafiać teraz znalezione psy jest lepszym rozwiązaniem niż stary kiosk na oczyszczalni, jednak to także rozwiązanie niezgodne z przepisami. – Ja rozumiem, że miasto nie chce natychmiast wywozić psa do oddalonego o 100 km schroniska, bo zwierzę może mieć właściciela, który zostanie szybko ustalony. Ale jeżeli władze same wybrały takie schronisko, to muszą liczyć się teraz z tego konsekwencjami – zauważa inspektor.